Żadnego wstydu drogie Panie. Shyness! – Shyness!, 2021 (recenzja)

Inne recenzje

Co by było, gdyby Matka Natura dostała do rąk parę instrumentów oraz program komputerowy do pracy nad dźwiękiem? Zapewne stworzyłaby taki album, jakim może się właśnie pochwalić kobiecy kwartet Shyness!. Być może ich debiutancki krążek to skromny krok w ich dyskografii, tak ogromny ku popularności na naszym rodzimym rynku muzycznym.

Choć zwykle z trudem przychodzi mi przekonywanie się do debiutantów, tak praktyka pokazuje, że to właśnie ci, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę mają raczej najwięcej do powiedzenia. Tym samym mój pierwszy kontakt z albumem Shyness! był niespodziewanie przyjemnym doznaniem, jeśli chodzi o polską muzykę 2021 roku. Zanim jednak powiem coś więcej o tych impresjach, warto wspomnieć coś o ich autorkach.

Grupę Shyness! zasilają cztery dziewczyny – Iwona Skwarek (znana z duetu Rebeka), Joanna Bielawska, Julia Pacyńska oraz Iga Krzysik. Te jednak nie tworzą girlsbandu w typowym znaczeniu tego słowa, ponieważ nie tylko wykonują swoich piosenki, ale również odpowiadają za ich napisanie oraz wyprodukowanie. Tym samym ich zaledwie paromiesięczna działalność wydaje się być niezwykle ważna, bo pokazuje, że młode kobiety muzykę również robią. Tym bardziej istotnym jest to w kontekście tutejszego rynku, gdzie jakiekolwiek girlsbandy nie cieszyły się nigdy szczególnością popularnością. A wracając do muzyki…

Shyness! to dość osobliwa, jednak niezwykle udana i przyjemna dla ucha mieszanka popu oraz elektroniki w sosie z muzyki alternatywnej oraz indie. Choć nie jest to dla mnie coś absolutnie świeżego i niepowtarzalnego, bo podobny styl reprezentują na przykład siostry Lily & Madeleine, tak w polskiej przestrzeni jest to coś doprawdy szczególnego. By tego było mało, Shyness! charakteryzuje się mrokiem oraz tajemniczością, przy jednoczesnej sennej błogości głosów samych dziewczyn – niczym wodnych nimf, równie niebezpiecznych, co pięknych. Co warto również podkreślić, że piosenki Shyness! są niezwykle przestrzenne i paradoksalnie bogate w dźwięki, przy jednoczesnym zachowaniu prostoty oraz lekkości. Kto by się spodziewał, że jeden krążek może łączyć w sobie tak skrajne cechy, a jednak.

O czym zatem jest Shyness!? W zasadzie jest o tym, co tworzy sama melodia. Teksty piosenek nie grają tu aż takiej istotnej roli, bo w zasadzie są kolejnym dźwiękowym elementem tych utworów. Tym samym jako słuchacz niekoniecznie muszę się wsłuchiwać w ich treść, by czuć o czym chcą mi opowiedzieć. Liczy się emocja i chwila w której do nas przybyła. Z pewnością plusem jest też to, że dziewczyny pokusiły się o napisanie tych tekstów po angielsku. Choć niewiele dodaje im to tajemniczości, tak na pewno czyni je bardziej uniwersalnymi i przystępnymi dla międzynarodowej publiczności, na co z pewnością zasługują.

Czysto muzyczne również nie mogę mieć większych uwag, wręcz przeciwnie. Choć stylistka Shyness! narzuca pewne artystyczne rozwiązania, które nie zawsze technicznie mnie satysfakcjonują, tak widzę logikę w ich użyciu. Dodatkowym atutem tych melodii jest również ich płynność, i to dosłownie – melodia gra i można się w niej po prosto zatopić. Tym bardziej jest to ciekawe z tego względu, że raczej nie podejrzewałbym Shyness! o celowanie ze swoim dziełem w klasyczny pop. A tak niezwykle sprytnie udało im się pogodzić tą niesamowitą melodyjność ze stosunkowo alternatywnym brzmieniem.

Równie ogromną zaletą Shyness! jest zasadniczy brak słabych momentów.To album jak się patrzy, bo nie wyobrażam sobie, by którychś z tych piosenek mogłoby na nim zabraknąć. Nie mogło się jednak obyć bez osobistych faworytów. New Dawn to jedna z najlepszych polskich piosenek 2021 roku – mroczna, porywająca i absolutnie niepowtarzalna. W podobnym klimacie utrzymane są również Ai Desire oraz Stalker, mimo, że stawiają na bardziej elektroniczne brzmienie. Polubiłem również niezwykle marzycielskie Don’t Put Yourself In Danger, któremu najbliżej do twórczości wspomnianych już Lily & Madeleine. Najmilszą propozycją natomiast określiłbym Ready To Lose I i II – z ogromną przyjemnością chciałbym usłyszeć ją w polskim radiu jako kolejny hit tegorocznego lata.

Shyness! autorstwa Shyness! to jedna z ciekawszych polskich płyt ostatnich kilku miesięcy. Choć dziewczyny nie odkryły zupełnie nowego gatunku, czy stylu muzycznego, tak ich propozycja jest niezwykle dopracowana i po prostu przyjemna dla ucha. Idealna muzyka na co raz to dłuższe wieczory przy gorącej herbacie. To będzie doprawdy wyjątkowa jesień!

Shyness! – Ostoya Festival 2021
Shyness! - Shyness!
  • Data premiery: 13 08 2021
  • Single: New Dawn, Stalker, Ikarus, Ready To Lose I
Najlepsze utwory: New Dawn, Ai Desire, Stalker, Don’t Put Yourself In Danger
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Co by było, gdyby Matka Natura dostała do rąk parę instrumentów oraz program komputerowy do pracy nad dźwiękiem? Zapewne stworzyłaby taki album, jakim może się właśnie pochwalić kobiecy kwartet Shyness!. Być może ich debiutancki krążek to skromny krok w ich dyskografii, tak ogromny ku popularności...Żadnego wstydu drogie Panie. Shyness! – Shyness!, 2021 (recenzja)