Milczeli od ośmiu lat. W tym czasie raczej niewiele się o nich mówiło, a oni sami również przypominali o swoim istnieniu w świecie muzyki dość sporadycznie. Nikt się chyba nie spodziewał, że po upływie niemal dekady w końcu otrzymamy najnowszy krążek formacji The Last Shadow Puppets. A właściwie dwa. Osiem miesięcy po ukazaniu się ich najnowszego albumu studyjnego, brytyjska grupa wydała swoje kolejne wydawnictwo.
„Sprawdzian drugiej płyty” – to często słyszane przez debiutujących artystów porzekadło ma sprawdzić długotrwałość sukcesu ich debiutanckiego krążka. Członkowie formacji The Last Shadow Puppets potraktowali te słowa bardzo poważnie, każąc czekać na swój drugi studyjny album aż 8 lat. Ciesząca się dobrymi recenzjami na całym świecie płyta Everything You’ve Come to Expect swoją premierę miała w kwietniu tego roku. Osiem miesięcy później, 2 grudnia Brytyjczycy wypuścili swoją kolejną płytę. Tym razem jest to mini-album zatytułowany The Dream Synopsis. Trzeba przyznać, że jest to niezwykle osobliwe wydawnictwo. Z wielu powodów. Na jego nieszablonowy charakter składa się chociażby czas przeznaczony na zarejestrowanie materiału, a mianowicie jeden dzień. Innym czynnikiem wyróżniającym ten krążek jest rejestracja i umieszczenie utworów wyłącznie w wersji live. W końcu sama tracklista mieszcząca w sobie aż 4 covery oraz 2 utwory pochodzące z ostatniego albumu studyjnego i żadnego nowego materiału.
Również tym razem formacja The Last Shadow Puppets obficie czerpie z przeszłości. The Dream Synopsis już przy pierwszym zetknięciu przywołuje na myśl dźwięki i wprowadza w klimat lat 70. ubiegłego stulecia – od post-punkowego grania, przez psychodelicznego rocka, aż po pierwiastki muzyki pop tego nurtu. Inspiracje tym okresem w dziejach muzyki uchwytne są zarówno w warstwie muzycznej, jak też w samym sposobie śpiewania Alexa Turnera. Należy pogratulować członkom zespołu odwagi sięgnięcia po te inspiracje, ale też umiejętności właściwego, przemyślanego, a przy tym nieprzesadzonego wykorzystania tych elementów na swoim najnowszym wydawnictwie.
Już na samym początku płyty formacja The Last Shadow Puppets aplikuje porządną dawkę psychodelii w postaci Aviation – utworu, który pierwotnie znajduje się na drugim albumie studyjnym Brytyjczyków. Tuż po nim następuje totalna zmiana kierunku w stronę francuskiego rocka. To Les Cactus – przyznam, dość zaskakujący wybór jak na ten album. Jednak najbardziej wyrazistym i energicznym spośród utworów znajdujących się na traciliście jest utrzymana w post-punkowym klimacie piosenka Totally Wired, jak gdyby dosłownie wyjęta z soundtracka musicalu „Grease”. Nadal post-punkowy, choć już wyraźnie bardziej stonowany i mroczniejszy klimat zapewnia utwór This Is Your Life. I o ile w poprzednim utworze dominuje ostre, żywiołowe, gitarowe granie, o tyle w przypadku coveru grupy The Fall nacisk położony został przede wszystkim na sekcję rytmiczną, co bardzo dobrze słychać.
Bardziej subtelny akcent pada na koniec wydawnictwa. Przedostatnim utworem na płycie jest cover utworu Is This What You Wanted z 1974 roku autorstwa Leonarda Cohena. Co prawda w przypadku wykonania The Last Shadow Puppets instrumentarium jest nieco mocniejsze, natomiast sama aranżacja nie jest znacznie różniąca się względem oryginału. Krążek zamyka, podobnie jak album Everything You’ve Come to Expect, utwór The Dream Synopsis – najbardziej melancholijny, najmniej wyrazisty.
The Dream Synopsis EP przypomina gąbkę wchłaniająca różne dźwięki, motywy, style muzyczne i inspiracje. Słychać to doskonale na zarejestrowanym materiale oraz widać na traciliście tej EPki. Wśród artystów, których The Last Shadow Puppets wzięli na swój warsztat znajdują się Leonard Cohen, Jacques Dutronc, Glaxo Babies oraz grupa The Fall. Swoistą oprawę dźwiękom zapewniają teledyski, a szczególnie wystylizowany w nich Alex Turner jak gdyby dosłownie wyjęty z lat 70. minionego stulecia, w skórzanej ramonesce i z włosami postawionymi na brylantynę idealnie spajający minione i współczesne czasy w świecie muzyki oraz klimat tego krążka.
The Last Shadow Puppets zaserwowali nam mini-album w idealnie wyważony sposób łączący wpływy muzyki lat 70. XX w. z indywidualnym, bardzo oryginalnym stylem formacji. Ale czy EPka wypełniona niemal po brzegi coverami jest tym, na co słuchacze grupy The Last Shadow Puppets czekali?

