Nocny Kochanek – Randka w Ciemność (2019), recenzja Weroniki Oszajcy

Jak to mówią – najbardziej wyjątkowe dzieła powstają przypadkiem. Tak było również w przypadku muzyków, którzy nagrywając płytę szukali przede wszystkim śmiechu i dobrej zabawy. Skutek wygłupów okazał się jednak zaskakujący i wnet okazało się, że twórczość zespołu szturmem zdobyła serca tysięcy słuchaczy, podnosząc zespół do rangi jednego z najgłośniejszych fenomenów polskiej sceny heavy-metalowej ostatnich lat. Nocny Kochanek udowodnił, że nie ma rzeczy niemożliwych, a dla prawdziwego talentu dobrym debiutem może okazać się nawet występ w komediowym serialu animowanym. Od tamtej pory metalowcy zdążyli zgromadzić na swoim koncie liczne sukcesy i wyróżnienia, wciąż nie spoczęli jednak na laurach i po raz kolejny postanowili udowodnić, że nie zaśpiewali jeszcze ostatniego słowa! Muzycy rozpoczęli nowy rok z przytupem, serwując słuchaczom kolejną dawkę odważnego, ekstrawaganckiego humoru. W piątek 11 stycznia na półki sklepowe wleciał ich trzeci studyjny album, Randka w Ciemność.

Mimo upływu lat, w głowach Krzysztofa Sokołowskiego, Arka Majstraka i spółki wciąż nie brakuje świeżych pomysłów na kolejne przeboje. Przyznam, że jako fanka poprzednich dokonań heavy-metalowych jajcarzy obawiałam się, że muzycy nie będą w stanie dosięgnąć postawionej sobie, wysokiej poprzeczki. Moje obiekcje okazały się jednak całkowicie zbędne, twórcy powrócili z doskonałą dawką humoru i nowych rozwiązań instrumentalnych, zaczerpniętych z najlepszych możliwych źródeł. Płytę otwiera świetnie wybrany, przebojowy kawałek tytułowy, który natychmiast przywodzi na myśl twórczość takich gigantów jak Iron Maiden czy AC/DC. Muzycy nie kryją swej inspiracji dinozaurami ciężkich brzmień, jednak od kogo czerpać, jeśli nie od najlepszych z najlepszych? Na drugiej pozycji znalazł się znany już od blisko roku Dr O.Negal. Wpadający w ucho riff i umiejętne wplecenie znanych każdemu nazwisk to przepis na hit. Nie zabrakło doktor Quinn, doktora House’a, Dr Oetkera, a nawet nawiązania do szpitala w Leśnej Górze, znanego z serialu Na Dobre i Na Złe.

Muszę przyznać, że od pierwszych dźwięków fletni zaciekawienie wzbudził we mnie utwór Koń na białym rycerzu. Nic dziwnego, czego bowiem można oczekiwać po tak intrygującym tytule? Ano dawki śmiechu… O wielkości kuli armatniej. Podczas pierwszego przesłuchania, każdy kolejny wers powodował coraz większy uśmiech na mojej twarzy, a gdy zaczął się refren śmiałam się już do rozpuku. Nie mogę się doczekać dnia, w którym usłyszę ten irracjonalny kawałek na żywo i zobaczę pogo-szaleństwo nim spowodowane. Mimo że w słuchawkach już od dawna brzmi jedynie głucha cisza, koń na białym rycerzu wciąż galopuje w mojej pamięci, skutecznie o sobie przypominając. Kolejnym zapadającym w pamięć kawałkiem na który warto poświęcić chwilę uwagi jest Czarna Czerń, kojarząca się z Enter Sandman Metalliki. Zachwycający jest przede wszystkim świetnie napisany tekst utworu, pełno w nim humorystycznych metafor i umiejętnie dobranych odniesień, które w pełni ukazują kunszt tekściarski Sokołowskiego. Warto zwrócić uwagę również na prześmiewczą balladę Andrzela, która mimo dramatycznych dźwięków klawiszy, nie wpędzi odbiorcy w melancholijny lub nostalgiczny stan.

Nocni Kochankowie pytani o to, skąd czerpią inspiracje w tworzeniu tekstów często podkreślają, że często utwory pisze im samo życie. Na najnowszym wydawnictwie również nie zabrakło historii napisanych przez los. W urzekającym prostotą i doskonałym brzmieniem basu Artura Pochwały kawałku Pijany Mistrz zawarli stereotypowy obraz siedzącego na ławeczce alkoholika. Podobny zabieg zastosowali również w Tirowcu. Co ciekawe, do napisania tej piosenki zainspirowało ich przypadkowe spotkanie z kierowcą tira, który zatrzymał zespół w celu zdobycia autografów.

Myślę, że fani nie będą zawiedzeni. Muzycy nie porzucili odważnego, nieco wulgarnego, lecz jednocześnie oderwanego od ziemi humoru, za sprawą którego zyskali tak wielu fanów. W twórczości Nocnego Kochanka widać jednak niewątpliwy rozwój, zarówno w warstwie lirycznej, jak i instrumentalnej. To dawka solidni wyprodukowanego i starannie skomponowanego grania, które ucieszy lubującego się w takiej stylistyce fana tradycyjnego, staromodnego metalu.


oceny

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje