Margaret o polskich preselekcjach do Eurowizji: „Nauczmy się, zróbmy to razem i nie obrażajmy się”

Margaret przebywa obecnie w Szwecji, gdzie przygotowuje się do jutrzejszego półfinału Melodifestivalen. W związku z tym ruszyła również maszyna promocyjna.

Margaret udzieliła wywiadu wysłannikowi portalu eurowizja.org. Dowiadujemy się z niego, że Magaret dopiero na samym końcu podjęła decyzję o wzięciu udziału w szwedzkich preselekcjach, do których była bardzo namawiana. Wiązało się to z intenstywną pracą nad krążkiem, który zostanie wydany w Polsce na wiosnę. W tym roku Tempo było jej jedyną propozycją do festiwalu, rok temu In My Cabana była trzecim wyborem.

Margaret podkreśla również, że chce się rozwijać. Z jednej strony chce, aby fani poznali ją w piosenkach po polsku, z drugiej jednak nie chce rezygnować z międzynarodowej kariery.

Na pytanie czy jeśli dostałaby telefon od TVP i chcieliby ją wybrać na nasza reprezentantkę odpowiedziała:

Wiele razy udzielałam wywiadów na temat Eurowizji i zawsze miałam wrażenie, że nigdy nie mam całego meritum tej sprawy. To nie jest tak, że jestem jakoś obrażona na tę Eurowizję i że nie chcę. Ja bardzo realnie podchodzę do rzeczy, które robię. Jeżeli Telewizja Polska miałaby pieniądze na występ, promocję, gdyby uruchomiła kontakty, i jeżeli byłaby szansa aby zrobić to dobrze, bo to o to chodzi TO TAK – pojechać na Eurowizję i zaśpiewać to jest strata czasu i wolę sobie poleżeć w domu z psem. Chodzi o to, jak to jest zrobione. Gdyby miało to być szansę zrobione dobrze, to why not. Tylko jeszcze w historii, i nie mówię tu o artystach, tylko o tym co się dzieje za sceną [ nie zdarzyło się – Przypisek Red.] – jest to jednak bardzo ważne. MUSI być chęć, aby to wszystko zrobić, ale tak naprawdę też się nauczyć, bo my tego nie umiemy zrobić i nikt nas tego nigdy nie nauczył. Trzeba chcieć się tego nauczyć.

I ja też tu dlatego jestem. Nie przyjeżdżam tu z statusem, że ja chcę tak i tak, ale pokornie mówię – ok, nauczcie mnie czegoś, bo oni wiedzą jak to się robi i robią to od lat. Potrzebowalibyśmy osoby, która do tematu podejdzie z wielką pokorą i powie nauczcie mnie, zróbmy to razem i nie obrażajmy się, niech nikt nie robi z siebie gwiazdy. To będzie wymagało czasu, wzlotów i upadków. Tylko, że u nas jest tak, że jak już jest upadek to wiadomo, warto jednak tu być też razem. Mamy jednak tendencję, że się kłócimy, obrażamy. Koniec końców jest to tylko śpiewanie . Jest to długa droga, ale jak ktoś podniesie rękawicę to jest spoko.

Czytaj również