MENU

    Spotkanie pasji z precyzją, czyli Editors na warszawskim Torwarze. Relacja Izabeli Zadury

    Tak znakomicie naoliwionej koncertowej machiny Torwar nie widział od dawna. Zespół z Birmingham, który z każdym albumem potwierdza swoją pozycję w panteonie najjaśniejszych gwiazd współczesnego rocka, zapewnił swoim słuchaczom dwie godziny najwyższej jakości grania.

    Zanim na scenie pojawili się Brytyjczycy, swoje pięć minut (a właściwie pół godziny) mieli Whispering Sons, pochodzący z Belgii zespół post-punkowy. Nie był to pierwszy występ grupy w Polsce – poprzednio pojawili się w zdecydowanie bardziej kameralnej Hydrozagadce. Whispering Sons bez problemu poradzili sobie również na wielokrotnie większym Torwarze. Ich chłodne, mroczne rytmy, w połączeniu z nawiedzoną wręcz energią wokalistki Fenne Kuppens, zbudowały niezwykły klimat napięcia i oczekiwania.

    Editors mieli osiemnaście lat na doprowadzenie do perfekcji swoich występów na żywo, i skorzystali z każdej minuty tego czasu. Trasa Black Gold promuje wydany pod koniec zeszłego roku album o tym samym tytule, będący kompilacją najlepszych utworów z przekroju kariery grupy, z dodatkiem kilku świeżych singli. Podobną kompilacją był występ w Warszawie: starsze „klasyki” przeplatane były nowszymi propozycjami. Już zagrane na początek An End Has a Start dało publiczności znać, z kim mają do czynienia. Tom Smith z ekipą każdy utwór wykonywali na stuprocentowej mocy, z energią, która byłaby w stanie zasilić spore miasto. Przy czwartym kawałku, przejmującym Escape The Nest, zdałam sobie sprawę, że taki będzie cały wieczór: niezwykła pasja do muzyki połączyła się ze znakomicie wypracowanym rzemiosłem, pozwalając nam doświadczyć czegoś, co najlepiej opisuje słowo perfekcja.

    Na setliście znalazły się, oczywiście, żelazne punkty programu każdego koncertu Editors: wzruszające Sugar, promujące ostatni studyjny krążek zespołu Violence, taneczne A Ton of Love. Było również kilka zaskoczeń: świetne Eat Raw Meat = Blood Drool wydane w 2010 roku czy pochodzące z debiutanckiego albumu grupy You Are Fading. Jeśli zaś chodzi o nowe utwory, które wydane zostały przy okazji kompilacji Black Gold, Editors wykonali dwa: Frankenstein oraz Upside Down. Zabrakło tylko tytułowego Black Gold. Jedynym akustycznym momentem wieczoru było wykonanie przez Toma The Weight of the World.

    Wszyscy członkowie Editors są mistrzami swoich instrumentów, dzięki czemu są w stanie zapewnić publice taką samą jakość dźwięku, jak na nagraniach studyjnych. Wokalne wyczyny Toma Smitha sprawiły, że przez chwilę musiałam mocno się skoncentrować aby upewnić się, że muzyk nie śpiewa z playbacku. Nie śpiewa – to wszystko natura i ciężka praca. Ci, którzy widzieli Editors na żywo wiedzą, że Tom jest człowiekiem niesamowicie charyzmatycznym, poza pięknym głosem posiadającym również intrygujące umiejętności taneczne. Kiedy wczuwa się w wykonywane kawałki, trudno oderwać od niego wzrok.

    W podstawowym secie zespołu znalazło się aż dwadzieścia utworów – nie było miejsca na półśrodki, zespół zagrał po prostu prawie wszystko, co publika chciała usłyszeć. Bisowanie Editors rozpoczęli od spokojnego Distance, aby następnie przejść do przebojowych The Racing Rats oraz Munich. Ostatnim zagranym utworem było epickie Smokers Outside The Hospital Doors; wzbudzające nostalgię, skłaniające do refleksji.

    Jest dopiero początek lutego, a Editors już zapewnili sobie miejsce w koncertowej historii 2020 roku. Ich stadionowy potencjał porównywalny jest do Depeche Mode czy U2, a jakość, którą zapewniają swoim słuchaczom, zdecydowanie jest warta swojej ceny. Na szczęście muzycy lubią odwiedzać Polskę – nie przegapcie ich kolejnego koncertu!

    Editors Setlist Hala Torwar, Warsaw, Poland 2020, Black Gold
    Izabela Zadura
    Izabela Zadura
    Poszukiwaczka wartościowych tekstów, propagatorka pop-punku, bywalczyni licznych koncertów.

    Ostatnio opublikowane