Jack Savoretti może pochwalić się jednym z najciekawszych wokali w dzisiejszej branży muzycznej. Swoim lekko zachrypniętym głosem czaruje słuchaczy już od ponad dekady. Właśnie powrócił z nową płytą Singing to Strangers, która postanowił zaprezentował na żywo również w Polsce. W sobotni wieczór 35-latek wystąpił w warszawskim klubie Palladium.

Są głosy, które po prostu musisz usłyszeć na żywo, aby móc przekonać się stuprocentowo o ich wyjątkowości i niesamowitej sile. Tak właśnie jest z Jackiem Savorettim, którego muzyka w dużej mierze opiera się na osobliwym wokalu. Jego warszawski koncert tylko potwierdził, że wokalnie należy do prawdziwej ekstraklasy. Wyjątkowy i pełen emocji muzyczny spektakl obserwowały tłumy widzów, którzy wypełnili po brzegi klub Palladium.
Koncerty zagranicznych gwiazd dają często możliwość poznania młodych artystów. Savoretti zabrał ze sobą w trasę koncertową niezwykle interesujący siostrzany duet z Wielkiej Brytanii. Ward Thomas zaprezentowały kawał dobrego i przyjemnego country popu, który z powodzeniem rozgrzał publikę. 25-letnim siostrom nie brakuje bowiem obycia ze sceną. Dobrze wiedzą, jak zagrać dobry koncert i dać widzom to, czego potrzebują najbardziej, czyli pozytywnej energii. Utalentowany duet, który warto poznać.
Pierwsze dźwięki koncertu Jacka Savoretti’ego przeniosły warszawskich widzów w zupełnie inny wymiar. Niezwykle filmowe i bardzo tajemnicze intro pięknie wprowadziło wszystkich w otwierające występ Candelight, czyli główny singiel z nowej płyty. Niesamowicie klimatyczna i iście bondowska piosenka, która w wersji na żywo robi jeszcze większe wrażenie.
Przez cały występ wokół muzyka z Londynu utrzymywała się niezwykle romantyczna aura. Każde jego spojrzenie, każdy jego ruch na scenie, każdy zaśpiewany fragment piosenki. Widać, że ten facet umie opowiadać o najgłębszych emocjach związanych z miłością i codziennym życiem w małżeństwie. Nie boi się otworzyć przed obserwującymi go nieznajomymi i jest przy tym wszystkim niezwykle szczery, czarujący oraz kulturalny. Swoim ochrypłym oraz przeszywającym wokalem potrafi stworzyć intymną atmosferę, która w ułamku sekundy hipnotyzuje. Odpływasz i chłoniesz każdą chwilę tej kameralności. O to właśnie chodzi w koncertach.
Z pomocą swojego kapitalnego zespołu niejednokrotnie potrafił zaskoczyć widzów ogromną sceniczną energią, która wielu warszawiaków porwała do tańca i świetnej zabawy. Gwiazda wieczoru nie zapomniała także o swoim supporcie. W trakcie koncertu Savoretti zaprosił ponownie na scenę Ward Thomas i wspólnie z duetem zaśpiewał bardzo emocjonalną wersję Human z repertuaru The Killers. Miła niespodzianka.
Muzyk wyznał, że z Polską łączy go szczególna więź. Z niezwykłą dumą opowiedział o swoich polskich korzeniach. Jego matka jest pół Polką, więc wizyta w naszym kraju była dla Jacka wyjątkowo ważna. Wszystko na to wskazuje, że długo jej nie zapomni, bo warszawska publiczność odwdzięczyła mu się niesamowitą energią i zaangażowaniem.
Na takie koncerty chce się i trzeba chodzić. Bo dzięki nim uświadamiasz sobie, jak wielką siłę ma muzyka. Dla Jacka Savoretti’ego najważniejsze są emocje. Robi to, co kocha i dzieli się tym z każdym widzem. Wystarczy, że dostanie w rękę swoją gitarę i zacznie śpiewać. Prawdziwy artysta z duszą.

