Wczoraj ogłoszono nominacje do najważniejszych muzycznych nagród – Grammy. Nie obyło się bez niespodzianek czy pominięć.

Niespodzianki
The Middle
Piosenka, której nikt nie chciał. W naszym artykule przedstawialiśmy Wam kilka wokalistek, które odrzuciły propozycję nagrania tej piosenki. Teraz pewnie żałują. Nominacja dla tego kawałka – i to w dwóch najważniejszych kategoriach – Song of the Year i Record of the Year jest zdecydowanie największą niespodzianką tegorocznych nominacji.
Brandi Carlile
Kolejna niespodzianka to nominacje dla Brandi Carlile, przedstawicielki gatunki american roots. Obserwatorzy i krytycy muzyczni spodziewali się, że powiększenie najważniejszych kategorii to ośmiu nominowanych poskutkuje większą reprezentacją innych gatunków muzycznych, ale nikt nie spodziewał się, że będzie to aż taki rozstrzał. Wyjątkowo jest to zaskakujące, iż zabrakło reprezentacji popu, a na american roots znalazło się miejsce.
H.E.R.
Wydawało się, że tegoroczną debiutantką, która zgarnie nominacje we wszystkich najważniejszych kategoriach będzie Cardi B. Tymczasem znalazło się miejsce za równo dla Cardi B, jak i mniej znanej H.E.R. Wokalistka została nominowana za swój album-mixtape H.E.R., a także w innych kategoriach. W sumie aż w 5.
Drake
Sytuacja Drake’a jest dziwna. Nie zła, ale dziwna. Powinien się cieszyć, bo ma 5 nominacji, w tym we wszystkich głównych kategoriach. Nie mniej jednak dziwna sytuacja klaruje się w obszarze „Rap Field”. Ani album Drake’a nie został tam nominowany, ani żaden utwór. To dziwne, bo Scorpion jest nominowany w Album of the Year, a God’s Plan w Song i Record of the Year, to w Rap Album i Rap Song już nie?
Backstreet Boys
Niespodzianka! Backstreet Boys zyskali swoją pierwszą nominację po 17 latach! Wcześniej mieli ich 5 w tym w 1999 roku w kategorii Best New Artist.
Christina Aguilera
Krążek Liberation został wydany i w sumie przeszedł bez echa. Aguilera wydała teledyski i ruszyła w trasę koncertową. A tu niespodzianka, bo Akademia postanowiła nominować dwie piosenki z tego albumu. Fall in Line z Demi Lovato w kategorii Best Pop/Duo Group Performance oraz Like I Do w Best Rap Sung Collaboration.
Pominięcia
Sam Smith
Sam Smith nie zyskał żadnej nominacji za swój drugi studyjny album, . To zaskakujące zważywszy na fakt, że jego debiutancki krążek, In the Lonely Hour, był olbrzymim sukcesem i przyniósł mu nagrody w najważniejszych kategoriach Best New Artist, Record of the Year, Song of the Year.
Taylor Swift
Tak jak rok temu spodziewano się wielu nominacji – w tym najważniejszych – dla Eda Sheerana, tak w tym roku „wszystko” miała zgarnąć Taylor Swift. A tu niespodzianka, wszystkie kontrowersje, które towarzyszyły albumowi reputation chyba nie przypadły do gustu Akademii i artystka została kompletnie pominięta… zyskała tylko jedną nominację w kategorii Best Pop Vocal Album.
Perfect Duet
Kolejna spodziewana piosenka, która miała wiele ugrać to Perfect Duet w wykonaniu Eda Sheerana i Beyoncé. Oboje mają bogatą historię w Grammy i są lubiani przez Akademię. Spodziewano się nominacji w Song of the Year, Record of the Year i duecie popowym. Tymczasem nie ma żadnej.
The Carters
Skoro jesteśmy już przy Beyoncé, to pewnie wielu fanów i obserwatorów spodziewało się nominacji za wspólny projekt artystki i jej męża, Everything Is Love. Nominacje są, trzy, ale wydaje się, że w mało znaczących kategoriach (no nie jest to Album of The Year), a i wygrana jest mało prawdopodobna.
Ariana Grande
Kolejna pominięta artystka w głównych kategoriach to Ariana Grande. Jak już wspominałem wyżej, brakuje reprezentacji popu w głównych kategoriach i wydawało się, że te miejsce lub miejsca zajmą Taylor Swift lub właśnie Ariana Grande. Tymczasem w Album of the Year nie mamy żadnego popu, a w Song i Record of the Year nominowano Shawna Mendesa czy Zedda, ale nie mamy Good Is A Woman czy No Tears Left To Cry.
Wszyscy „nowi” raperzy kompletnie pominięci
Mijający rok zapisał się pod znakiem nowego typu raperów, którzy zyskali szybko popularność. Mowa m.in. o Juice Wrld, Takeshi 6ix9ine, Lil Pumpie czy zmarłych XXXTentacion i Lil Peepie. Żaden z nich jednak nie został nominowany w żadnej kategorii.
Brak popu w Album of the Year, brak reprezentacji latino w General Field
Generalnie poszerzenie głównych kategorii do ośmiu nominowanych miało zwiększyć reprezentatywność wszystkich gatunków. A tu i tak niespodzianka, bo żaden z „wielkich” albumów popowych nie został nominowany (Swift, Grande, Cabello). Kompletnie pominięto również całą gamę latino, nie licząc I Like It Cardi B z Bad Bunny i J Balvinem. W tym roku tacy artyści jak Ozuna czy J Balvin właśnie sprzedali miliony sztuk albumów, bili rekordy na Youtubie. W ogóle ich własna kategoria – całe Latin Field – również jest trochę bardzo pomieszane, bo nie ma tam żadnego albumu z gamy „latin urban”, czyli właśnie Ozuna czy J Balvin.
Nicki Minaj
Raz jeszcze, ponownie, Nicki Minaj została kompletnie pominięta, gdziekolwiek. Nie komentując na to czy zasłużyła, czy nie, ale wydała krążek Queen, który promowała, gdzie się da i jak się da. Artystka na pewno nie ma powodów do zadowolenia.
