Porozmawiajmy o Eurowizji 2022. Ogólna ocena tego roku (Odcinek 1)

    Do pierwszego półfinału Eurowizji 2022 pozostał nie co ponad tydzień. Rozpoczynamy nasz cykl „Porozmawiajmy o Eurowizji„. Na sam początek oceniamy tegoroczną stawkę konkursową.

    W kolejnych artykułach rozmawiać będziemy o konkretnych aspektach tegorocznej Eurowizji. Każdy z redaktorów dostał pytanie, a to są nasze odpowiedzi.

    Dzisiejsze pytanie brzmiało: jak oceniasz tegoroczną stawkę konkursową, wszystkie utwory, ich jakość na tle pozostałych lat?

    Łukasz Mantiuk

    Moim zdaniem jest to bardzo dobry rok, porównywalny do poprzedniego. Nie umiałbym chyba wskazać, który jest lepszy. W każdym z nich znalazłem sobie około 18 piosenek, które na krócej lub dłużej trafiły na moją playlistę. Odnalazłem też artystów, których będę śledzić po konkursie – po roku 2021 są to Barbara Pravi, Gjon’s Tears, Victoria, Go_A czy Dadi Freyr. W tym roku są to Cornelia Jakobs, MARO, S10, Rosa Linn, Amanda Tenfjord czy Alvan, oraz Ochman, którego śledziłem już przed ESC.

    Ogólnie, jestem bardzo zadowolony z tego roku, a i miło wspominam 2021.

    Arek Zroślak

    Po fali pierwszej krytyki stwierdzam, że poziom tegorocznej Eurowizji jest naprawdę niezły. Oczywiście z wiadomych powodów nie ma co porównywać do roku 2021, ale patrząc nieco bardziej wstecz nie czuć aż takie przepaści. Po prostu mało jest propozycji „typowo eurowizyjnych”, w których od pierwszych sekund słychać że są pisane pod konkurs (ekhmekhmMatlaekhmekhm), co oczywiście nie oznacza że nie obyło się bez potężnych ballad czy radiówek. Jednak obok nich mamy różne wariacje na temat rocka (aż pięć propozycji, ah ten efekt zwycięzcy), pomieszanie folku z hiphopem, materiał wyjęty z konkursu piosenki aktorskiej oraz drag race, kosmiczne wilki a nawet odrzut od samej J.LO. Jest naprawdę ciekawie, różnorodnie i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Na koniec szacuneczek dla krajów Wielkiej Piątki – aż 4 z nich (tak Niemcy, o was nie mówię) naprawdę się postarały wysłały dobre w swoich gatunkach propozycje, które przy odpowiedniej oprawie mogą zajść naprawdę daleko.

    Christian Cieślak

    Moja miłość do Eurowizji jest zmienna – raz ogromna, raz trochę mniejsza. W tym roku niestety przypada ten mniej kochany rok, gdzie zarówno piosenki mnie tak nie porywają, jak i cała otoczka konkursu. Tegoroczna stawka na pewno jest ciekawa i do pewnego stopnia inspirująca, jednak brakuje mi w niej tych najzwyklejszych piosenek, które po prostu porywają mnie swoją melodią. Wszystko zdaje się być w tym roku dość standardowe i przewidywalne, z paroma przyjemnymi wyjątkami. Nie będę wspominał o tegorocznym kontakcie EBU z mediami i wiernymi fanami konkursu, bo dosłownie nie ma o czym.

    Szymon Solarz

    Tegoroczna edycja konkursu w moim przekonaniu jest poprawna, utrzymuje poziom z ubiegłego roku, ale bez zjawiskowych fajerwerków – trochę z przewidywalną różnorodnością.

    Zauważalne jest na pewno to, że co raz więcej krajów traktuje ten konkurs co bardziej poważnie. Widać to po większej ilości propozycji, które produkcyjnie czy aranżacyjnie są dobre. Większa waga przywiązywana jest też do efektów wizualnych, oprawy graficznej czy ubioru artystów co czyni konkurs z roku na rok mniej przaśnym i kiczowatym.

    Na szczęście nie jesteśmy w tym roku skazani na czterdzieści podniosłych ballad (gwarantuje, że nikt by tego nie przeżył). Są brzmienia popowe i mocno klubowe, nie brakuje też tych rockowych. Mamy znowu reprezentantów z zasłoniętymi twarzami. Są elementy folkowe charakterystyczne dla reprezentującego kraju, mamy propozycje w rodzimych językach, a niejednokrotnie poruszana tematyka w utworach – jest bardzo osobista. Czyli mamy dokładnie wszystko to, do czego Eurowizja przyzwyczaiła nas przez ostatnie lata.

    Moją uwagę przykuły w tym roku szczególnie propozycje krajów Wielkiej Piątki. Wszystkie (poza jedną) wydają się być bardzo silne, a reprezentanci zdają się być zdeterminowani by powalczyć o główną nagrodę. To może być ciekawy element finałowego wieczoru.

    Julia Maciąg

    Wiele krajów zaskoczyło mnie jakością swoich tegorocznych utworów. O dziwo praktycznie wszystkie kraje tzw. wielkiej piątki zaintrygowały swoimi piosenkami i często do nich wracam (wyjątkiem są Niemcy). Widać progres, chociażby u Wielkiej Brytanii czy Hiszpanii, które ostatnio królowały na ostatnich pozycjach eurowizyjnego podium. Jednak niektóre państwa coraz bardziej się staczają i nie proponują niczego ciekawego lub stosują takie same schematy na eurowizyjnej scenie. Nawet dodam, że kilka państw dostarcza dawkę zażenowania i zagwozdki, dlaczego ktoś dopuścił do wysłania akurat tych utworów.

    Sebastian Dziuda

    Jeśli chodzi o tegoroczną stawkę to jest całkiem nieźle. Edycja 2021 bardziej mi się podobała, będąc chyba moją ulubioną w ostatnich latach. Była moim zdaniem przede wszystkim bardziej urozmaicona. I może właśnie przez pryzmat tamtej Eurowizji oceniam ten rok nieco gorzej. Jednak prawda jest taka, że większość utworów jest więcej niż przeciętna co na duży plus.

    Beata Prętnicka

    Tegoroczna stawka jest nijaka. Jest kilka jasnych punktów, które pod pewnymi względami wyróżniają się na tle stawki. Albania, która skończy pewnie jak Albina. Grecja, która ma bardzo podniosłą balladę. Litwa, która swoją niecodziennością MOŻE (ale nie musi) znaleźć się w finale na tej samej zasadzie, co Sobral wygrał Eurowizję. Dodajmy do tego Serbię, jej niezrozumiały fenomen… Ale ona tylko myje ręce, a my jesteśmy tylko widzami w tej sztuce. I wreszcie, Szwecja i Polska, kraje które mają najlepsze piosenki i prezentacje w swojej historii. Na każde wykonanie piosenek będę czekała bardziej lub mniej. Nie mogę się doczekać tych eurowizyjnych emocji.

    Zuzanna Gawrońska

    Zeszłoroczne propozycje nie wpasowały się w mój gust muzyczny, jednak miały swój unikalny styl. W tym roku jest o wiele więcej utworów absolutnie nijakich, niczym się nie wyróżniających. Klasyczne gitarowe brzmienia z mało charakterystycznym wokalem albo marne próby podrobienia światowych gwiazd – zespół z San Marino naśladujący styl Maneskin i propozycja Estonii przypominająca kompozycje Avicii’ego. Jest kilka piosenek zasługujących na uznanie, ale jeśli miałabym podsumować całą stawkę to wypada słabo.

    Marta Muśko

    Moja opinia od kilku lat jest powtarzalna – na tle pozostałych edycji konkursu, tegoroczna stawka zapowiada się wyjątkowo przeciętnie. Pod względem brzmienia trudno jest znaleźć coś nowego, zaskakującego. Żadna z propozycji nie urzekła mnie też na tyle, aby na danym etapie mianować ją swoim faworytem, gdzie taka sytuacja nigdy dotąd nie miała miejsca. Są jednak nieliczne wyjątki jak Finlandia oraz Polska, których utwory trafiły na moją playlistę i to w nich pokładam największe nadzieje w drugim półfinale.

    Łukasz Klimkowski

    Nie ukrywam, że początkowo tegoroczne typy eurowizyjne mnie nie porwały. Ale po zobaczeniu pierwszych nagrań z prób zwracam honor. Myślę, że duże szansę w tym roku może mieć Polska. Ochman i jego ballada River,w porównaniu z poprzednimi konkursami, nie odstaje od konkurentów. Względem bukmacherów na szczycie plasuje się Ukraina. Pomijając aktualną sytuację polityczną, piosenka Stefania jest naprawdę dobrym utworem. Nie zapominajmy, że od momentu zmiany zasad konkursu, Ukraina zawsze awansowała do finału. Duża więc szansa, że może być ona czarnym koniem całego show. Osobiście trzymam kciuki za Hiszpanię oraz Włochy. Jedno mocno rozrywkowe, drugie w formie ballady, urzekły mnie od początku. Myślę, że nie zawiedziemy się i będzie to kolejne muzyczne święto.

    W temacie Eurowizji

    Ostatnio opublikowane