Natalia Przybysz ze Światłem nocnym w Toruniu. Relacja Łukasza Jaćkiewicza i zdjęcia Jakuba Molina

0
154

Natalia Przybysz od pewnego czasu podąża ścieżką, którą wyznaczyła sobie płytą Prąd. Kolejny krążek zatytułowany Światło nocne jest nie tylko jej kontynuacją, ale i jego uzupełnieniem o nowe zakątki. Właśnie materiał z tych dwóch krążków usłyszeliśmy na koncercie w Toruniu.

Podejrzewam Natalię o geniusz. O taki geniusz pisany przez duże G. Tu już nawet nie chodzi o sam repertuar (choć piękny, wręcz genialny), ale o samo poczucie bycia na scenie. Oto jak się na niej prezentuje, z jaką świadomością czaruje słuchaczy.  Wokalistka przyjechała do Torunia w ramach promocji ostatniej płyty Światło nocne. Był to jeden z pierwszych koncertów na trasie, która liczy sobie kilkanaście przystanków. Prywatnie był to także mój pierwszy koncert z tym materiałem, poprzednio krążyłem z Natalią na Prądzie sześciokrotnie.

Rozpoczęło się od kobiecego manifestu w piosence Vardo, w którym Natalia wymienia kilkadziesiąt imion polskich kobiet, wieńcząc słowami:

Każda
Każda z nich będzie lśnić
Będzie lśnić w świetle dnia
Tak jak ja

Tak. Natalia lśniła – i to cały wieczór. Co do tego nikt chyba nie miał wątpliwości. Prezentując swój materiał, byłem przekonany o jej „zajebistości”. Bo z jednej strony ma piosenki, które porywają tłumy, ma i takie spokojne,  przy których człowiek może się rozmarzyć i dłużej pomyśleć. Jedne i drugie budują jednak jej charakter artystyczny, bo nie mam wątpliwości, że od kilku lat jest pełnoprawną artystką.

Natalia tego wieczoru zaprezentowała przekrojowy materiał z dwóch ostatnich płyt. Z Światła nocnego usłyszeliśmy prawie każdą kompozycję, z Prądu również. Wszystko jednak zostało sprytnie wymieszane i tworzyło spójną całość. Wciąż pozostał efekt jej niesamowitej barwy głosowej, która w połączeniu z melodiami jest nieodzownym elementem show. Co jednak ciekawe, Natalia zaczęła się bardziej ruszać. Jej kroki przypominamy pląsy, eksperymentalną jogę na jednej nodze. To było fajne, ciekawe, przyciągało uwagę.

Najważniejsze jest to, że muzyka nie straciła na uwadze. Na scenie zespół zaprezentował ostrzejsze gitarowo interpretacje Nie będę twoją laleczką czy Miodu. Usłyszeliśmy cover Czesława Niemena, Kwiaty ojczyste, czy piosenkę Kaliny Jędrusik, S.O.S. Mi najbardziej jednak podobały się interpretacje Dzieci malarzy, Światu wewnętrznego czy Nic osobistego. Dla wielu najważniejsze było wykonanie Przez sen, po którym Natalia nagrodzona została bardzo długimi brawami. Przy Mandali chciałoby się aby dołączyła do niej siostra Paulina. Tytułowe Światło nocne wybrzmiało dwa razy. Przy bisie dostaliśmy także Niebieski.

Mam nadzieję, że to nie ostatnie moje spotkanie koncertowe z tą płytą. Wiem, że będę miał przyjemność zobaczyć to jeszcze kilka razy. Bo warto!

Fot. Jakub Molin