Festiwal Tauron Nowa Muzyka 2018 za nami. Oto dlaczego, ta edycja była niesamowita

Lato festiwalowe w pełni. Za nami chociażby kilka dobrze znanych festiwali a przed nami kolejne muzyczne niespodzianki. Dziś chcemy Wam trochę opowiedzieć o Tauron Nowa Muzyka, na którym byliśmy.

Jubileuszowa, szczęśliwa trzynasta edycja festiwalu Tauron Nowa Muzyka została po raz kolejny przygotowana na bardzo dobrym poziomie. Poziomie, o którym marzyć mogą nasze inne krajowe festiwale o często dużo większej rozpoznawalności i większych budżetach. Tym bardziej, że na festiwalu nie pojawiają się gwiazdki z pierwszych stron gazet, nie ma tu gwiazd o mainstreamowych zapędach, a także sławnych blogerek i celebrytów wśród publiczności. Tauron Nowa Muzyka po raz kolejny udowadnia, że przyjeżdża się tu dla muzyki, a nie konkretnych nazwisk. Często, aby zapoznać się z nowinkami na rynku muzycznym i odkryć coś konkretnie nowego.

#1 Festiwal międzynarodowy, ale z publicznością polską

Z tego co da się zauważyć na terenie festiwalu, to 95% publiczności to Polacy. Oczywiście spotkać możemy też obcokrajowców z naprawdę różnych zakątków świata, ale są oni w ogromnej mniejszości. Dzięki temu organizatorzy budują sobie naprawdę dobrą renomę, bo udowadniają, że nawet niszowe zespoły mogą przyciągnąć polskich słuchaczy. Tych, których często podejrzewa się o zły gust muzyczny i ciągoty w stronę typowego mainstreamu.

Z drugiej strony festiwal to nazwiska z całego świata. Spotkaliśmy tu artystów z takich krajów jak Jordania, Wenezuela, Kanada, Iran, Niemcy, Szwecja, Dania, Stany Zjednoczone, Czechy, Burkina Faso, Francja czy Turcja. A więc festiwal ten pokazuje piękno muzyki z każdego zakątka i w każdej możliwej konfiguracji.

Arca / Tauron Nowa Muzyka

#2 Gatunków tyle, że trudno je wszystkie wymienić

To, co naprawdę cieszy, to pokazywanie wielu gatunków z różnych stron świata. Pochodzący z Wenezueli a rezydujący w Londynie, Arca, pokazuje nam różne oblicza popu, R&B i wielu innych gatunków, które prezentuje w szalonych odsłonach nie tylko muzycznych, ale także wizerunkowych. Z kolei Ryan Lott z projektem Son Lux przyjechał do Katowic z własną interpretacją takich gatunków jak elektronika, rock, hip-hop czy muzyki eksperymentalnej. Niezwykle charyzmatyczny wokalista sprawił, że był to jeden z najlepszych koncertów tego dnia festiwalowego i po raz kolejny udowodnił, że muzyka przechodzi pewną trasformację i wyrywa się z norm. Nic więc dziwnego, że panowie wracają do Polski na jesienne koncerty.

Jedną z głównych gwiazd całego festiwalu była oczywiście solowa odsłona wokalistki The Knife, Karin Dreijer znanej pod nazwą Fever Ray. Lodowata odsłona elektroniki mieszała się tu charyzmatycznym występem i strojami, które bardzo przyciągały publiczność. Dla bardziej mainstreamowych widzów, organizatorzy przygotowali występ Mura Masy, który jest nie tylko dobrym producentem, ale też wszechstronnym instrumentalistą, co było widać w jego występie.

Na festiwalu gościliśmy też wykonawców wykonującyh muzykę palestyńską pomieszaną z elektroniką, funkiem i hip hopem (47soul), jedwabiste elektro i brakbeatowy rave (Courtesy), soul, dub, reggae i hiphop (Jordan Rakei) czy muzyka elektorniczna z tradycyjnymi perusjami z Senegalu (Gato Preto). Naprawdę możnaby wymieniać długo i długo.

#3 Silna polska reprezentacja, aż serce się raduje

Bardzo się cieszę, że w zagraniczni artyści zostali tutaj wymieszani z naszymi, polskimi projektami. I to nie byle jakimi. Organizatorzy pokazali po raz kolejny, że polska muzyka także ma wiele obliczy i nie jest jednorodna. Weźmy dla przykładu zespół The Dumplings, który zaprezentował na scenie pierwsze piosenki z nowej płyty. Z nowościami przyjechała też Nosowska, prezentując swoje nowe oblicze w myśl motta festiwalu. Na scenach zaprezentowali się także niesamowicie charyzmatyczny Baasch, wielogatunkowa Bitamina, miejskie Flirtini, perkusista Hubert Zemler, hiphopowy Otsochodzi czy Janka. Cieszy także świetna forma zespołu Bokka, który mimo wielkiej tragedii, nie poddał się i odbudował własną siłę, którą dzieli się z publicznością.

#4 Festiwal miejski, festiwal bezpieczny

Wielką siłą festiwalu jest jego usytuowanie w centrum miasta, a nie na odległych krańcach. Dzięki temu mamy i dobrą lokalizację z łatwym dojazdem, ale i wielu z nas może tam dojść po prostu na pieszo. Z drugiej strony całe miasteczko festiwalowe jest bardzo skumulowane, nie chodzimy kilometrami bez sensu na kolejne sceny. Poszczególna muzyka z róznych scen nie zlewa się w całość, a każdy koncert jest wyjątkowym wydarzeniem.

Nie słyszy się także o żadnych niebezpiecznych przypadkach jak kradzieże czy awantury. A nawet jeśli są, to nikt o nich praktycznie nie wie. A jest przecież do kupienia alkohol, wielu z nas bawi się z nim w ręku. To wielka siła festiwalu – jego bezpieczeństwo.

Son Lux / Tauron Nowa Muzyka
Łukasz Jaćkiewicz
Łukasz Jaćkiewicz
Fan muzyki alternatywnej, dobrego bitu i niespotykanej wrażliwości. Szukający nowych wrażeń, alternatywnych perełek i ludzi z pasją. Najbliższe są mu klimaty R&B, ale jest otwarty na wiele innych, ciekawych gatunków.

Ostatnio opublikowane