Minęło już trochę czasu od premiery trzeciego krążka Zayna, więc każdy miał okazję bardziej się z nim zapoznać i osłuchać. Płyta, na którą wielu czekało po niezbyt udanym poprzedniku Icarus Falls. Niestety, zamiast poprawić swoje dokonania, Zayn ponownie zaserwował nam mierny poziom. Żartobliwa przepowiednia się spełniła – nikt tego nie słucha.

Zayn był pierwszym członkiem boysbandu One Direction, który rozpoczął solową karierę. Pillowtalk czy współpraca z Taylor Swift było dobrym zaprezentowaniem się światu jako Zayn, a nie jedna piąta 1D. W dodatku, Malik posługuje się nieprawdopodobnym falsetem. Mind Of Mine, debiutancki album artysty to arcydzieło. Zayn tak wysoko podniósł poprzeczkę twórczością, że jest mu ciężko utrzymać ten poziom na kolejnych krążkach. Ironicznie Zayn przewiduje status swoich albumów ich tytułami. Nastało wyczekiwane trzecie wydawnictwo i… znów klapa. Nobody Is Listening stało się smutną przepowiednią.
Album zapowiadał się na dość nostalgiczny, w którym artysta miał opowiedzieć m.in. o swojej relacji z partnerką, Gigi Hadid. Po takim zwiastunie i możliwościach głosowych Zayna, krążek miał potencjał – no właśnie, miał. Bardzo trudno wybrać z albumu utwory, które w jakiś sposób by się wyróżniały. Można odnieść wrażenie, że wszystkie zlewają się w jedno. Moim zdaniem jedynie Sweat w jakiś sposób broni się rytmem i popularnym ostatnio „ejtisowym” klimatem. Tylko do tego utworu mogę powracać. Wydaje mi się także, że to album z odrzutami ze studia. Nie brzmi to jak wydawnictwo zaplanowane od A do Z, z jakąś strategią. Wydany po prostu aby spełnić warunek w kontrakcie, aby odhaczyć kolejne nagranie.
Zupełnie nie mam pojęcia co stało się z twórczością Zayna. Ma on ogromny potencjał i został obdarowany niesamowitym talentem, ale z każdą płytą idzie mu coraz gorzej. Gdyby nie pandemia wirusa i koncerty odbywałyby się normalnie, kiepsko widziałabym frekwencję po wydaniu tego albumu.
- Data premiery: 15 01 2021
- Single: Better, Vibez
