Podróż do krainy Miłości – czyli o Sorry Boys w Poznaniu. Relacja Damiana Olszewskiego i zdjęcia Doroty Kutnik

Rzadko zdarza się, że artyści wraz z zagraniem pierwszych dźwięków zabierają publiczność w baśniową krainę. Sorry Boys ma jednak w tej materii doświadczenie. Tym razem zespół przy okazji promocji najnowszego albumu, zabrał nas do krainy tytułowej Miłości. 

Poznańska Tama nie należy do najmniejszych klubów, mimo to sala była szczelnie wypełniona. Same pierwsze rzędy przekrojowo obrazowały zebraną publikę. Nie zabrakło millenialsów z dziećmi, czy osób w średnim i starszym wieku. Samo to sprawiło, że na koncercie poczułem się, jak w wielkiej, kochającej się rodzinie. O bajeczną aurę zadbał sam zespół na czele z Belą Komoszyńską, która niemal wskoczyła na scenę, by rozhuśtać całą salę. Wokalistka ubrana była w piękną, śnieżnobiałą suknię ustrojoną w kryształki, symbolizujące rozbłyskujące supernowe. Gdy fotografowie opuścili salę do kreacji na chwilę dołączył również welon, wprowadzający intymną atmosferę. 

Jednak najważniejszym elementem każdego koncertu zawsze pozostaje muzyka, a najnowszy album, który zaprezentowali nam artyści, jest najbardziej przebojowym, w ich karierze. Starczy powiedzieć, że całą sala wtórowała przy kawałkach: Warszawa czeka i Jesteś pragnieniem. W trakcie wykonywania tego drugiego numeru artystka zaskoczyła fanów wkraczając tanecznym krokiem w głąb klubu. Warto również zwrócić uwagę, że to właśnie te podnioślejsze utwory, w których Bela wchodziła na naprawdę wysokie tony, pozwalały wybrzmieć jej potężnemu głosowi. Najbardziej urzekły mnie jednak niezwykle piękne i liryczne Miasto Chopina z poprzedniej płyty oraz rozpoczynający koncert Powszedni Chleb. Wracając jeszcze do hitów, zespół pożegnał się wielbicielami piosenką Absolutnie, absolutnie, której finalne poprowadzenie Bela powierzyła Tomkowi Dąbrowskiemu, uzbrojonemu w gitarę przystrojoną podarowanym od publiczności papierowym kwiatem. Efekt był do przewidzenia, cała sala radośnie odśpiewała najsłynniejszy refren. 

Jak to się mówi: wszystko co dobre, szybko się kończy. Dlatego podróż do krainy miłości minęła mi nie wiadomo kiedy. Teraz jedyne co mi pozostało, to czekać na kolejny powrót Sorry Boys do Poznania. Ciekawe do jakiej krainy zabiorą mnie następnym razem? Wszakże braku różnorodności muzycznej nie można im zarzucić.

Czytaj również