Meek, Oh Why? to jeden z najbardziej niekonwencjonalnych reprezentantów współczesnej polskiej sceny hip-hopowej, na którą wtargnął wraz z minialbumem zatytułowanym Księżniczka i Buc w 2015 roku. Chociaż wydawałoby się, że to wcale nie tak dawno, najnowsze wydawnictwo muzyka, Offline, to już czwarty longplay w jego karierze (i szóste wydawnictwo ogólnie). Tak naprawdę przed tym nowym krążkiem Meek, Oh Why? miał za sobą intensywne lata ciągłej pracy w studiu, bo od swojego mini-debiutu aż do 2019 roku (kiedy wypuścił niezwykle udany Zachód) nie było roku bez nowego projektu rapera. Tym razem czekaliśmy nieco ponad dwa lata. Muzyk trzyma się dotychczasowej ścieżki i wydaje kolejny krótki i konkretny album – to dziesięć niedługich kompozycji, które razem dają niecałe pół godziny muzyki.
Na albumie Offline słowa “gdzieś to już słyszałam” nabierają nowego znaczenia. Bo owszem, jeśli ta płyta nie jest waszym pierwszym zetknięciem z twórczością Meek, Oh Whya?, a z poprzednikami jesteście minimalnie osłuchani, to pewnie włączając krążek w kilku momentach pomyślicie: “hej, czy to na pewno nowa płyta?”. Raper w żadnym wypadku nie popełnia jednak autoplagiatu, lecz świadomie nawiązuje do tego, co już w poprzednich latach napisał. Tym samym pierwsze słowa, które padają na tegorocznej płycie to Nie chcę opowiadać bajek jak Disney, które muszą być nawiązaniem do wersu Eurobiznesu, otwierającego Zachód z 2019 roku. W tym dość mrocznym i nieco psychodelicznym nagraniu usłyszymy też frazę Świat, świat, w szkłach, w szkłach, która jest parafrazą refrenu Niech się stanie – utworu z debiutanckiego longplaya Meek, Oh Whya, Płyty Rodzaju. Zarówno muzyczny nastrój jak i ta zabawa konwencją kontynuowana jest przez artystę w następującym po chwili nagraniu 2019, którego pierwszy wers jest identyczny co w utworze Nów.
Meek, Oh Why? od samego początku był nietypowy, ale na nowym krążku zbiera się na jeszcze większą odwagę w łamaniu schematów polskiego rapu. Nowe wydawnictwo to aż trzy kolaboracje z muzykami jazzowymi. Trudno wybrać mi jednego ulubieńca z tej trójki. Pierwszy to wspomniane 2019 nagrane z pomocą Michała Żaka. Na uwagę zasługuje z pewnością utwór Uśpieni Agenci z solową saksofonową frazą Kuby Więcka. Łączy się tu awangardowy jazz z niepokojącym bitem, a całość wypada zaskakująco dobrze. Równie dobrze wypadają Kormorany, w których usłyszymy pierwiastek poruszającego wokalu Szczepana Pospieszalskiego. To nostalgiczne nagranie, które jest wybuchową mieszanką basowych brzmień, subtelnego (!) auto-tune’a i pojedynczych uderzeń w klawisze. Trudno nie zaliczyć go do czołówki najznakomitszych momentów z Offline’u, choć opis wskazywałby na kompletny chaos.
Nocne Niebo to swoisty odpowiednik tytułowego nagrania z Zachodu – melancholijne, ale jednocześnie melodyjne i wpadające w ucho nagranie to typowy Meek, Oh Why? sprzed trzech lat, którego polubiłam i nucę do dzisiaj, a przy okazji świetny wybór na singiel. Równie przystępnie wypadają Planety z refrenem, który pewnie świetnie sprawdzi się do odśpiewania przez tłum koncertowy. Sagrada balansuje między melorecytacją a rapem, a w refrenie łączy zmutowany głos – jednocześnie nienaturalnie wysoki i niski. Zdający się powtarzać w nieskończoność fragment mimowolnie zapada w pamięć. Bardzo przyjemnie wypadają Chmury – subtelna i delikatna na tle reszty pozycja. Całość zamykają krótkie, jednostajne Offline i Szepty.
Offline nie jest pewnie w twórczości Meek, Oh Whya? płytą rewolucyjną, choć z pewnością na wielu płaszczyznach zaskakującą i świeżą. Zdecydowanie słychać tu rozwój i większą muzyczną odwagę, a jednocześnie słuchając jej nadal wiemy, że to Meek, Oh Why?, którego nie sposób pomylić z nikim innym.
- Data premiery: 11 03 2022
- Single: Nocne Niebo, Uśpieni Agenci
