Sonia Bohosiewicz – 10 sekretów MM (2021), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Jazz to najelegantsza dama wśród wszystkich melodii świata, która w XXI wieku niejednokrotnie miała do czynienia z wieloma odważnymi artystami i artystkami muzyki pop. Do Lady Gagi, Annie Lennox, czy Margaret, postanowiła w tym roku przyłączyć się Sonia Bohosiewicz – aktora znana zarówno z desek teatralnych scen, jak i telewizyjnych ekranów. Choć album 10 sekretów MM jest bliższe artystycznej fanaberii, tak w istocie jest to bardzo przyjemna zachcianka jego autorki.

Zanim jeszcze się w ogóle wkręciłem w jazzowe dzieło Sonii, zobaczyłem w pewnej śniadaniowej telewizji wywiad poświęcony temu konkretnemu wydawnictwu. Myśl, którą od razu zapamiętałem i do dziś kołacze mi się po mózgowych zwojach, parafrazując, skoro chciałam zrobić album bogaty, musiałam postanowić być równie bogata. Nieironicznie, to jednej z moich ulubionych gwiazdorskich cytatów jaki kiedykolwiek usłyszałem i na zawsze wpisze się do mojego codziennego języka. Zresztą ta deklaracja nie może dziwić, bo tworząc album, a w szczególności ten związany z jazzem, nigdy nie powinno się na nim oszczędzać, bo to po prostu będzie słyszalne. Jak to się zatem przekłada na 10 sekretów MM?

Debiutancki album Sonii Bohosiewicz to dziesięć jazzowych klasyków, które wywodzą się z wielu różnych dekad, począwszy od schyłku lat 20., a kończąc na 60. XX wieku. Jak głosi tytuł, krążek eksploruje utwory wykonywane, bądź powiązane w pewien sposób z postacią Marilyn Monroe. Pomimo tej obietnicy, nie wszystkie piosenki odnoszą się do działalności tej legendarnej artystki, ba, niektóre nawet nie mogły, jak chociażby kultowy dla Niny Simone Feeling Good. To nie tyle rozczarowanie, co niewykorzystany potencjał, który poprzez realną eksplorację muzycznej działalności Monroe, mógłby doprowadzić do powstania dzieła doprawdy wyjątkowego. By niepocieszenia było mało, również w ramach wybranych już dziesięciu kompozycji, oczekiwałbym większej różnorodności, bądź ich lepszego ułożenia względem siebie. Dobór utworów dokonany przez Bohosiewicz jest mało zróżnicowany i bliższy raczej przypadkowi, niż konkretnej wizji, zasygnalizowanej w tytule 10 sekretów MM. Świat jazzu jest niezwykle obfity, jeśli chodzi o tematykę utworów, czy ich muzyczny styl, zatem liczyłem na coś zdecydowanie więcej. A jak wypadła w tym sama Sonia?

Co by nie mówić, ale tak jak obiecała, tak też zrobiła. Mimo wszystko, Sonia Bohosiewicz stworzyła bogatą, choć nieco sztampową kolekcję jazzowych klasyków, gdzie nie dośpiewa, tam dogra. Choć aktorka nie jest zawodową wokalistką, ani nawet nie jest szczególnie znana z tego, że śpiewać potrafi, tak stanęła na wysokości zadania, jakie sobie wyznaczyła. Bohosiewicz błyszczy, jest luksusowa, bogata i elegancka, jak przystało na stylizację rodem lat 20., czy 30. XX wieku. Mocną stroną tego krążka jest również jego produkcja, która jest wyśmienita i pod żadnym względem nie odstaje od swojej amerykańskiej konkurencji. To niezwykła przyjemność słuchać tego albumu, tym bardziej gdy danych słuchacz cenii sobie obecność tej muzyki w popowym nurcie.

Jeśli chodzi o moje ulubione kompozycje 10 sekretów MM to wyróżniłbym trzy z nich. Po pierwsze, Satin Doll. Jak przystało na otwarcie jazzowego albumu jest ono dynamiczne, pompatyczne i ekstatyczne, niczym to symboliczne trzęsienie ziemi w filmach Alfreda Hitchcocka. Po drugie, I’m Thru With Love. Nie tylko wykonywała ją Marilyn Monroe, ale również interpretacja Sonii jest nader wyśmienita. I po trzecie, I’ve Got You Under My Skin, bo po prostu przypadło do mojego gustu. Na honorowe wspomnienie zasługuje I Wanna Be Loved By You, za równie dobrą interpretację oraz rozmarzony klimacik. Słabych momentów raczej brak, chyba, że pod uwagę weźmiemy nieco przeciągnięte Bye Bye Baby, choć w ostateczności nie jest to tak naprawdę duży problem.

10 sekretów MM nie odkrywa na nowo jazzującej Ameryki. Mimo tego, Sonia Bohosiewicz wykonała solidny kawałek roboty, przede wszystkim mając na myśli jej wokalne umiejętności. Solidna produkcja zapewniła mu albumowi jakość, a co za tym idzie również i przyjemność płynącą z jego słuchania. Choć chciałoby się więcej, zawsze można poprosić o kolejne dziesięć sekretów, a tych z pewnością Marilyn Monroe ma jeszcze trochę w zanadrzu.

Sonia Bohosiewicz - 10 sekretów MM
  • Data premiery: 08 03 2021
  • Single: My Heart Belongs To Daddy, One Silver Dollar
Najlepsze utwory: Satin Dol,, I'm Thru With Love, I've Got You Under My Skin
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również