Quebonafide – Romantic Psycho (2020), recenzja Miłosza Musiała

Inne recenzje

Jest kilku artystów, których płyty zamawiam bez najmniejszego zawahania, zaraz po tym, kiedy tylko pojawi się opcja zakupu krążka w przedsprzedaży. Jednym z nich, z całą pewnością, jest Quebonafide. Na nowy album rapera z Ciechanowa przyszło nam czekać wyjątkowo długo, bo niemal trzy lata. Pytanie brzmi jednak, czy było warto?

Premierze albumu ROMANTIC PSYCHO towarzyszyła wieloetapowa akcja promocyjna. Rzekłbym nawet, że był to jeden z najbardziej kreatywnych happeningów w historii polskiej muzyki. Po kilku latach ciszy Quebo powrócił z wizerunkiem, który kolosalnie różnił się od tego, do którego raper zdążył nas przyzwyczaić przed zniknięciem. Tatuaże i kolorowe włosy zostały zastąpione przez staromodne okulary i błękitną polówkę. Aktywność Kuby na jego Instastory również budziła zdziwienie. Muzyk, który wcześniej stronił od social mediów zaczął codziennie publikować zdjęcia i filmiki dotyczące jego życia codziennego.

Zmiana wizerunku to nie jedyny element zaskoczenia. Osoby, które zamówiły album w przedsprzedaży otrzymały od kuriera nie jedną, a aż dwie paczki. Pierwsza z nich to mixtape, który, odznaczał się kiepską jakością nagrań i miał sprawdzić reakcje i obiektywność słuchaczy Que. Docelowy album dotarł do nas tydzień później, czyli 1 kwietnia.

Wydanie płyty także robi wrażenie. Utwory zostały nagrane na przezroczystej płycie CD, a dodatkiem do preorderu były… nasiona!

Akcja promocyjna towarzysząca albumowi to prawdziwy majstersztyk w swojej dziedzinie. Gorzej jest niestety z samym materiałem, który oprócz trzymających poziom singli, nie ma zbyt wiele do zaoferowania.

Trzeba przyznać, że Kuba ma ucho do wyboru singli. Każdy z czterech utworów, które ukazały się przed premierą płyty ma potencjał do bycia kolejnym przebojem w portfolio ciechanowskiego rapera. Zresztą kawałek SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ to prawdopodobnie najczęściej zapętlana przeze mnie piosenka ostatnich miesięcy, a jej refren nucę tak często, że melodię doskonale znają już wszyscy moi sąsiedzi.

Gdybym to ja decydował o doborze gości specjalnych na albumie, to na pewno zmniejszył bym ich ilość. Featy pojawiają się w niemal każdym utworze, co bynajmniej nie wpływa pozytywnie na mój odbiór płyty. Szanuję występ nieaktywnego od wielu lat Smarkiego Smarka w utworze COJESTMAŁPY, a refren Darii Zawiałow w BUBBLETEA to jeden z najjaśniejszych punktów całego albumu, jednak większość z gościnnych zwrotek brzmi jak odrzuty z solowych płyt tych artytsów.

Najbardziej drażni mnie kawałek ŚWIATTOMÓJPLACZABAW. Może to wynikać z udziału Sentino, do którego nigdy nie pałałem szczególnym entuzajzmem albo ze znienawidzonego przeze mnie latynoskiego klimatu, który nijak pasuje do twórczości Quebo.

Kuba przyzwyczaił nas do ciekawych tekstów przepełnionych bystrymi metaforami. W piosenkach z nowej płyty nie znajdziemy zbyt wielu metafor czy życiowych przemyśleń. Wyjątek stanowi singlowe ROMANTICPSYCHO, które zostało utrzymane w koncepcji rozmowy artysty z terapeutą, w którego wcielił się Taco Hemingway, no i może AJETLAGTOMÓJNOWYDRAG, który przywodzi na myśl piosenki z albumu Egzotyka z 2017 roku. Te utwory pozostawiają w tyle pozostałe kawałki pod względem tekstów.

Nowa płyta Quebonafide to jedno z największych muzycznych rozczarowań tego roku. ROMANTIC PSYCHO jest średniej jakości produktem opakowanym w śliczne pudełko. Kubie nie udało się przeskoczyć poprzeczki, którą ustawił sobie wyjątkowo wysoko za pomocą poprzednich krążków. Mam nadzieję, że kolejne wydawnictwa założyciela wytwórni QueQuality będą stały na nieco wyższym poziomie niż kwietniowa płyta.

Quebonafide - ROMANTIC PSYCHO
  • Data premiery: 01 04 2020
  • Single: ROMANTICPSYCHO, JESIEŃ, PRZYTOBIE, SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ
Najlepsze utwory: ROMANTICPSYCHO, SZUBIENICAPESTYCYDYBROŃ, AJETLAGTOMÓJNOWYDRAG
Najsłabsze utwory: ŚWIATTOMÓJPLACZABAW, RUMPELSTILSKIN


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Czytaj również