29 listopada na sklepowe półki i do serwisów streamingowych trafiło najnowsze dziecko od Happysad, czyli Rekordowo Letnie Lato. Miniony rok był bardzo pracowity, ale i owocny dla muzyków, gdyż premiera ich albumu zbiegła się z trasą koncertową z okazji 18 lecia istnienia zespołu.
Jak na twórczość Happysad w ostatnim czasie przystało, na próżno szukać tutaj mainstreamowych kompozycji. W moim odczuciu to bardzo dobry zabieg, jeśli chodzi o ich twórczość. Materiał zebrany na najnowszym krążku powstawał podczas corocznych obozów kompozycyjnych latem 2017, oraz wiosną 2018 roku. Jak wspomniał w jednym z wywiadów Kuba Kawalec (lider zespołu), są już na tyle dojrzali muzycznie i obyci z tworzeniem, że nie muszą swoją twórczością już nic nikomu udowadniać. I takie też można odnieść wrażenie w trakcie słuchania albumu. Co prawda może nie ma na nim utworów, które mogłyby brylować na listach przebojów jak Zanim Pójdę, czy Mów Mi Dobrze, ale za to mamy możliwość obcowania z muzyką i tekstami wysokich lotów. Jest on nieco inny od poprzednich, można by powiedzieć, że wraz z tym krążkiem przyszła dorosłość muzyczna w stu procentach, chociaż od jakiegoś już czasu muzycy sięgali po odważniejsze i ambitniejsze połączenia muzyczne.
Album promowany jest przez trzy single. Każdy z nich nieco inny. Pierwszym z nich był utwór Cały, który rozpoczyna bardzo hipnotyzujące intro gitary i delikatna tu barwa głosu wokalisty. To wstęp do wybuchu energii w refrenach, które brzmią bardzo przyjemnie. Wybija się w nich zapętlona melodia grana na syntezatorze. Całość tkwi tutaj w prostocie, bo z prostych na pozór melodii, powstał bardzo ciekawy utwór. Ważną rolę w tempie pełni tutaj również perkusja. Sam refren wpadający w ucho. Kolejnym z singli, wydanym nie tak dawno było Jak Dawniej. Nawiązujący stylem do brzmienia charakterystycznego dla zespołu, do którego zdążyli już przyzwyczaić swoich fanów. Fajnie, że znów brzmieniowo została wyróżniona perkusja i linia basu, która została ciekawie wymyślona i poprowadzona przez całość kompozycji. Dodatkowo nie mógł się on obejść bez wstawek gitary, które dopełniają jak zawsze resztę instrumentarium. Dużo zmian tempa, w tym przypadku takie zróżnicowanie na plus.
Ostatnim z singli jest utwór Słoneczniki i Konopie, który początkowo miał być również utworem tytułowym albumu. Znów dobra kompozycja. Ciekawy tekst, o czymś, w odróżnieniu od większości warstw tekstowych we współczesnych utworach, które często są bardzo miałkie i o niczym, bądź powielają banalną tematykę. W przypadku Happysadu, nie trzeba się tego obawiać, to zawsze był ich duży atut. od strony muzycznej – kolejny świetny utwór. Zresztą takich utworów, na wysokim poziomie jest wiele. Ciekawą propozycją jest otwierające album Od Tańca. Po pierwszych dźwiękach można odnieść wrażenie, że słuchamy muzyki jak z jakiejś gry pegasusa albo z horroru, jednak po chwili wchodzi cały band i następuje – szok. Potężna dawka solidnego, rockowego grania z pazurem. To jest to, czego ostatnio mi w twórczości zespołu brakowało. Wiele osób słuchając tego utworu mogłoby odnieść wrażenie, że to całkiem inny zespół. Trzeba przyznać, że nogi faktycznie same rwą się do tańca. Fajne solo instrumentalne i wymiana brzmieniowa pomiędzy basem, a gitarami pod koniec utworu. Po nim pojawia się Mgła Na Torach, może już nie tak rockowa, ale również mająca wiele do zaoferowania. Szybkie uderzenia hi-hatu wraz z basem nadają odpowiedniego tempa w zwrotkach, jak i refrenach. Wpadający w ucho refren, tekst również niczego sobie. Znów robiące robotę wstawki gitary elektrycznej. Równie mocnym punktem albumu, podobnie jak Od Tańca, jest dla mnie Musisz, w którym główną rolę odgrywa gitara basowa. Świetnie poprowadzona linia melodyczna tego instrumentu, dopełniają ją brzmieniowo gitara i delikatne przebłyski syntezatora. Tempo nadaje marszowa perkusja. Pojawiają się również wstawki saksofonu, całość zaś wystylizowana nieco na jazzowe brzmienie.
Wartą zauważenia jest również kompozycja Niepotrzebnie. Uwagę słuchacza może przykuć tutaj pewien tajemniczy kobiecy wokal w utworze. Do kogo należy ta sensualna barw głosu? Otóż jest to Laura Breszka, aktorka i jak się również okazuje kobieta obdarzona hipnotyzującym głosem. Chociaż jest to melorecytacja, jakby od niechcenia to idealnie wkomponowuje się w charakter kompozycji. Od strony muzycznej oczywiście chapeu-bas. Krążek zamyka smutne, ale i z ukrytym przesłaniem w tekście Zanim Umrzesz. Utwór wpasowujący się w dawne brzmienie zespołu, momentami przypominający Taka Wodą Być.
Trzeba podkreślić, że poza samym talentem i zmysłem do komponowania muzyków z Happysad, dużą rolę przy tworzeniu tego albumu odegrały osoby odpowiedzialne za jego produkcję. Byli do Bogdan Kondracki i Marcin Borys, a także Jacek Miłaszewski oraz Paweł Cieślak. To dzięki tej czwórce Rekordowo Letnie Lato brzmi, tak jak brzmi. Czyli bardzo dobrze, a wręcz można by się tu pokusić o słowo – wybitnie. Jak już wspomniałem na początku, od strony muzycznej, jak i tekstowej nie mam nic do zarzucenia, wręcz przeciwnie, jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Ciężko mi wybrać najlepsze utwory, bo wszystkie są na wysokim poziomie, ale na pewno będzie to Od Tańca, lub Jak Dawniej. Dobrym rozwiązaniem jest zróżnicowanie brzmieniowe poszczególnych utworów. Pojawiają się te w stylu charakterystycznym dla zespołu, ale również udane eksperymenty brzmieniowo-stylowe. Warto zauważyć, że podkreślona na albumie została również rola gitary basowej jak i perkusji, o których często zapominamy, a odgrywają jakże ważną funkcję. Ukłony za bycie sobą dla chłopaków z Happysad i za tworzenie muzyki od serca, bez skrępowania, która być może jest niszowa i nie przenika do mainstreamu, ale jest wysokiej jakości. Osobiście album zdecydowanie polecam!
- Data premiery: 29 11 2019
- Single: Cały, Jak Dawniej, Słoneczniki i Konopie
