„Leonard Cohen. Życie sekretne” (2016) – Anthony Reynolds, recenzja Zuzanny Janickiej

0
179

Rankiem 11 listopada 2016 roku przeglądałam internet. Nagłówki informujące o odejściu kanadyjskiego poety, powieściopisarza i wokalisty Leonarda Cohena aż biły po oczach. Miniony rok zabrał nam wielu wspaniałych twórców, jednak muzyka mało którego z nich towarzyszyła mi tak długo, jak utwory Cohena. Uświadomiłam sobie, że niewiele wiem o jego dzieciństwie, drodze do muzycznej kariery i samym jej przebiegu. W swych kompozycjach Kanadyjczyk niezbyt chętnie się odsłaniał.

Skarbnicą informacji o życiu poety okazała się być książka Leonard Cohen. Życie sekretne autorstwa Anthony’ego Reynoldsa. O publikacji możemy przeczytać na stronie wydawnictwa In Rock:

Oto opowieść o życiu, miłościach i twórczości poety, autora piosenek i pieśniarza, „obdarzonego głosem ze złota”, jak Leonard Cohen powiedział kiedyś sam o sobie. Dogłębna i szczegółowa biografia, napisana przez Anthony’ego Reynoldsa, opiera się na dziesiątkach wywiadów, które autor przeprowadził specjalnie z myślą o tej książce. Wśród jego rozmówców znaleźli się muzycy grający z Cohenem, jego menadżerowie, wydawcy, fani, producenci, znajomi, przyjaciele i wrogowie. Mimo że Cohen od czterdziestu lat unika mówienia o sobie, powstał w ten sposób sugestywny portet legendarnego artysty, który zyskał sobie wielu lojalnych wielbicieli na całym świecie. Śledzimy tu jego życie od poetyckich początków w Montrealu, gdzie ledwo wiązał koniec z końcem, przez liczne podróże, romanse i kryzysy religijne aż po ostatnie trasy koncertowe. Niezwykłe życie i twórczość Leonarda Cohena nigdy wcześniej nie zostały opisane tak zajmująco i dokładnie.

Biografia Cohena ukazała się już w 2012 roku, a ostatnio doczekała się wznowienia, wzbogaconego o wspomnienia Daniela Wyszogrodzkiego – dziennikarza, a prywatnie fana Leonarda, utrzymującego regularny kontakt z artystą. W przygotowany przez siebie rozdziale Wyszogrodzki opisuje swoje spotkania z Cohenem. Szczególnie dużo miejsca poświęca pierwszej, historycznej wizycie barda w kraju nad Wisłą (1985 rok). Żadna kolejna nie wywołała tylu emocji. Autor zafundował nam niesamowitą podróż w czasie, pozwalając, byśmy chociaż w małym stopniu mieli poczucie, że uczestniczyliśmy w tamtych wydarzeniach.

Rozdziały autorstwa Reynoldsa, skupiające się na życiu Cohena od narodzin do 2010 roku (mam nadzieję, że biografia doczeka się „reedycji”, bo jest o czym pisać; w ostatnich latach życia wokalista był aktywny jak nigdy), można przedstawiać jako opowieść młodego poety, który po wkroczeniu w tzrecią dekadę życia wpada na pomysł zostania gwiazdą country. Nic z tego, jak wiemy, nie wyszło (zamiast do Nashville Cohen trafił do Nowego Jorku), co nie przeszkodziło mu w tworzeniu muzyki – najpierw bardziej folkowej, potem okraszonej rockowym pierwiastkiem czy nawet zerkającej na synthpop.

Reynolds sporo miejsca w swej książce poświęca kulisom powstawania poszczególnych płyt i klasycznych już przebojów. Chętnie zagląda także na trasy koncertowe. Całość bogata jest w wypowiedzi osób z otoczenia Kanadyjczyka. Pojawiają się także zdjęcia.