,,Jesteśmy idealni i powinniśmy siebie tak dostrzegać” – wywiad z Olą Nizio

Ola Nizio wygrała V edycję programu The Voice Of Poland i od tamtej pory wydała dwa dobrze przyjęte single. Niedawno premierę miał utwór wraz z teledyskiem do Nie nasz czas. Z tej okazji miałem okazję porozmawiać z artystką na temat uporu, wewnętrznej sile, porównaniach, a przede wszystkim – o najnowszym singlu.

Tomasz Ochota: Nie jest tajemnicą, że znamy się osobiście już sześć lat, a Ty i tak nie przestajesz mnie zaskakiwać! W przeciągu tych lat kilkakrotnie zmieniałaś miejsce zamieszkania. Gdzie żyło Ci się najlepiej pod względem ludzi, ale także pod względem rozwoju?

No tak, znamy się sześć lat i byłeś jedną z pierwszych osób, z którą miałam możliwość i przyjemność rozmawiać po programie. Był to moment, w którym mieszkałam w Rzeszowie. Rzeczywiście zmieniałam lokalizację, w której starałam się umiejscowić i znaleźć swoje miejsce. Od kilku lat jestem wierna miastu Kraków. Jest on dla mnie ważny, ponieważ tutaj się rozwijam, mam swoje miejsce, zespół i namiastkę stabilizacji. Jeżeli chodzi o ludzi to nie jestem w stanie wybrać jednego miejsca. Wydaje mi się, że mam do nich szczęście, ponieważ w każdym mieście, w którym mieszkałam i w każdym miejscu, gdzie trafiałam, spotykałam dobrych ludzi, którzy zostali w moim życiu. Mogę się nazwać prawdziwą szczęściarą, bo praktycznie w każdym mieście mam jakiegoś przyjaciela i dobrą duszę, która mi dobrze życzy. 

T.O.: Szkoda, że nie Rzeszów, bo tak jak już wspomniałaś, to właśnie tam miałem okazję po raz pierwszy obcować z Tobą. A co takiego ma w sobie Kraków, co Cię najbardziej urzekło?

Rzeszów prawdopodobnie mógłby być takim miejscem, ale nie miałam okazji go poznać. W tym mieście zabawiłam bardzo krótko, ponieważ był ogromny BUM! na moją osobę po programie, co oznaczało, że byłam obywatelką całej Polski. Rzeszów był dla mnie kolejnym przystankiem, ale kto wie, może jeszcze kiedyś poznam to miasto, bo mam tam kilku przyjaciół, których staram się odwiedzać. 

Kraków jest takim miastem, które daje poczucie przynależności. To magiczna miejscowość, która daje możliwość na zatrzymanie się, wypicie kawy, posłuchanie jazzu, którego dopiero się uczę. Urzekają mnie grajkowie na rynku, wielokulturowość, która umożliwia poznanie fantastycznych osób z różnych krajów w jeden wieczór. Jest to bardzo ładne, otoczone historią miasto, do którego mam duży sentyment. Sporo w nim się przez te lata wydarzyło zarówno w moim życiu prywatnym jak i zawodowym. 

T.O.: Dobra, koniec tych pytań o miasta, bo jakbyśmy zaczęli analizować każde, to zeszłoby nam dłużej niż czas trwania kwarantanny. Mogę o Tobie śmiało powiedzieć, że pojawiasz się i znikasz jak w piosence Józek, nie daruję Ci tej nocy. Czy uważasz, że fani darują Ci taki styl, którym Cię opisałem i w którym wydaje mi się, że jest namiastka prawdy?

Jeżeli masz mnie częściej porównywać do Beaty Kozidrak i Bajmu – to śmiało, rób to częściej! (śmiech). Rzeczywiście, szukałam bardzo długo swojej niszy i swojego ja, które będę mogła zaprezentować. Muszę trochę wytłumaczyć to, że program The Voice of Poland okazał się ogromną przepustką, ale również otworzył mi oczy bardzo szeroko na to, co się dzieje w świecie, do którego trafiłam. Uzmysłowił mi jak wiele muszę się jeszcze nauczyć i jak dużo rzeczy muszę robić, które poniekąd mi nie odpowiadały. Długo walczyłam o siebie i bardzo się cieszę, że piosenka Nie Nasz Czas pokazuje mnie jako świadomą kobietę, która ma coś do powiedzenia i której nikt nie narzuca niczego. Bardzo dobrze ktoś zauważył, że działam już jako wolny artysta. Nie mam kontraktu z wytwórnią, więc działam sama dla siebie razem z moim przyjacielem Arkiem Żureckim, który jest twórcą muzyki i pomysłodawcą piosenki. Tworzymy razem zgrany team i pracujemy wzajemnie napędzając się. Cieszę się, że nikt mi już nie mówi co i jak mam robić, jak mam wyglądać, czy mam być szczupła, śpiewać wysoko czy nisko, bo bardzo długo słuchałam, że mój głos jest za mocny, nazbyt chrypliwy i muszę być kolejną czyjąś kopią, czego nie chciałam. Bardzo chcę pokazać, że jestem Nizio i jestem świadomą artystką, która rzeczywiście pojawia się i znika, ale jak już się pojawia to narobi trochę zamieszania (śmiech). 

Moi fani doskonale wiedzą, jak to wszystko wyglądało, ponieważ chociaż w okrojony, ale w bardzo świadomy sposób tłumaczyłam im, dlaczego to wszystko tak długo trwa. Niejednokrotnie widzieli moje łzy na live’ach lub zdjęciach, kiedy tłumaczyłam, że kolejna piosenka znowu się nie pojawi, a oni nadal dawali mi moc i zawsze wierzyli we mnie. Mówili mi, żebym się nie poddawała i robiła nadal to, co kocham, a oni będą czekać. Mam nadzieję, że będzie tak zawsze, a ja będę im się odpłacała tym, że nie będą już nigdy czekali tak długo.

T.O.: O nowym singlu jeszcze porozmawiamy, ale teraz wytłumaczę tym, którzy może nie wiedzą, skąd to porównanie: Ola po 4 latach po wygranej w The Voice of Poland wypuściła swój pierwszy singiel, a dwa lata później – kolejny. Czy dzięki temu, co Cię złego spotkało przez te lata, możesz teraz powiedzieć, że jesteś przygotowana na to, żeby pomimo przeciwnościom losu brnąć i walczyć o swoje?

Ja nie wiem, czy to było zło, bo nie spotkały mnie same złe rzeczy. Ta cała walka o siebie przede wszystkim była niesamowicie ucząca zarówno w show-biznesie, muzyce jak i w życiu prywatnym. Bardzo dużo musiałam się nauczyć i będę to robiła dalej. Miałam bardzo przyspieszony kurs dorastania i w krótkim czasie musiałam pojąć przede wszystkim to, ile jestem warta, co mam do przekazania i jak bardzo mój kręgosłup moralny pomaga mi w działaniu muzycznym i w show-biznesie. Wydaje mi się, że człowiek nigdy nie jest w 100% gotowy na to, co go spotka, jednak idę w tym kierunku z wielką nadzieją. Od wielu lat słyszałam, że mój głos się nie przyjmie, bo nie jest dla każdego ucha, a jednak minęło kilka dni od wydania nowego klipu i piosenki, a ludziom się podoba, chcą mnie słuchać i doceniają moją pracę. Bardzo to uskrzydla! Teraz strach jest mniejszy, a z taką armią ludzi, którzy są przy mnie i mnie wspierają – nie ma się co bać! Z przyjemnością dalej będę walczyć o swoje. Polecam wszystkim robić to, co się kocha pomimo tego wszystkiego, co nas po drodze spotka.

T.O.: Czyli śmiało można powiedzieć, że tekst Twojego pierwszego singla – Kuloodporna, jest nadal aktualny?

Tak, oczywiście! Ten singiel jest moją ogromną dumą. To pierwsza piosenka, którą zaprezentowałam światu i będę z niej zawsze dumna. Pamiętam, ile było emocji, płaczu i wspaniałej energii, kiedy ta piosenka się pojawiła. A ile było z nią planów, które nigdy nie ujrzały światła dziennego! (śmiech) Tekst jest aktualny, ale na pewno zauważyłeś, że Nie Nasz Czas jest zupełnie inną piosenką i ten utwór bardziej odzwierciedla mnie.

T.O.: Nie da się nie usłyszeć, że to dwa różne utwory, ale żaden z nich nie powstałby, gdyby nie Twój upór, dążenie do celu i nie poddawanie się – co bardzo w Tobie cenię śledząc Twoje media społecznościowe. Skąd to się u Ciebie wzięło? Jaki jest Twój przepis, aby pomimo kłód, które często ludzie nam rzucają, pokonywać je i iść dalej?

Bardzo Ci dziękuję, że to widzisz. Nie mam pojęcia skąd mam tą wewnętrzną siłę i nie potrafię określić jednym zdaniem skąd ona się bierze. Bywało momenty, kiedy myślałam o tym, żeby dać sobie spokój. Mogłabym wtedy założyć zespół weselny i też bym robiła to, co kocham. Tam też jest publika, która cię doceni w jakiś sposób. Za każdym razem, kiedy chciałam podejmować ku temu kroki, nagle pojawiał się ktoś, kto mówił mi, że nie mogę odpuścić i brnęłam w muzykę dalej. Nie potrafię bez niej żyć i bez ludzi, a scena daje możliwość komunikacji z drugim człowiekiem. Jedna z moich wykładowczyń powiedziała kiedyś: ,,My, artyści, mamy błogosławieństwo i przekleństwo władzy nad ludzkimi emocjami”. Dzięki temu, że oddaje wszystkie swoje emocje podczas śpiewania, jestem w stanie kogoś wzruszyć, przekazać mu jakąś wartość, którą kiedyś w sobie zgubił. Jest to niepodrabialne i niemożliwe w żadnym innym zawodzie. Nie wyobrażam sobie życia bez sceny, ludzi, przyjaciół i fanów. Najważniejsza zawsze w tym wszystkim jest dla mnie rodzina, która zawsze mnie wspiera, nigdy we mnie nie zwątpili, mam od nich ogrom ciepła i miłości. 

T.O.: Efektem tej wewnętrznej siły, którą posiadasz jest najnowszy singiel – Nie Nasz Czas, który mocno wzrusza i niesie ze sobą ważny przekaz. Możemy o nim przeczytać, że jest zapisem wzlotów i upadków w walce o swoje ideały. Po co dążyć do ideału, który, moim zdaniem, nie istnieje?

Piosenka jest o tym, żeby nigdy nie odpuszczać i dążyć do swoich celów i zamierzonych wartości. Często jest tak, że ktoś z góry ma na nas plan, na który musimy się godzić. Chcieliśmy to pokazać w teledysku, w którym są opowiedziane historie: chłopak, który tańczy na obcasach i ma prawo być sobą i wyrażać swoje emocje właśnie w ten sposób; dziewczyna, która nie jest szczupła, bo tak sobie wymarzyła, tylko może mieć problemy zdrowotne; problem z alkoholem mogą mieć nie tylko mężczyźni, ale i kobiety; chłopak, który wygląda jak ,,bad boy” może mieć w sobie wewnętrzne dziecko, które woła o pomoc, bo był maltretowany. Tekst utworu jest uniwersalny, dzięki czemu można go podciągnąć pod wiele sytuacji życiowych, które nas bolą. Utwór jest przede wszystkim o tym, aby walczyć o siebie, bo każdy z nas jest ideałem. Mówisz, że Twoim zdaniem one nie istnieją, a ja uważam, że człowiek sam w sobie jest idealny ze wszystkimi niedoskonałościami, które posiada, z tymi marzeniami, które często nie są możliwe do zrealizowania, z tymi łzami w oczach, z tym szczupłym ciałem bądź z kilkoma kilogramami za dużo. Jesteśmy idealni i powinniśmy siebie tak dostrzegać.

T.O.: Bardzo ważnym elementem całości są historie ukazane w teledysku, o których opowiedziałaś. Jak my możemy walczyć ze swoimi słabościami i jak możemy pomóc w tym innym ludziom?

Walka ze słabościami to przede wszystkim walka ze samym sobą. Bardzo długo uważałam, że nie mogę być słaba. Zawsze muszę być uśmiechnięta, pozytywnie nastawiona do świata, bo kiedy miałam gorszy dzień to uważałam to jako policzek od życia. To było błędne myślenie. Każdy z nas ma prawo do słabości, ale i do walki o lepsze jutro. Ważna jest wewnętrzna chęć przemiany, ale najważniejszą rolę odgrywa drugi człowiek. Potrzebujemy go do tego, aby wyżalić się, powiedzieć co nam leży na sercu, przyznać się do błędu, co jest bardzo trudne i często przeszkadza nam w walce o samego siebie. Sama musiałam przejść ten etap i wiem, że jest to do wypracowania. 

Jak pomóc innym ludziom? Powiedzieć im, że nie są sami i zawsze znajdzie się ktoś, kto ich wysłucha, tylko muszą chcieć walczyć ze swoimi słabościami, bo tej pracy nikt za nich nie wykona. Nawet jeżeli stoi za nami tabun przyjaciół, a my mamy problem sami ze sobą i nie chcemy z tym walczyć to nic się nie zmieni. Wszystko jest w naszych rękach – zawsze.

T.O.: Jeżeli chodzi o drugiego człowieka, to bardzo często spotykamy się z obojętnością i nietolerancją, co odbiera nam prawo do bycia sobą. O tym też jest klip jak i sam utwór Nie Nasz Czas. Kto wpadł na takie zobrazowanie?

Pomysł na teledysk był mój i mojego przyjaciela Arka Żureckiego. Stwierdziliśmy, że warto jest pokazać uniwersalność tego tekstu, bo to jest piosenka, nad którą warto się chwilę zatrzymać i zastanowić. Tekst jest naładowany emocjami. Jest tam wiele zdań, które może i sugerują złamane serce, ale najważniejszym założeniem było to, aby każdy znalazł w nim cząstkę siebie. Jeżeli chodzi o sam klip, to historie w nim opowiedziane pokazują to, o czym często wolimy nie mówić i spychamy na dalszy tor. Chcieliśmy dać ludziom do myślenia i mam nadzieję, że nam się to udało.

T.O.: Ja również mam takową nadzieję, o najtrudniej jest mówić czy śpiewać o sprawach, o których ludzie najczęściej udają, że nie ma. Teraz – już po premierze, pozwolę sobie zadać odważne pytanie: najpierw porównywanie do Adele, potem do Kasi Cerekwickiej, a teraz – z kim będą Cię ludzie porównywać?

Ostatnio miałam rozmowę z moim bardzo dobrym kolegą, który po odsłuchaniu mojego najnowszego utworu powiedział mi, że słyszy Olę Nizio, a nie inne artystki. To był najlepszy komplement jaki ja byłam w stanie usłyszeć. Jeżeli ktoś nie znalazł porównań, a nawet ich nie szuka, tylko słyszy mnie – to moja misja została spełniona, bo przez te lata właśnie do tego dążyłam. 

T.O.: Też tak uważam i mam nadzieję, że już nigdy nie będą porównywać Cię do innych, tylko innych do Ciebie! Z pewnością fani zastanawiają się – co teraz? Czy długo będziesz kazała im czekać na nowości?

Mam nadzieję, że nie! Po tych kilku latach nauczyłam się nie rzucać terminami oraz słów na wiatr. Nie chcę deklarować ani zapowiadać kolejnych numerów, póki co cieszę się, że wyszedł nowy utwór. Pracujemy obecnie nad nowym materiałem non stop, mimo tej przykrej sytuacji, którą mamy na świecie. Jesteśmy z Arkiem takim duetem, który nie da się zamieść pod dywan, więc z pewnością jeszcze nie raz o nas usłyszycie. 

T.O.: Jak już rozmawiamy o sytuacji, która panuje na świecie – jakie są Twoje sposoby na zabijanie nudy?

Robię absolutnie wszystko! Sprzątam, gotuję, piorę, biegam, tańczę, skaczę, bawię się z moją siostrzenicą, piszę z przyjaciółmi, oglądam filmy, czytam książki, oglądam dokumenty, piszę teksty do nowych piosenek, staram się komponować nową muzykę. Jestem stadnym stworzeniem, więc robię wszystko, żeby nie zwariować, ale wydaje mi się, że to jest tylko etap przejściowy i już wkrótce wyjdziemy z domów i będziemy celebrować każdy dzień, jakoby był ostatni. 

T.O.: Cały wachlarz ciekawych zajęć! Obyśmy się jak najszybciej spotkali na koncertach i czekamy z upragnieniem na kolejne nowości od Ciebie! Dziękuję pięknie za rozmowę. 

Liczę na to mocno! Dziękuję Ci bardzo za poświęcony czas i zapraszam wszystkich do odsłuchu utworu Nie nasz czas. Mam nadzieję, że spotkamy się jak najszybciej na koncercie, abyście mogli sami poczuć te emocje. Buziaki!

Tomasz Ochota
Tomasz Ochota
Redaktor portalu All About Music, prowadzący kanał na YouTube: ,,#Rozmówka z..."

Ostatnio opublikowane