Istnieją albumy na tyle klimatyczne i stworzone pod każdym względem ponadczasowo, że upływ lat istnieje jakby obok nich, w ogóle na nie nie wpływając. Jednym z nich jest Little Sparrow.

Choć od jego premiery minęło już prawie 20 lat, podczas słuchania absolutnie się tego nie odczuwa. Jest na tyle świeży w odbiorze, że jestem w stanie pokusić się o stwierdzenie, że za kolejne 20 lat nic się w tej kwestii nie zmieni.
Wydany w 2001 roku Little Sparrow jest drugim z kolei w uznanej, nominowanej do Grammy trylogii albumów bluegrass ikony muzyki Dolly Parton.
Ze względu na gatunek znajdziemy tam ogrom mandoliny, skrzypiec i gitary hawajskiej. Bluegrass jest krewnym country, ale ma w sobie więcej wspomnianej już świeżości i przestrzeni. To co Dolly, jako głównej jak to zwykle w jej przypadku bywa twórczyni utworów (aż 10 z 14 piosenek wyszło spod jej pióra), udało się w przypadku tej płyty genialnie, to wykorzystanie tych instrumentów i cech do stworzenia niepowtarzalnego, ponadczasowego klimatu, któremu nie sposób nie dać się uwieść i ponieść.
Album w dużym stopniu ma w sobie coś mistycznego. Za sprawą genialnego wyczucia słowa i umiejętności podbicia jego siły odpowiednimi dźwiękami, artystka po raz kolejny udowodniła, że historie jakie potrafi opowiedzieć w swoich utworach to majstersztyk. Są niczym film.
Po latach, szczególnym uznaniem wśród fanów cieszy się Mountain Angel. Niesamowita historia nieszczęśliwej miłości, która doprowadza do zguby, obłędu i odrzucenia przez społeczeństwo. Napisana i zaspiewana absolutnie po mistrzowsku. Obrazy jakie tworzy w naszej wyobraźni Parton są niesamowicie realne. Do tej pory, w czasie dyskusji pomiędzy odbiorcami regularnie pada stwierdzenie, iż ten utwór powinien zostać zekranizowany. Kto wie, być może jeśli powstanie drugi sezon Netflixowskiego serialu Heartstrings, na który składają się właśnie ekranizacje oparte na historiach z jej piosenek, właśnie ta znajdzie się na liście.
Jedna z piosenek-historii znajdujących się na płycie została już ujęta w tej właśnie produkcji. Mowa tu o Down From Dover, w której Dolly porusza trudny temat nastoletniej ciąży. Fani nadal próbują dotrzeć do inspiracji powstania tekstu. A to, kim jest wspomniana w nim Alma Grover od lat zaprząta myśli niektórych.
Utwór oryginalnie pochodzi z albumu Fairest Of Them All, który ukazał się pod koniec lat 60. W tamtym czasie taka tematyka nie spotkała się z uznaniem środowiska. Piosenki nie chciano grać w radio, promować.. Był to jeden z powodów, dla którego piosenkarka zdecydowała się nagrać go ponownie po latach. By dać mu drugą szansę.
Zresztą odświeżanie swoich kiedyś już wydanych kawałków to u niej dość częsty zabieg. Spójrzmy choćby na My Blue Tears. Oryginalna jego wersja pocho dzi przecież z 1971 roku.
Świetnych propozycji na Little Sparrow nie brakuje. Mnie zawsze szczególnie ujmowało także Bluer Pastures. Idealnie wpasowuje się w ten melancholijny, mistyczny wydźwięk, który przeważa w całości materiału.
Omawiając jednak z perspektywy czasu jego wpływ na fanów i karierę Dolly nie można nie wspomnieć o piosence tytułowej. Stała się przecież jedną z bardziej rozpoznawalnych w jej repertuarze. Od lat śpiewana na większości koncertów, obecnie zwykle w wersji a’cappella jest uwielbiana przez publiczność. Ma ogromne oddziaływanie na ludzi. Podczas jej wykonywania w trakcie show, na sali panuje zupełna cisza choć założę się, że większość z zebranych zna każde słowo. Jest magicznie, a sam utwór zdecydowanie ma już stałe miejsce w setliście.
Little Sparrow to wyjątkowy, ponadczasowy album w dyskografii Dolly Parton. Ma swój niepowtarzalny klimat, a naprawdę świetnie napisane utwory, nie tylko do tej pory są ważne dla fanów artystki, ale też absolutnie nie straciły świeżości, która może przyciągnąć do nich nowych słuchaczy. Zwlaszcza teraz, kiedy płyta nareszcie, od 10. kwietnia 2020 roku po raz pierwszy dostępna jest w serwisach streamingowych
- Data premiery:
- Single: Tender Lie, Bluer Pastures, Seven Bridges Road, Shine
