Tinie Tempah – Youth (2017), recenzja Sary Karaszewskiej

0
177

Najnowszy album Londyńczyka odnosi się w głównej mierze do tego, co przeżył w dzieciństwie. Na płycie zamierzał skłonić się ku każdemu gatunkowi muzycznemu, który miał na niego wpływ i ukształtował go jako artystę. Tinie wielokrotnie podkreślał, że Londyn to miejsce, w którym się wychował. Określał go jako miejsce, w którym miesza się wiele gatunków muzycznych. To tam można usłyszeć najróżniejsze brzmienia, czerpiąc inspirację i łącząc je ze sobą. Youth to płyta, która miała połączyć w sobie wszystko to, na czym najbardziej mu zależy. Dodatkowo miała przekazywać myśl na temat młodości, rzeczy niemożliwych i po prostu działania dla siebie, świata i muzyki.

Tinie Tempah to tak naprawdę Patrick Chukwuem Okogwu urodzony w Londynie. Brytyjski raper zajmuje się muzyką od 17. roku życia. Biorąc pod uwagę, że za parę miesięcy kończy 29 lat, sporo czasu poświęcił karierze. Patrick to twórca hip-hopu, alternatywnego rapu oraz electro. Tworzy również w nurcie grime. Pierwszą rzeczą, jaką wydał był mixtape Hood Economics: Room 147 w 2008 roku. Dwa lata później ukazał się debiutancki album Disc-Overy. Ten rok zdecydowanie nadał karierze Tinie’go rozpędu. Trzy znakomite single, z czego dwa na pierwszych miejscach UK Singles Chart. Już w tamtym momencie rozpoczął współpracę z wielkimi gwiazdami środowiska muzycznego. W 2013 roku wydał album Demonstration Commentary, a kolejne dwa lata później Junk Food. W tyk roku przyszedł czas na kolejne dzieło artysty i jest nim Youth.

Pierwszy utwór, będący tytułowym, połączył w sobie parę rodzajów brzmień. O to właśnie chodziło Patrickowi. To wprowadzenie do całości, jaką jest właśnie Youth. Kolejny utwór Not For The Radio to jeden z moich ulubionych. Muzyka, ale przede wszystkim głosy…  MNEK, występujący gościnnie nadał charakteru i zdecydowanie wpłynął na całościowy odbiór. Innym mocnym utworem na tym krążku jest Text From Your Ex z Tinashe. Po raz kolejny Tinie stworzył coś świetnego w trakcie współpracy. To ich pierwszy wspólny kawałek, ale mam nadzieję, że nie ostatni. Holy Moly jako najnowszy singiel tej płyty… Zdecydowanie opiera się na tej mieszance, na której wychował się muzycznie Tinie. Ma w sobie wiele brzmień jednocześnie. To jeden z utworów, z których Tempah jest najbardziej dumny. Obecny na płycie hit Girls Like to zdecydowanie jedna z najmocniejszych i najbardziej znanych pozycji na Youth. To hit radiowy, który nadal jest obecny na każdej imprezie. Something Special, Cameras czy Lightwork z kolei są utworami, które zupełnie do mnie nie przemawiają. Albo w nich za dużo, albo za mało tego „czegoś”. Myślałam, że tylko utwory będące „featem” bardziej mi odpowiadają, ale jednak nie w tym rzecz. Cameras, a nawet So Close to utwory, które powstały przy współpracy z licznymi artystami, a jednak zupełnie nie wpadają mi w ucho. Słuchając Youth dwukrotnie, za każdym razem w podobny sposób zareagowałam na trzy utwory. To na nie bym chciała zwrócić jeszcze uwagę. Po pierwsze They Don’t Know. Swoje siły połączył Tinie, Kid Ink, Stefflon Don & AoD. Całość bardzo podobna do tego, co wydaje Kid Ink, ale zauważyłam, że każdy utwór, w jakim gościnnie wystąpi ma podobny styl i brzmienie. Wszystkie te piosenki są do siebie bardzo podobne i da się je łatwo odróżnić. Dla mnie to jak najbardziej na plus dla płyty Youth, że takowa się na niej znalazła. Utwór Rehab z Tiggs Da Author to jeden z najbardziej wyważonych utworów. Ich głosy wspólnie fajnie się dopełniają i co więcej, tekst jest bardzo dobry. Nawiązuje do młodości, błędów, rad, które słyszy się od wszystkich wokół. Ostatni utwór, na który chciałabym zwrócić uwagę, a który równocześnie jest ostatnim na płycie to Not Letting Go z Jess Glynne. Doskonale wszystkim znany i lubiany. Tinie był i jest nadal ogromnym fanem Jess. Bardzo długo rozmyślali nad nagraniem czegoś wspólnie. Jak podkreśla Tinie, mieli szalony czas, w którym nieustannie wpadali na siebie przy okazji różnych festiwali. To był znak. Ustalili konkretną datę i tak powstało Not Letting Go.

Youth to dobra płyta, która powstawała przez rok w domowym studio. To sprawiło, że daję jej jeszcze dodatkowego dużego plusa. Co więcej, powstawała przy współpracy z wieloma genialnymi artystami. Pozwolę sobie jeszcze raz wymienić osoby takie jak MNEK, WizKid, Tinashe, Jess Glynne, Zara Larsson czy Kid Ink. Sporo ich jak na jeden krążek. Świetnie, że udało mu się to wszystko zgrać i połączyć w taki sposób. Czytając opinie artystów, z którymi działał, nie dało się wychwycić żadnego negatywnego komentarza na temat jego pracy i zaangażowania. Biorąc pod uwagę to, co Tinie chciał zawrzeć w tej płycie, a co faktycznie mu się udało z pewnością określić można bardzo pozytywnie. Sam jest bardzo dumny ze swojej pracy. Patrząc jednak na to jak ja odbieram taką muzykę, określam całość jako „dobrą”.