27 lutego w Katowicach wystąpił Krzysztof Zalewski. Zaprezentował projekt Zalewski śpiewa Niemena. Towarzyszyło mu grono fantastycznych muzyków.
Projekt Zalewski śpiewa Niemena narodził się w Jarocinie. To ogromne szczęście, że artysta postanowił wyruszyć w trasę koncertową właśnie z tym repertuarem. Towarzyszyły mu siostry: Paulina i Natalia Przybysz, które znakomicie sprawdziły się w roli chórku.
Myśląc o Zalewskim, nie mogę pominąć pewnej anegdoty. Wokalista latem 2017 roku wystąpił w Gliwicach i pech chciał, że chwilkę przed jego występem zaczął padać deszcz. Cholerna ulewa. On jednak nie przejął się zbytnio i śpiewał. Ba! Zeskoczył ze sceny, by słuchacze (którzy byli przemoknięci do suchej nitki) nie poczuli się gorsi. Nie przeszkadzał mu fakt, że może przemoczy buty, a grzywka przestanie się układać. Sądzę, że najważniejsze jest, by przy dużej rozpoznawalności, dużego fejmu, nie zatracić jednego – człowieczeństwa.
A sam wczorajszy koncert? Po prostu magia. Wszystko dopracowane do najmniejszego szczegółu. Trudno słowami opisać, jaką energię ma w sobie artysta. Szkoda, że był to koncert siedzący, nogi same rwały się do skakania! Pozytywne było też zakończenie. Zalewski wspiął się po fotelach i zakończył śpiew na środku sali. I jak tutaj ciepło i pozytywnie nie myśleć o człowieku, który sam zeskakuje ze sceny, wchodzi w interakcje z publiką? No jak!
Na koniec nasuwa się tylko jedna myśl. Panie Losie- poproszę o takiego fajnego męża!



















