W miniony weekend odbyła się 58. edycja słynnego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Na scenie pojawiło się wiele znanych gwiazd polskiej estrady. Wydarzenie jednak nie spotkało się z pozytywnym odbiorem i pomimo upływu dni nie milkną słowa rozczarowania. Redakcja naTemat zapytała dziennikarza muzycznego Artura Orzecha, który przez wiele lat był zaangażowany w prowadzenie festiwalu, o jego opinię w tym temacie.

Dla mnie festiwal w Opolu był zawsze festiwalem, który kreuje i pokazuje. Pokazywał Czesława Niemena, Marylę Rodowicz i innych fajnych, utalentowanych ludzi. W tej chwili to są tylko odtworzenia tego, co pokazują słupki słuchalności. Smutny jest również nostalgiczny powrót do czasów PRL-u, który, mam wrażenie, przećwiczyliśmy już w Opolu wiele razy
czytamy w wywiadzie.
Dziennikarz jednak nie skreślił całkowicie wydarzenia i liczy na poprawę sytuacji w przyszłości.
Od lat jestem związany z Opolem. Kocham Opole i kocham ten festiwal, więc mam nadzieję, że przyjdą lepsze czasy.

