Czy spodziewaliście się, że Patrycja i Grzegorz Markowscy nagrają wspólnie pełnowartościowy album?
Pomysł podobno zrodził się w głowach artystów już kilka lat temu po kilku zaśpiewanych wspólnie pojedynczych utworach. I tak oto jest. Droga.
Jest to zbiór przemyśleń dwójki dojrzałych, doświadczonych ludzi. Nie brak tam jednak również elementów beztroski, zabawy i pazura, tak charakterystycznych dla obojga z rodzinnego duetu. Markowscy bądź co bądź niezależnie w jakim kierunku pójdą, w naszej świadomości zawsze kojarzyć się będą z choć odrobiną rock and roll’a.
W takich właśnie rock and roll’owych klimatach utrzymana jest duża część materiału, nad którym się dziś pochylamy. Świetnym tego przykładem jest charakterne Aż Po Horyzont.
Wyraźna, ostra gitara i perkusja nadają kierunek wokalom. Tak jak na całej płycie, tak i w tym utworze Grzegorz i Patrycja brzmią świetnie. Czuć, że w cięższym rytmie i klimacie czują się fantastycznie. Bardzo dobrze bawią się przy nagrywaniu. Od kawałka bije radosna, lekka energia i beztroska.
Podobnym nastrojem emanuje piosenka Nocy Na Złość. Zarówno w melodii jak i w tekście pełno jest świeżości i energii mimo, że właściwie już od pierwszych wersów wiadomo, że utwór pisany jest raczej z perspektywy osoby dojrzałej.
To, co w Nocy Na Złość ciekawe, a zarazem ważne na tle reszty materiału z krążka to przebijające się w niej elementy bluesa. Na razie prawie niezauważalne zdecydowanie zaznaczą swoją obecność w innych kompozycjach z Drogi.
Bo przecież tytułowy utwór łączący w sobie bluesa i rocka we właściwie równych ilościach ustąpi potem miejsca już czysto jednogatunkowemu Kontrabluesowi. Zresztą, gdyby nie kolejność piosenek na trackliście wzięłabym go za kontynuację Drogi. Utwory uzupełniają się wręcz idealnie w pewnego rodzaju narrację.
Droga jest bardzo dobrze napisana. Tekst poparty idealnie dobraną muzyką ukazuje nam perspektywę człowieka na jesieni życia, który swoje już przeżył i nieco zrozumiał. Motyw ten przewija się właściwie przez całą płytę, ale to właśnie utwór tytułowy i wspomniany już wyżej Kontrablues szczególnie przykuwają do niego uwagę słuchacza.
Już tak mało nowych dróg
Gdy znasz smak każdego wina
Przed samym sobą gdy przyjdzie czas
Nie warto liczyć straconych szans
Całość zmusza do refleksji i daje do myślenia zwłaszcza, że Grzegorz Markowski swoimi emocjami i wokalem jeszcze pogłębia towarzyszące słuchaczowi wrażenia. Daje nam jasno odczuć, że doskonale wie o czym śpiewa i co chce przekazać, oraz że utożsamia się z przesłaniem tekstu, dzięki czemu my również zdajemy się głębiej je rozumieć.
Kontrablues natomiast jeszcze bardziej wdziera się w tę tematykę bardzo prawdziwie i po ludzku opisując przemijanie oraz strach i bezradność z nim związane. Gdyby te dwa utwory następowały po sobie robiłyby, moim zdaniem jeszcze większe wrażenie.
Właśnie tutaj natykamy się na problem związany z albumem Markowskich. Stylowo i muzycznie jest on spójny, ale kolejność umieszczonych na nim utworów wprowadza w doznania sporą dozę chaosu. Piosenki w większości są naprawdę dobre, ale ta zupełna przypadkowość ich ułożenia pozbawia je części uroku.
Mamy Drogę wrzuconą pomiędzy lekkie w odczuciu i wręcz kontrastujące z nią Aż Po Horyzont i Pan Pożarów I Pani Burz, jak i cudowne, opisujące relację ojca z córką Lustro tuż obok solowej ballady o miłości w wykonaniu Patrycji, która poza tym, że bardzo dobrze brzmi nie pasuje do reszty utworów.
Taki stan rzeczy znacznie utrudnia odbiór płyty, a wielka szkoda, bo to przecież bardzo łatwy do rozwiązania problem.
Droga to album z charakterem i pazurem, na którym przemycono trochę mądrości życiowej i rodzinnej bliskości. Krążek zdecydowanie ma coś w sobie, a zyskuje jeszcze więcej jeśli cierpliwy odbiorca, po jego przesłuchaniu sam zdecyduje o kolejności następujących po sobie utworów.
