Radio Eska odpowiada Guovie: „Aby usunąć piosenkę z playlisty trzeba ją najpierw tam umieścić”

Znalezione obrazy dla zapytania guova

Na początku sierpnia Guova opublikowała swój nowy singiel zatytułowane Grube koleżanki. Radio Eska mimo, że grało utwór na swoich falach, to zdecydowało się go usunąć z playlisty.

Powodem usunięcia utworu z playlisty są liczne skargi słuchaczy:

Mam złą wiadomość. “Grube koleżanki” znikają z anteny radia ESKA ze względu na wyśmiewanie osób otyłych. Było bardzo dużo skarg na ten utwór i w związku z tym została podjęta decyzja o zdjęciu go z anteny  – napisała na Facebooku.

Najpierw blokował mnie YouTube, teraz blokują mnie grubi ludzie w radiu, ale nie martwcie się, tutaj nas nie ocenzurują, więc czekam na wasze filmiki, jak słuchacie “Grubych koleżanek – dodaje na Instastory

Artystka nie szczędziła też dodatkowych komentarzy w komentarzach, odpowiadając swoim fanom:

Byłam gruba i dlatego nagrałam ten numer. Po dwóch miesiącach wyglądam jak pi***olona Taylor Swift w najlepszym czasie, więc naprawdę c’mon.

https://www.youtube.com/watch?v=o0FoESLvSvE

Na temat rzekomego usunięcia utworu z playlisty wypowiedział się dla portalu cgm.pl dyrektor programowy i muzyczny stacji Olgierd Wojtkowiak:

Aby usunąć piosenkę z playlisty trzeba ją najpierw tam umieścić. Playlista to coś więcej niż kilka odtworzeń w ramach stałego cyklu New Music Friday w Radiu ESKA, w którym prezentujemy nowości muzyczne każdego tygodnia.

Nigdy nie mieliśmy planów umieszczenia utworu „Grube koleżanki” na naszej playliście.

Sprawę skwitowała równiez Guova na swoim Facebooku.

Okej, poproszono mnie o niekomentowanie tej sprawy, ale sami rozumiecie, że teraz muszę, skoro już wywołano mnie do tablicy.

Już w odcinku WhoStoleMyHead?! mówiłam, że nie zagrają „Grubych koleżanek” w żadnej rozgłośni ze względu na poprawność polityczną, która – swoją drogą – totalnie zabija twórczość. Ku mojemu zdziwieniu okazało się, że jednak Esce numer się spodobał i będą go grać na swojej antenie, co prawda wyłącznie po 22 – ze względu na „kontrowersyjną” tematykę, ale jednak. Poproszono mnie nawet o „radio edit”, którego powstawanie mogliście oglądać na moim InstaStory, gdzie cenzuruję słowa „cycki” i „dupsko”(?!).

Niestety, ze względu na „skargi słuchaczy”, jak podano w informacji, która do mnie dotarła, numer musieli zdjąć z anteny. Ok, spoko. Eska uznała, że korzystniejsze dla nich będzie olanie tematu i ja się o to nie gniewam, chociaż przyznaję, taka „cenzura” i uginanie karku pod ciężarem opinii bawi mnie okropnie. Albo mamy jaja, żeby zagrać coś o niepopularnej tematyce, albo nie gramy tego wcale, żeby później nie zrobiła się taka gównoburza, jaką teraz możemy obserwować na internetowym niebie.

Jeszcze dziś napisałam oświadczenie, zresztą „na prośbę”, żeby ściągnąć „ciężar winy” za usunięcie „Grubych koleżanek” ze stacji, ponieważ gdzieś po drodze coś poszło nie tak i nie dostało się sfrustrowanym ludziom bez dystansu i poczucia humoru tylko Esce. Ostatecznie jednak, oświadczenie nie zostało opublikowane żeby „nie rozdmuchiwać sprawy”.

A teraz czytam na CGM.pl, że pan Olgierd Wojtkowiak (dyrektor programowy i muzyczny stacji) „odpiera zarzuty” o zdjęcie kawałka z jakiejś playlisty, o której nigdy nie było mowy ani w żadnym moim poście, ani nigdy w ogóle. Numer nie został ściągnięty z playlisty tylko wykluczony z nocnego grania, a decyzja została uargumentowana popularnym ostatnio hasłem „bodyshamingu”. Co jest?

Prawdopodobnie po tej akcji już nigdy żadne radio nie zagra mojego kawałka, ale bez radia sobie radziłam prawie 10 lat i dalej też sobie poradzę.

To mój ostatni komentarz w tej sprawie.

Czytaj również