Po nakłaniającym do refleksji i spokojnym albumie przyszedł czas, aby nieco zaszaleć. W końcu kto powiedział, że buntowniczy okres zarezerwowany jest wyłącznie dla nastolatków. Demi Lovato jest idealnym dowodem na to, iż nigdy nie jest za późno na tego rodzaju etap w życiu, bądź jak to jest w tym przypadku, ponowne doświadczenie go.

Demi Lovato już od pierwszych zapowiedzi dotyczących nowej płyty dawała swoim fanom znać, że będzie to powrót do jej nieco mocniejszych i zdecydowanie bardziej rockowych korzeni. Pierwszą przystawką było Skin of My Teeth, które mimo upływu czasu i wielokrotnych odsłuchów wciąż nie skradło mojego serca. Ze względu na tekst, a szczególnie początek piosenki, doskonale rozumiem dlaczego utwór ten został wybrany na pierwszy singiel, jednak jak sami się przekonacie, w żaden sposób nie oddaje on tego ognia, który czeka na nas na kolejnych etapach. Substance z kolei przypomniało mi początki kariery Demi. Jest to taki lekki, pop-punkowy kawałek, który z łatwością wpada w ucho. Brzmi on po prostu jak stara dobra Lovato. Najmocniejszym punktem 29 jest jego tekst, który rzuca zupełnie inne spojrzenie na relację artystki z jej wieloletnim chłopakiem oraz różnicę wieku, która między nimi panowała. Nie będę udawał, po zjedzeniu tych trzech przystawek wciąż byłem mocno głodny, jednak jednocześnie zaczynałem mieć pewne wątpliwości co do całokształtu. Na szczęście okazały się one zbędne.
Zacznijmy od utworów, w których pojawiają się goście. Freak otwiera całą płytę i sprawia, że osoba znająca jedynie trzy wcześniej opisane utwory zaczyna mieć powoli ochotę na więcej. Twórczości Yungbluda nie znam jednak przyznam, że bardziej zaintrygowała mnie jego barwa oraz to co wniósł do tego utworu. Bez niego piosenka byłaby po prostu dobra, jednak z nim idealnie oddaje charakter tytułu, który jej nadano. Eat Me to jeden z najmocniejszych akcentów na płycie. Słuchając tego kawałka, pierwszy raz poczułem, że nagranie albumu w tym stylu było doskonałą decyzją. Refren to czysty ogień, tekst jest wręcz doskonały a wstawki Royal & the Serpent to strzał w dziesiątkę. Dodatkowo wokal Lovato, szczególnie w drugiej połowie utworu, robi naprawdę duże wrażenie.
I know the girl that you adored, she’s dead, it’s time to fucking mourn… you’ll have to eat me as I am
Pod koniec płyty usłyszymy jeszcze efekt współpracy z Dead Sara. Jest to kolejna piosenka, z którą wiele osób może śmiało się utożsamić. Zapewne każdy z nas chciał kiedyś rzucić niejednej osobie w twarz thank you for your useless information. Sama w sobie kompozycja może i nie jest niczym odkrywczym, ale dużo zyskuje dzięki warstwie lirycznej.
Skoro już jesteśmy przy temacie tekstów. Demi niejednokrotnie odsłaniała się przed ludźmi za pośrednictwem swoich piosenek. W przypadku HOLY FVCK jest podobnie. Cały album jest pełen zarówno bardzo personalnych jak i intymnych czy skupionych na seksie tekstów. Sama artystka opisywała sporą cześć utworów jako sexually charged songs. No cóż, ciężko się z tym nie zgodzić, gdy zagłębimy się w tekst City of Angels czy Come Together. Szczególnie to drugie pozornie, bądź dla osoby nie znającej angielskiego stanowi niewinną i pozytywną piosenkę, która finalnie jest związana z wieloma pozytywnymi emocjami jednak daleko jej do bezgrzesznej.

W gronie erotycznych piosenek znajdziemy również Bones, która nie bez powodu jest #1 wielu fanów. Gdybym miał wybrać jeden kawałek, za pośrednictwem którego chciałbym kogoś zachęcić do zapoznania się z najnowszym albumem Demi, to mój wybór padłby właśnie na Bones. Ciekawym połączeniem odkrywania samego siebie oraz swojej sfery seksualnej z wiarą jest Heaven. W piosence znajduje się nawet nawiązanie do fragmentu Biblii, który mówi od odcinaniu ręki, gdy jest ona powodem grzechu. Nie dość, że tekst tej piosenki jest porządny, to jeszcze wokalne zabawy Lovato sprawiają, że kompozycja mocno wyróżnia się na tle swoich kolegów i koleżanek. Tego samego rodzaju połączenie dobra ze złem, czy też wiary z grzechem znajdziemy również w tytułowym Holy Fvck.
Na specjalne wyróżnienie zasługuje Dead Friends. Ta kompozycja powstawała pierwotnie jako ballada i była pisana po tym, jak Demi straciła bliską osobę. Z czasem piosenka ewoluowała i zaprezentowała mi zupełnie odmienny sposób na przeżywanie żałoby. Do tej pory wydawało mi się, że najlepsze w tego typu sytuacjach są właśnie ballady. Wspomniana piosenka do takowych nie należy, a mimo to pozwala dać upust uczucia straty i żałobie. Miłośnicy rocka zapewne znają takich o wiele więcej, jednak dla mnie była to zupełna nowość, która zabrała mnie na nieznane wody i nauczyła kolejnej życiowej lekcji.
Jeśli rockowe brzmienie nie do końca do Was przemawia to nie martwcie się, Lovato nie porzuciła ballad i przygotowała dla swoich fanów również kilka wolniejszych kawałków. Jednym z pierwszych jest Happy Ending, który bezpośrednio nawiązuje do sytuacji z przedawkowaniem oraz różnymi refleksami, które na temat swojego życia miała później wokalistka. Z pewnością jest to jeden z tych najbardziej osobistych kawałków. Podobnie jest w przypadku Wasted, w którym do opisania ogromnego pragnienia drugiej osoby oraz radości z bycia z nią użyto porównania do bycia pod mocnym wpływem alkoholu czy narkotyków. To również jest kolejne bezpośrednie nawiązanie do osobistego życia i problemów piosenkarki. Feed niesie ze sobą bardzo mądry przekaz i nawiązuje do niezwykle mądrej przypowieści o dwóch wilkach, które znajdują się w ciele każdego człowieka. Jeden jest dobry, a drugi zły. To, który wygra walkę zależy tylko i wyłącznie od tego, którego wilka będzie karmił dany człowiek. Nie dość że mądry tekst, to jeszcze solidny wokal, czego tutaj chcieć więcej.
Płytę zamyka 4 Ever 4 Me, które może i odbiega mocno pod względem brzmienia od pozostałych utworów, jednak w pewien sposób stanowi wręcz idealne uwieńczenie całej płyty. Mając do dyspozycji te 16 kompozycji nie wyobrażam sobie innego utworu kończącego. Po wysłuchaniu go czuje się zarówno swego rodzaju nostalgię spowodowaną końcem, jak i radość, że skończyło się to właśnie w taki sposób.

Największym atutem HOLY FVCK jest niezwykła spójność tego albumu. Nad większością utworów pracowały te same osoby, co na pewno ułatwiło ukształtowanie tej płyty w taki a nie inny sposób. Mimo iż nigdy nie mogłem narzekać na teksty piosenek Lovato, tak w tym przypadku muszę ją szczególnie pochwalić właśnie za ten aspekt. Krążek od początku do końca jest o czymś, nie ma na nim miejsca na puste teksty czy utwory o niczym. Bardzo pozytywnie zaskoczył mnie również wokal. To, że Demi dysponuje solidnym wokalem wiem od dawna. Gdy jednak usłyszałem, że zamierza wrócić do rockowego brzmienia bałem się, że najzwyczajniej w świecie przekombinuje wiele piosenek. Okazało się jednak, że artystka doskonale nauczyła się stopniować wokal i krzyczy tam, gdzie faktycznie jest to potrzebne i uzasadnione. Co tu dużo mówić, mimo dość przeciętnych zapowiedzi jestem naprawdę dumny i szczęśliwy, że doczekałem się takiej płyty.
-
Dariusz Kozera - 8.5/108.5/10
-
Kamil Chromy - 8.5/108.5/10
-
Julia Maciąg - 8/108/10
-
Kasia Derezińska - 7/107/10
-
Adrianna Małolepszy - 7/107/10
User Review
( votes)- Data premiery: 19 08 2022
- Single: Skin of My Teeth, Substance, 29
