Lily & Madeleine – Canterbury Girls (2019), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Znalezione obrazy dla zapytania Lily & Madeleine – Canterbury Girls

Czasem w pracy krytyka muzycznego jest tak, że pomimo braku interesującego według mnie płyty do oceny, artykuł i tak trzeba napisać. Tym samym zupełnie losowo wybrałem do mojej kolejnej recenzji najnowszy album siostrzanego duetu Lily & Madeleine, pod tytułem Canterbury Girls. Jakże było mi miło, gdy okazało się, że to krążek, który pojawił się w mojej muzycznej egzystencji w momencie doprawdy idealnym.

Zacznę może od myśli, która z pewnością wyda się niektórym czytelnikom dość banalnym stwierdzeniem. Otóż dobre piosenki i płyty to te, które budzą w swoim słuchaczu silne emocje i niekoniecznie tylko te związane z ogólnym zadowoleniem, ale z czymś zgoła głębszym. I to właśnie za sprawą Canterbury Girls poczułem, to coś głębszego i cenniejszego, niż sama satysfakcja z wysłuchania dziesięciu świetnie wyprodukowanych i przede wszystkim przyjemnych kompozycji. Dlatego też z czysto subiektywnych pobudek mogę go określić jako album po prostu fantastyczny, który pomimo mojego nikłego zainteresowania muzyką folkową oraz country, kompletnie mnie zaczarował i nie dał o sobie zapomnieć.

Jak już przed chwilą wspomniałem, Canterbury Girls to krążek gdzieś z pogranicza muzyki folkowej i country, które w połączeniu z dość prostymi popowymi tekstami tworzą urokliwą podróż po świecie, gdzie to człowiek towarzyszy naturze w jej istnieniu, a nie gdzie próbuje ją sobie podporządkować. Świetnie mi się tego albumu słuchało właśnie w czasie podróży do domu, podziwiając przedwiosenne krajobrazy lasów, pół i małych jeziorek. Przyprawiało mnie to od czasu do czasu o niemałe dreszcze, a to u mnie naprawdę rzadkie zjawisko, by właśnie tak reagować na muzykę, nawet tą, którą bardzo lubię.

Przechodząc już do bardziej konkretnych elementów krążka sióstr Jurkiewicz, na początku wspomnę o tematyce ich dzieła. Canterbury Girls w głównej mierze mówi o trudach i problemach kobiet w sferze współczesnej miłości oraz związków, gdzie stare telefony się wymienia, a nie naprawia, a relacje opierają się na chwilowym uniesieniu, bądź seksie. Co prawda nie mowa mowy tu o sprośnych opisach erotycznych interakcji, jednak to na charakterystyce relacji męsko-damskich i pozycji kobiety w tych układach opiera się ten krążek. Oczywiście jak sam tytuł wskazuje, mowa tu o rozmyślaniach dziewczyn z Canterbury, czyli samych autorek, które nawiązują do nazwy parku Canterbury w ich rodzinnym mieście Indianapolis. Pomimo tego wydaje mi się myślę, że każdy, bez względu na płeć i orientacje, może znaleźć tam wątki z którymi również miał kiedyś na swojej miłosnej drodze do czynienia.

Muzycznie, album stoi silnie na gitarowych dźwiękach, które tworząc spokojną, choć nierzadko psychodeliczną aurę, czarują mnie swoją prostotą oraz naturalną surowością. Tak naprawdę nie są to szczególnie skomplikowane kompozycje, co z pewnością się chwali, gdy co raz częściej dostajemy od artystów wysoko przetworzone muzycznie produkcje, które powstały za sprawą blisko dwunastu osób. Im mniej twórców, tym lepiej dla ostatecznego kształtu piosenki, przynajmniej moim zdaniem. W istocie o każdej z dziesięciu kompozycji mogę powiedzieć, że jest na swój sposób unikatowa i o absolutnie żadnej nie mogę powiedzieć, że jest zła, czy też niepotrzebna. Największe wrażenie na mnie zrobił Can’t Help The Way I Feel, który brzmi jakby Diana Ross & The Supremes ubrane w fatałaszki od Nancy Sinatry paląc jointy nagrały swój kolejny wielki przebój. Prawdziwe cudeńko! Just Do It oraz Pachinko Song dodają płycie dynamiczności, gdy Circles oraz Analog Love uspokajają atmosferę całego Canterbury Girls. Pięknie się zaczyna dzięki Self Care oraz Supernatural Sadness i równie pięknie kończy za sprawą Go. A to wszystko cudnie dopełniają nieco melancholijne Bruises oraz tytułowe Canterbury Girls.

Canterbury Girls to jak już wspomniałem moje pierwsze doznania związane z duetem Lily & Madeleine. W tym momencie nie potrafię powiedzieć, czy jest to ich najlepsze dzieło w ich karierze, jednak jako pojedyncze dzieło, jest unikatowa. W czasie wiosny będzie pięknie wybrzmiewać pośród kolorowych pól pełnych kwiatów, w lecie podczas upalnych nadmorskich wieczorów przy zachodzącym słońcu, jesienią podczas zabaw w leżących w ogromnych stosach liściach, a zimą będzie przypominać o trzech poprzednich porach roku. Dzieło wyjątkowe w swojej prostocie i skromności.

Lily & Madeleine - Canterbury Girls
  • Data premiery: 22 02 2019
  • Single: brak
Najlepsze utwory: Can’t Help The Way I Feel, Circles, Just Do It, Pachinko Song, Analog Love
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Czasem w pracy krytyka muzycznego jest tak, że pomimo braku interesującego według mnie płyty do oceny, artykuł i tak trzeba napisać. Tym samym zupełnie losowo wybrałem do mojej kolejnej recenzji najnowszy album siostrzanego duetu Lily & Madeleine, pod tytułem Canterbury Girls. Jakże było mi...Lily & Madeleine – Canterbury Girls (2019), recenzja Christiana Cieślaka