Niektórzy swoje zgarniają od razu, inni walczą długo o choćby 5 minut rozgłosu. Arek Kłusowski należy do tej drugiej grupy i, choć wcześniejszych sukcesów odmówić mu nie można (teksty dla popularnych polskich wokalistek, podium The Voice of Poland w 2013 roku), dopiero w 2019 doczekaliśmy się jego debiutanckiego, solowego albumu Po Tamtej Stronie. Rok później nastąpił kolejny wielki moment kariery artysty, którego pod swoje skrzydła przyjęła wytwórnia Kayax. Dziś Arek Kłusowski zabiera nas do Lumpeksu na walkę – niekoniecznie o ubrania. Walczy ze stereotypami.
Pierwszy singiel zapowiadający nowy album Arka Kłusowskiego wskazywał na pewną zmianę kierunku w jego twórczości i robi znacznie lepsze wrażenie niż pozycje z debiutu, który osadzony był w przyjemnym, lecz momentami trochę banalnym popie. Antarktyda wybitnie czerpie z lat 80., których stylistyka przeżywa ostatnio w muzyce renesans.Echo tej dekady wybrzmiewa w Lumpeksie nie raz. Słuchając Idealnego Syna to zaskoczenie nie jest tak duże, ale trudno odmówić tej piosence chwytliwości i uderzającego, ciekawego tekstu.
Dzielę Lumpeks na pół. Pierwsza połowa to energiczne, dość podobne do siebie, chwytliwe piosenki synthpopowe. Należą do nich wyżej wspomniane single, jak i również otwierająca wydawnictwo pozycja Nie Przechodźmy Na Ty, będąca jedną z ciekawszych z tej grupy – głównie za sprawą mocnej elektroniki i pulsującego brzmienia syntezatorów. Mamy tu także kompozycję tytułową o interesującej warstwie lirycznej i ciekawym produkcyjnie refrenie. Spośród bangerów wskazuję także Nie Bądźcie Tacy, które po poprzednich pozycjach szokujące nie jest, ale podobnie jak u poprzedników, królują w nim słowa.
Papierowy Dom to łącznik pierwszej i drugiej (w mojej opinii ciekawszej) części płyty. To równie energiczna co wcześniejsze, ale trochę bardziej intrygująca pozycja – głównie przez początkową melodię i hipnotyzujący bas. Dalej jest kontrast. Prosta, ale wzniosła, poruszająca ballada Nie Kochasz Się to zdecydowana odmiana po 6-ścieżkowej dawce energii. Jednak to następujące po niej Dzieci Z Prowincji przyćmiewają cały krążek. Po średnio udanej, reklamowej Wspólnej Chwili z ubiegłego roku nieco obawiałam się następnej współpracy Arka z Mery Spolsky, jednak ta kompozycja okazała się niezmiernie miłym zaskoczeniem. Byłam zafascynowana jak świetnie dopasowali się do siebie artyści i jak naturalnie im to wyszło. Dzieci Z Prowincji to interesująca, przestrzenna ballada, do której fantastycznie dokleiła się rapowana partia Spolsky.
Dalej jest już tylko lepiej – Szarobury trochę funkuje, choć w inny, Kłusowski sposób. Nasza Klasa jest przewrotną podróżą do szkolnych czasów (fenomenalne wersy: Drodzy pedagodzy, kto polecił tę robotę, na sumieniu miał was potem. W rzeczy samej, pospolitej, walka ego, bunt hormonów, szkoła zmaga się z kryzysem, a ja wołany do tablicy, bo mówię co myślę, nie szeptem a krzykiem). Słodki Koniec Tych Dni to wspaniała, nieprzesadzona kompozycja zamykająca album, oparta na pojedynczych uderzeniach klawiszy, subtelnym brzmieniu gitary i dodającej nutę wzniosłości perkusji. Końcowe wokale poruszająco zwieńczają całość.
Trochę obawiałam się zmierzenia z oceną Lumpeksu. Bałam się, że okaże się, iż nie ma tu o czym pisać. Arek Kłusowski jednak nie zawiódł, a wręcz przeciwnie. Nie miałam wygórowanych oczekiwań co do tego wydawnictwa, a okazało się ciekawą, lekką i zwyczajnie skłaniającą do przemyśleń pozycją. Jest lepiej niż ostatnio – lirycznie, muzycznie, produkcyjnie. Wokalista wypada z każdej strony o wiele bardziej naturalnie niż 2 lata temu, a teksty sprawiają wrażenie swobodnych – więcej w nich ciekawych zabiegów niż słów wciśniętych na siłę. I życzę mu, by nadal szedł w tą stronę – coraz lepszą, odważniejszą. Niech nie szepcze, niech krzyczy – bo mądre rzeczy ma do powiedzenia.
- Data premiery: 21 05 2021
- Single: Antarktyda, Idealny Syn, Lumpeks
