Jak powinno być z tymi muzykami? Powinni odizolować się od polityki i spraw społecznych i zająć się tylko muzyką czy jednak żywo angażować się w dyskusje i wyraźnie podkreślać swoją postawę? Moby to artysta, który zdecydowanie należy do osób, które nie boją się wyrażać swojej opinii i widać to zarówno w social mediach, jak i w muzyce, którą tworzy. Apokalipsę przepowiadał już w 2016 roku na albumie These Systems Are Failing, a teraz jako zdeklarowany przeciwnik Trumpa tylko utwierdza słuchaczy w przekonaniu, że ten świat upada. Jego najnowszym manifestem jest kolejny efekt współpracy z The Void Pacific Choir, czyli album More Fast Songs About The Apocalypse.
Moby ma na koncie wiele znanych piosenek takich jak Natural Blues, Porcelain czy Go. Jednak on nadal nie przestaje zaskakiwać. Oprócz tego, że jest muzykiem, jest również zaangażowany w sytuację polityczną, choć nie tylko. Wystarczy obserwować jego profil na Facebooku żeby zauważyć nienawiść do obecnego prezydenta USA. Moby jest osobą publiczną, jest też więc narażony na krytykę, falę złości. Jednak to nie sprawiło, że się wycofał – on nadal walczy i próbuje dać przykład innym, a mając taki rozgłos i zasięg, może to zrobić. Trzeba też zauważyć, że artysta nie pędzi za pieniędzmi i komercją. Na takim etapie kariery, na jakim jest, po prostu nagrywa muzykę i dzieli się z nią ze słuchaczami. Za darmo. I zachęca do wspierania wybranej fundacji, zamiast kupowania albumu, a to się ceni.
More Fast Songs About The Apocalypse to album, który po raz kolejny powstał we współpracy z The Void Pacific Choir. Już sam tytuł mówi, że nie będą to zbyt wesołe i beztroskie piosenki. Moby kontynuuje wątki z ostatniego albumu, These Systems Are Failing, na którym ostrzegał przed upadkiem systemu. Teraz, kiedy według artysty upadek jest coraz bliżej dzięki Trumpowi, Moby serwuje nam kolejną dawkę piosenek i jak widać w tytule, nie przebiera w słowach, porównując obecną sytuację do apokalipsy.
Tytuł mówi również, że będą to szybkie piosenki. I już na początku można się o tym przekonać. Niewinnie brzmiący tytuł Silence wcale nie oznacza cichej, spokojnej piosenki. Mamy mocne, gitarowe brzmienie, zwielokrotniony, silny, wręcz krzykliwy śpiew. Stylistycznie jest bardzo podobnie do poprzedniego krążka. A Softer War i There’s Nothing Wrong With The World There’s Something Wrong With Me, All The Hurts We Made to z kolei utwory, w których bardziej wybrzmiewają słowa, jednak nie brak im energii i klimatu buntu. Szybko, głośno i dobitnie jest też w wykrzyczanym Trust.
Połączenie rockowego grania i syntezatorowego brzmienia, czyli kontynuacja również muzycznych wątków z poprzedniego krążka jest w większości utworów. Po raz kolejny animację do teledysku Moby’ego wykonał też Steve Cutts. In This Cold Place z świetnie wybrzmiewającym i ważnym tekstem jest mocno pesymistyczną wizją na temat współczesnego świata i USA pod panowaniem Trumpa. Najnowszy album Moby’ego kończy utwór A Happy Song, który patrząc na płytę całościowo wydaje się być jednak mało „happy”.
More Fast Songs About The Apocalypse to album bardzo szybki, głośny, a słuchając wszystkich piosenek naraz można się zmęczyć. Jednak ja doceniam to, że Moby nadal tworzy i ten materiał, który tworzy jest naprawdę wartościowy. Nie zapycha muzycznej przestrzeni piosenkami o niczym, ale niesie przekaz. Niekoniecznie optymistyczny, ale jednak ważny.
