Niedawno miałam okazję porozmawiać z Agatą Radziszewską, młodą artystką będącą częścią projektu FONOBO Pitcher.
Agata jak na do tej pory wydała dwa autorskie single. Najnowszy z nich nosi tytuł Nadążyć.
W wywiadzie poruszyłyśmy nie tylko kwestię jej piosenek czy stworzonych do nich teledysków, ale także muzycznej edukacji dziewczyny i tego, w jaki sposób wpływa ona na jej twórczość.
Przeczytajcie!
AM: Po pierwsze bardzo gratuluję, bo jest już drugi singiel!
Dziękuję, bardzo się cieszę!
AM: Całkiem sporo się z nim dzieję! Jak się czujesz?
Byłam trochę zestresowana tym jak się przyjmie, ponieważ porusza bardzo nietypowy temat. Rzadko słyszę, żeby ktoś opisywał problem nieustannego biegu i bałam się czy ludzie w ogóle to zrozumieją. Na szczęście okazało się, że docenili ten tekst, co bardzo mnie uspokoiło.
AM: A skąd w ogóle pomysł na taki tekst?
Nadążyć to jedna z moich najświeższych piosenek. W tym roku miałam trochę życiowego zabiegania i pewnego wieczoru, po ogromnie intensywnym dniu, poczułam potrzebę napisania utworu o tej mojej gonitwie. Mam po prostu tak, że jak coś poczuję, to siadam i o tym piszę.
AM: A jak tak siadasz i piszesz to zaczynasz od tekstu czy od muzyki?
Na początku rodzi się w mojej głowie melodia, którą trzymam i nagrywam na dyktafon. Później powstaje tekst.
AM: Na czym zwykle tworzysz melodie?
Zwykle na gitarze. Zdarza się, że na klawiszach.
AM: A co jest dla Ciebie ważniejsze, w czym się bardziej wyrażasz, w muzyce czy w tekście?
W tekście. Nad słowami spędzam najwięcej czasu. To one najmocniej uderzają,
a w połączeniu z muzyką sprawiają, że piosence towarzyszy ładunek emocjonalny.
AM: A która zajęła Ci pod względem tekstu więcej czasu?
Właśnie Nadążyć. Chciałam wpleść tam przeplatające się, niebanalne rymy. Zależało mi też na tym, aby wraz z trwaniem piosenki tekst się nawarstwiał. Żeby było go coraz więcej, tak jak zachodzących w życiu zmian. Mam nadzieję, że udało mi się osiągnąć taki efekt.
AM: Jak myślę o tym numerze to ma to sens i słychać to. Na pewno jest to fajna koncepcja.
Pomiędzy wydaniem pierwszego, a drugiego singla była dość długa przerwa. Z czego, może poza pandemią, wyniknęła?
Zawsze chcę mieć wszystko dopracowane i nie chcę się spieszyć. Wolałam to przemyśleć.
Kocham muzykę, chcę ją tworzyć i mam nadzieję, że ludziom przydadzą się piosenki na takie tematy, które można różnorako interpretować.
AM: Chciałabym nawiązać troszkę do Dotknąć Nieba i do teledysku, kóry do niej jest. Jest bardzo ładny i trochę nierzeczywisty, bajkowy… To Twoja wizja?
Tak, ale po części też Tymona, z którym kręciłam teledysk. Wszystko nagrywaliśmy
w rodzinnym mieście. Chcieliśmy połączyć bajkowość z przyziemnością, a ja nie chciałam jakoś specjalnie przebierać się do tego klipu. “Dotknąć nieba” to piosenka o tym że, często chce się więcej i więcej, ale czasami się po prostu nie da. Dlatego teledysk, oprócz takich dosłownych scen jak taniec na dachu, ma dużo metafor. Bardzo lubię ten jego bajkowy element.
AM: Bardzo mnie ciekawi czy jest w tym całym procesie powstawania finalnej wersji utworu coś co Cię zaskoczyło, że właśnie tak to wygląda? Mam na myśli na przykład produkcję, nagrywanie, mastering…
Na pewno nagrywanie w studiu było dla mnie czymś nowym, ale niczym, czego wcześniej bym się nie spodziewała. Natomiast dużym zaskoczeniem było dla mnie to, ile logiki i planowania wymaga promocja.
AM: Muszę Ci pogratulować jeszcze jednej rzeczy. Zaczynasz w tym roku studia.
Dziękuję! Zaczynam muzykologię, czyli mocno tematycznie.
AM: Nie boisz się, że nie uda Ci się pogodzić jednego z drugim?
Na pewno są we mnie takie wątpliwości, ale uparłam się, że uda mi się pogodzić muzykę ze studiowaniem, więc się uda. W międzyczasie zamierzam też pracować, ale jestem przyzwyczajona do robienia wielu rzeczy. Przy okazji mam nadzieję, że studia pozwolą mi z innej strony spojrzeć na muzykę i proces tworzenia. No i że dzięki temu kierunkowi przyjdą mi do głowy nowe pomysły. Przede wszystkim jednak liczę na to, że pisanie piosenek pozostanie dla mnie ogromną przyjemnością.
AM: A czy w tym jak tworzysz wykorzystujesz techniki, których się nauczyłaś do tej pory w edukacji muzycznej?
Na pewno. Uczyłam się w klasie perkusji i chodziłam na chór. Perkusję, co prawda, skończyłam już dawno, ale były to instrumenty harmoniczne. Cymbałki, marimby, ksylofony, wibrafony itd. Granie na nich sprawiło, że nie boję się używać niebanalnych harmonii i złożonych akordów.
AM: Zabawa rytmem zdecydowanie jest w tych utworach i to jest fajne.
Szkoła muzyczna wyszkoliła u mnie na pewno słuch. Teoria muzyki też mi się przydaje.
Lubię wplatać do moich piosenek inne, nietypowe rytmy, a to zasługa właśnie instrumentów perkusyjnych. Zatem z dotychczasowej edukacji czerpię na pewno sporo.
AM: Jakie masz plany na najbliższą przyszłość nie licząc studiów?
Na pewno będę działać muzycznie. Chcę nawiązać współpracę z kilkoma osobami i pisać piosenki z artystami, których poznałam. No i planuję też wydawać kolejne autorskie utwory, o których na pewno będę dawała znać.
AM: Bardzo Ci dziękuję za rozmowę!
Ja również!
