To, co tworzy Jade Bird, można umieścić gdzieś na pograniczu country i rocka. Młoda wokalistka i autorka tekstów ujęła mnie niemal natychmiast. Być może dlatego, że brakowało mi muzyki, która w ciekawy sposób nawiązywałaby do tych artystów, którzy w przemyśle muzycznym zrobili już sporo.

Urodzona w 1997 roku artystka dała mi powód, by zagłębić się w jej twórczość po tym, jak trafiłam na wydany przez nią w 2018 roku singiel Uh Huh, który stylistyką ocierał się o niezawodne muzycznie lata 70. Już na tym etapie dało się u Jade usłyszeć zachęcającą mieszankę rocka i country.
Chwilę później okazało się, że Spotify ma do zaoferowania znacznie więcej utworów Jade Bird. Epka, która ukazała się 7 czerwca 2017 roku i nosiła tytuł Something American, wypełniona była zarówno delikatnymi, płynnymi balladami, które miały w sobie coś z kompozycji duetu, który tworzyli Simon i Garfunkel, jak i zadziornymi, rytmicznymi numerami, które pokazywały możliwości głosowe artystki.
Sama artystka nie ukrywa, że inspiruje się między innymi Alanis Morisette, czy Bobem Dylanem. Inspiracje te da się wyłapać, ale nie są one w żaden sposób nachalne.
W miarę jak, poznawałam twórczość Jade, zwróciłam uwagę na jeszcze jeden, bardzo ważny aspekt. Ona i jej utwory składają się w całość. Dzięki temu to, co słyszymy w jej wykonaniu, zyskuje na prawdziwości.
Ostatni album w dorobku młodziutkiej Angielki trafił na rynek w 2019 roku i jest dowodem na to, że wciąż się rozwija i wypracowuje to na czym zależy wszystkim muzykom, czyli swój własny styl. Nie tylko, jeśli chodzi o brzmienie, ale też autorskie teksty.
Chociaż 23-latka nie na scenie jest stosunkowo niedługo, została zauważona między innymi przez dziennikarzy Magazynu Rolling Stone.
Jade Bird z pewnością należy do tych artystek, których karierę warto obserwować.
