Kari – I Am Fine (2017), recenzja Doroty Kutnik

1
225

Młoda, zdolna, ambitna – takich wokalistek w muzyce jest wiele, a zaistnienie na scenie muzycznej nie jest wcale takie proste. Kari to udało się już kilka lat temu kiedy jej debiut ogłoszono obiecującym, a drugi album uzyskał nominację do Fryderyków. I choć możecie jej nie kojarzyć, bo na kilka lat zniknęła i większą karierę robi obecnie w Wielkiej Brytanii, to zapewniam, że warto sprawdzić kim jest ta dziewczyna i przede wszystkim posłuchać jej muzyki. Teraz macie ku temu najlepszą okazję, bo niedawno miał premierę jej kolejny krążek, czyli I Am Fine.

Moja przygoda z muzyką Kari (wtedy jeszcze występującej jako Kari Amirian) zaczęła się w 2012 roku od piosenki Jump Into My Heart And Stay z debiutanckiego albumu wokalistki zatytułowanego Daddy Says I’m Special. W gąszczu marnych popowych piosenek, które wtedy królowały w Internecie, znalazłam perełkę. Ujęła mnie wrażliwość Kari, subtelność i nostalgia w delikatnym indie-popowym wydaniu. Kolejny album Kari, Wounds and Bruises z singlem Hurry Up, był dojrzalszy, ale nadal wyjątkowy i klimatyczny. Po jego wydaniu artystka pozostała na stałe w Wielkiej Brytanii, gdzie razem z nowym zespołem pracowała nad trzecim albumem. I oto po czteroletniej przerwie Kari wraca z krążkiem I Am Fine promowanym przez bardzo udany singiel Talk To Me, do którego pojawił się też teledysk.

Trzeci album w karierze wokalistki to przede wszystkim świetna jakość i produkcja, energia i eksperymenty. Poprzedni klimat wciąż da się wyczuć, ale na I Am Fine jest też świeżo i ciekawie. Wcześniejsze indie-popowe melodie teraz wzbogaca mocne syntezatorowe brzmienie i inspiracja latami 80. Artystka sięga po nowe muzyczne rozwiązania i widać, że świetnie dogaduje się ze swoim zespołem. Co ważne, materiał broni się też na żywo, a mogłam to zauważyć podczas premierowego koncertu na tegorocznym Open’erze. Kari bardzo dobrze czuje się w tej stylistyce i przekazuje energię płynącą z nowych dźwięków publiczności. Scena to zdecydowanie jej żywioł!

Image and video hosting by TinyPic
Materiał na I Am Fine jest zróżnicowany, ale spójny. Po bardziej radiowych i singlowych pozycjach, czyli Runaway i Talk To Me, mamy bogate, electro-popowe Jungle Boy oraz Sirens. Mocną pozycją na trackliście jest też zaskakujące i świetnie wypadające na żywo Reason. Jednak elektronika w wydaniu tej artystki jest jednocześnie kobieca i subtelna, co słychać np. w Glow czy Vulcano. Wszystkie te dźwięki są świadome i przemyślane – Kari wie co robi jako wokalistka, ale też jako producentka. Nowe dzieło Kari wydaje się być bardziej tanecznym wydawnictwem, które z powodzeniem poradzi sobie na przeróżnych festiwalach i koncertach. Choć nie zabrakło też nuty nostalgii, a znalazłam ją w Unanswered. Jest to również najdłuższy utwór, bo prawie dziewięciominutowy.

Polska wokalistka i brytyjscy muzycy stworzyli album naprawdę warty uwagi. Album I Am Fine i twórczość Kari jest już doceniana w Wielkiej Brytanii, ale dobrze byłoby gdyby w Polsce zdobyła jeszcze większy rozgłos. Chwalmy się, że mamy takich ciekawych artystów! Piosenki z najnowszego albumu zespołu mają dużą szansę na międzynarodowy sukces i właśnie tego im życzę. Mimo sentymentu do eterycznej Kari Amirian z początków jej kariery, cieszę się, że wybrała właśnie taki muzyczny kierunek. Romans z energiczną elektroniką jak najbardziej wyszedł jej na plus!

1 KOMENTARZ

Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.