Don Broco w Warszawie. Relacja Izabeli Zadury

Trzeciego września w warszawskim klubie Pogłos zapłonął ogień, na który czekałam kilka lat. Brytyjski zespół Don Broco wreszcie pojawił się w Polsce na długo wyczekiwanej mini-trasie.

Od premiery trzeciej płyty Don Broco, Technology, upłynęło siedem miesięcy. Praktycznie cały ten czas zespół spędził na intensywnym życiu w trasie – niedawno udało im się wpaść do Europy jako support 30 Seconds To Mars, wygospodarowali również chwilę, aby uszczęśliwić polskich fanów dwoma koncertami w malutkich klubach – krakowskiej Alchemii i warszawskim Pogłosie. Byłam niesamowicie podekscytowana, słyszałam bowiem wiele o tym, jak niesamowite są występy brytyjskich rockmanów na żywo. Wieści od znajomych z Krakowa również zwiastowały wspaniałą zabawę w Warszawie.

Image and video hosting by TinyPic
Fot. facebook.com/donbroco

Jako support Don Broco wystąpił warszawski zespół grający post-hardcore, The Black Hearts. Chociaż chłopaki grają dużo ciężej niż Don Broco, warszawska publiczność podczas ich setu bawiła się bardzo dobrze.

Koncert headlinera otwierał mój ukochany utwór Pretty, postanowiłam więc podjąć próbę nagrania video. Po minucie byłam zmuszona schować telefon do kieszeni, ponieważ tłum zaczął szaleć, skakać i tańczyć. Połączenie ściany śmierci i mosh pitu podczas drugiego utworu, Everybody, poniosło mnie z głębi widowni aż pod scenę, gdzie miałam lepszy widok i nieco mniejsze szanse dostania łokciem w twarz. Po wykonaniu dwóch wybuchowych hitów zespół minimalnie zwolnił, przechodząc do kolejnych utworów z Technology: Good Listener, bujającego The Blues oraz Stay Ignorant, które wraz z wokalistą Robem Damiani śpiewał cały klub.

Na setliście nie zabrakło utworów z poprzedniej płyty zespołu, Automatic. Panowie zagrali You Wanna Know, Superlove z pięknie niosącym się refrenem oraz tytułowe Automatic, a później także Money Power Fame. Zdecydowanie przeważały jednak hity z albumu Technology: nieco cięższe i nieco bardziej imprezowe. W drugiej połowie koncertu Don Broco wykonali utwory Greatness, niesamowicie przebojowe Technology, Porkies z szalonym breakdownem oraz Something To Drink. Swoje miejsce na setliście znalazł też tytułowy utwór z debiutanckiego albumu zespołu, Priorities.

Jednym z najjaśniejszych punktów wieczoru było wykonanie utworu Nerve, zdecydowanie najwolniejszej piosenki wieczoru, prawie-wzruszającej prawie-ballady opartej głównie na falsecie (Robowi mocno pomagał wokalista wspierający, perkusista Matt Donnelly).

Znakomicie wypadły dwa utwory zamykające koncert: energetyczne Come Out to LA, traktujące o pustce sławy i pułapkach muzycznego biznesu, oraz T-Shirt Song. Rob opowiedział krótką historię tytułu tego ostatniego utworu – w brytyjskich pubach tradycją jest, że kiedy z głośników leci motyw przewodni Słonecznego Patrolu, wszyscy ściągają koszulki. Duża część warszawskiej publiki podczas T-Shirt Song uczyniła to samo i wymachiwała swoimi ubraniami nad głową.

Swoją sceniczną charyzmą wokalista Rob Damiani mógłby obdzielić dziesięciu innych wykonawców i jeszcze wiele by mu jej zostało. Artysta jest wulkanem energii, co znakomicie wpisuje się w charakter utworów Don Broco: wybuchowych, podszytych ciężkimi gitarami (tutaj warto wyróżnić gitarzystę Simona Delaney oraz basistę Toma Doyle’a), ale chwytliwych i zachowujących konstrukcję popowych przebojów. Rob ma również znakomity kontakt z publicznością, którą na bieżąco motywuje do zabawy, a pomiędzy utworami lubi opowiadać krótkie anegdoty. Po koncercie miałam okazję chwilę z nim porozmawiać i przekonać się, że jest ciepłym, otwartym na innych człowiekiem, z dużą dozą szacunku dla fanów.

Nie jestem w stanie policzyć, jak wielu artystów widziałam na żywo, ale na pewno jest to liczba trzycyfrowa. Don Broco bez wątpienia trafiają do mojej pierwszej piątki najlepszych zespołów na żywo. Tak szczęśliwa i tak zmęczona nie byłam po koncercie od paru ładnych lat. Mam nadzieję, że to wystarczająca rekomendacja, aby wybrać się na koncert Don Broco, jeśli tylko nadarzy Wam się taka okazja.

Inne teksty publicystyczne

Powiązane artykuły