
Od chuligana, przez marzyciela, po egoistę. Rozpoczynając karierę na początku XXI wieku, Dima Bilan pokazywał, że muzyka popularna nie ma dla niego ram i ograniczeń. Dziewiąta płyta pod tytułem Egoist, jak sama nazwa wskazuje, skupia uwagę na badaniu jego wewnętrznego świata, demonstrując zamiłowanie do muzycznych eksperymentów.
Hojny egoista
Dima Bilan nie należy do artystów, którzy weryfikują cierpliwość swoich fanów i oferuje premierowy materiał średnio z dwuletnim odstępem. Zanim jednak dorobił się 9 hitowych albumów w swojej dyskografii, pasmo sukcesów nabrało rozmachu już w 1998 roku po wygranej w dziecięcym konkursie. Szybko rozwijał się muzycznie, co potwierdziły jego udziały w kolejnych artystycznych przedsięwzięciach jak festiwal Nowa Fala, a w 2005 roku – pierwsze podejście do krajowych eliminacji w Konkursie Piosenki Eurowizji. Ostatecznie swój pierwszy bilet na konkurs otrzymał rok później i z miejsca wskoczył na podium ustępując jedynie hard-rockowemu zespołowi Lordi. Do następnego, tym razem zwycięskiego podboju Europy doszło dopiero w 2008 roku, a w międzyczasie zgarnął liczne muzyczne nagrody m.in. MTV EMA, platynowe płyty za sprzedaż i kontrakty reklamowe.
Album Egoist został określony przez autora jako muzyczna podróż wewnątrz siebie, poszukiwanie swojego prawdziwego „ja”. Ma być wciąż romantyczny, jednak nie taki jak wcześniej, co tyczy się stylu, dźwięku, jakości. Artysta również komunikował o jego przywiązaniu do piosenek, które powstały w celu udowodnienia czegoś ważnego dla siebie. W teorii brzmi ładnie, jednak wiemy, że gromkie deklaracje często są ryzykowne, bo o ile zapowiedź wysoko stawia poprzeczkę, o tyle jej sprostanie nie jest już tak oczywiste. Niestety jest to konkretny przykład tworzenia szumu z przeciętnym efektem. Jego muzyczny styl gdzieś po drodze zatracił swoją indywidualność na rzecz repertuaru brzmiącego w 90% jak większość obecnego rynku muzycznego. Celowo nie użyłam tu słowa ewolucja, bowiem takowa nie nastąpiła. Artysta wciąż nie wychodzi poza strefę komfortu i bezpieczeństwa. W rezultacie powstały poprawne kawałki, które bez problemu znajdą miejsce na sezonowych listach przebojów, ale czy zdążą postawić pieczęć na kartach historii i bogatej rosyjskiej kultury, tak jak w przypadku На берегу неба, Невозможное возможно, Number one fan, Believe i innych? Czas pokaże. Z kolei do nazewnictwa utworów, które początkowo nic nie zdradzają o swojej zawartości, ewidentnie były stworzone z kreatywnym i otwartym umysłem. Muzycznie wewnętrzny świat prezentuje się dość standardowo z kilkoma lepszymi punktami.
Zaliczają się do nich singlowe Держи, deep-house’owe Девочка, не плачь z elementami eurodance’u i wysublimowana Белая магия. Nie mogę również pominąć tytułowego Egoisty, który rozpoczyna całą przygodę z albumem. Chwilę po naciśnięciu przycisku play odniosłam wrażenie, że pomyliłam utwór z singlem The Weeknda. Piosenka Rosjanina łudząco przypomina Starboy’a pod względem melodii. Pomimo wszelkich zbieżności, poniekąd między innymi to właśnie tu możemy poznać Dimę od odważniejszej strony.
Na niektóre kompozycje warto zwrócić uwagę chociażby ze względu na bezpośrednie zaangażowanie wokalisty, który sam stworzył muzykę, a dokładniej Рай i Жуть. Obie charakteryzuje nowoczesny pop i łączą podobne asocjacje w warstwie tekstowej nawiązującej do strachu przed samotnością. Tak czy inaczej, ten motyw przechodzi niemal przez wszystkie utwory z nowego albumu, co może spowodować poczucie emocjonalnego rozstroju. Jeśli dopadnie was chandra, sięgnijcie po przebojowe Дыши, które z pewnością wyciągnie was z muzycznego dołka.
Jeszcze niedawno Dima Bilan świętował swoje 35-lecie. Przekroczywszy próg już w pełni dojrzałego dla artysty wieku, postanowił zacząć wszystko od nowa – bynajmniej tak określa powód powstania nowego wydawnictwa. Trudno powiedzieć, czy udało mu się rozpocząć wszystko od zera, biorąc pod uwagę, że nie jest to pierwsza podjęta przez niego próba. W całości płyta prezentuje się dość przewidywalnie, jednak słuchając odrębnie poszczególnych utworów, można odkryć jej powierzchownie ukryte zalety.


