Niedawno, bo 9. lutego ukazała się najnowsza powieść Tomasza Żaka, Dwudziestka, będąca kontynuacją debiutu autora, Trzydziestki. Seria klasyfikowana jako kryminał, choć zdecydowanie balansująca na granicy co najmniej kilku gatunków jest ogromnie wciągającym studium zarówno małomiasteczkowej mentalności, polityki, jak i ludzkiej moralności i problemów.
Podczas naszej rozmowy autor wyjawił mi między innymi jak odnajduje się w roli pisarza, jak tworzy swoich bohaterów, czy w jaki sposób dobierał utwory tworzące ważne w historii tło muzyczne. Przeczytajcie!

Adrianna Małolepszy: Serdecznie Ci gratuluję wydania drugiej książki!
Dziękuję!
Adrianna Małolepszy: Pierwsza rzecz, jaka mi się nasunęła podczas czytania obu części… Czy dobrze Ci jest z tym, że to jest klasyfikowane jako kryminał?
I tak, i nie. Zawsze mówię, że dla mnie to nie są do końca kryminały. Ta granica między kryminałem a powieścią obyczajową w tym wypadku jest dość płynna, ale musiały gdzieś leżeć na półce w księgarni.
AM: Dla mnie to jest studium społeczności bardziej niż cokolwiek innego.
Dokładnie. Według mnie chyba najbliżej temu powieści obyczajowej z elementami kryminału, ale takich kategorii nie ma na półkach. Ta intryga faktycznie nie była najważniejsza w tych książkach.
AM: Patrząc na Twoje dokonania i zajęcia przez lata, w każdym z Twoich bohaterów jest coś z Ciebie. Wiem, że biegasz, byłeś radnym, zajmowałeś się dziennikarstwem…
W której z postaci jest Ciebie najwięcej?
Wydaje mi się, że w Kubie. Ja też byłem małomiasteczkowym dziennikarzem, który bardzo chciał napisać książkę. Może nie miałem takich problemów jak on i nie byłem tak sfrustrowany, ale do niego jest mi najbliżej. Na pewno też jestem po trochu w każdej z tych postaci.
AM: Cała otoczka polityczna jest ogromną częścią tej historii. Czy było Ci trudno wejść w taką mentalność?
Wydaje mi się, że nie. Tylu mamy w polskiej polityce takich cwaniaczkow i Dyzmów i tyle się o nich mówi w mediach, że naprawdę wystarczy trochę poczytać newsy albo wypowiedzi i wcale nie jest trudno skopiować schematy ich zachowań i przenieść na karty książki.
AM: Bardzo ciekawym elementem w tym wszystkim jest to, że w tych książkach, moim zdaniem, tak naprawdę nie ma bohatera, którego można polubić od pierwszej strony i mu kibicować.
Spotkałem się z takimi opiniami, że tam nikogo nie da się lubić i może faktycznie trochę tak jest, a nawet jeśli kogoś się trochę polubiło, to po lekturze drugiej części to się może całkowicie zmienić.
AM: Trochę tak, chociaż zostaje jakiś sentyment.
Czytając wywiady z Tobą przed naszym spotkaniem, dotarłam do jednego, w którym po premierze Trzydziestki, zapytany o to, jaka będzie kolejna Twoja książka powiedziałeś: “Na pewno nie będzie kryminałem ani kontynuacją.”
*Śmiech*
Ale to właściwie prawda, bo druga książka, którą napisałem, to dramat rodzinny, nie mający w sobie nic z kryminału. Po prostu leży w szufladzie i mam nadzieję, że kiedyś się ukaże. Po prostu plany wydawnicze ułożyły się tak, a nie inaczej.

AM: Dobrze Ci się wracało do tych bohaterów?
Tak! Pomiędzy tymi dwoma książkami miałem jakiś rok przerwy, w międzyczasie pracowałem nad tym właśnie dramatem rodzinnym i jeszcze innym projektem, więc ci bohaterowie zeszli trochę na dalszy plan. Gdy już usiadłem do pisania Dwudziestki miałem uczucie, jakbym wracał do starych znajomych.
AM: A kończąc pisać pierwszą część wiedziałeś, że to nie jest koniec?
Absolutnie nie. W założeniu miała być to pojedyncza książka z otwartym zakończeniem. Nie miałem planów kontynuować.
AM: A czy teraz to już koniec?
Pomidor!
Nie wiem, okazuje się, że może być różnie.
AM: Dużą rolę w Twoich książkach odgrywa muzyka.Tworzy swoiste tło do historii. Jak dobierałeś utwory, które tam umieścisz?
Na pewno są to piosenki, których słucham. Nie są przypadkowe. Były dobierane tak, żeby oddać klimat sceny i stan psychiczny bohaterów w danym momencie, ale priorytetem jest to, żeby były to utwory, które sam lubię.
AM: To świetnie, bo na początku wydawało mi się, że chodziło Ci tylko o tekst.
Wiem, że sam też miałeś epizod muzyczny w swoim życiu.
Tak. Kilka lat byłem wokalistą kapeli hardcore punkowej, nagraliśmy demo, płytę, zagraliśmy trochę koncertów, a potem się rozpadliśmy jak wiele kapel, ale był to bardzo fajny czas i nie ukrywam, że gdyby udało nam się kiedyś zrobić jakiś reunion na poznańskiej scenie, to super byłoby znowu razem pograć.
AM: Próbowałeś bardzo wielu różnych rzeczy. Czy do którejś z nich jest Ci bliżej od innych?
Na pewno najdalej mi do polityki, na której bardzo się sparzyłem. Myślałem, że może w małym mieście wygląda to trochę inaczej, ale jest tak jak wszędzie. Jednostka sama za wiele nie zrobi i trzeba grać w teamie, nawet jeśli Ci się to nie podoba. Ja moralnie nie potrafię sobie z tym poradzić. Na tym najbardziej się zawiodłem. Oczywiście głosuję w wyborach, ale czynnie nie chcę już brać w tym udziału.
AM: Myślę, że do polityki trzeba mieć bardzo duże ego.
Albo bardzo małe i być szczęśliwym, robiąc to, co każą robić inni.
AM: Miałeś kiedyś sytuację, że ktoś zrobił Ci aferę, bo myślał, że o nim piszesz?
Nie. Prezes jednej z lokalnych spółek zadzwonił do mnie i powiedział, że mam usunąć jego numer telefonu, co było dziwne, bo wydaje mi się, że nawet bardzo szukając, ciężko byłoby znaleźć w tych książkach cokolwiek związanego z jego spółką lub z nim samym. Ale co ja mogę!
AM: Wiem, że pracujesz już nad kolejną książką. Powiesz coś więcej?
Mam jej napisanej połowę. Chyba tylko tyle mogę powiedzieć, ale idzie mi to dość szybko. Nie osiadam na laurach i cały czas pracuję. Po napisaniu Dwudziestki zrobiłem kilka miesięcy przerwy, ale teraz piszę dalej.
AM: Czyli pomysłów Ci nie brakuje?
Okazuje się, że nie. Debiutowałem stosunkowo późno i może dzięki temu te nagromadzone przez lata informacje teraz się ze mnie wylewają. Narzekam jedynie na brak czasu, którego jest coraz mniej.
AM: A jak Ci się wchodziło w tę rolę pisarza?
Dobrze, choć to dla mnie zupełnie nowe. Nigdy niczego nie publikowałem ani nie brałem udziału w żadnych konkursach literackich. Trudno mi było debiutować w środku pandemii, bo nie doszły do skutku spotkania autorskie, a czerpię bardzo dużo energii ze spotkań z ludźmi, jest to chyba jedno z zadań pisarza, które lubię najbardziej, ale jest to fajna rola.
AM: Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę.
Ja również!
