Buslav zagrał w warszawskiej Stodole, relacja i zdjęcia Dominiki Mrówczyńskiej

0
133

Idąc na koncert debiutantów nigdy nie wiadomo, czego można się spodziewać. Tym bardziej, kiedy koncert odbywa się dokładnie w dzień wydania pierwszego krążka, który znajdzie się na dyskografii artysty. Od rana w moich głośnikach zapętlona była debiutancka płyta Buslava, aby choć trochę osłuchać się z tym, co może pojawić się na wieczornym koncercie. Szczególnie, że krążek okazał się zupełnie inny, niż mogłoby się wydawać po przesłuchaniu singli.

7 października w warszawskiej Stodole na Open Stage swój prawie premierowy koncert zagrał Buslav. Jak sam zaznaczał, nie był to typowo premierowy koncert, gdyż na taki jeszcze przyjdzie czas po całej trasie koncertowej. Jednak zanim na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru w roli supportu znaleźli się na niej Austriacy z Wiednia, czyli grupa Mynth. Elektronika jakby na wzór naszej rodzimej grupy XxanaxX, tworzona przez bliźniaków Mario i  Giovanna’e Fartacek. Pomimo dość okrojonej liczby słuchaczy zespół zaprezentował się z bardzo dobrej strony, pokazując swój dość nietuzinkowy image i brzmienie.



W okolicach godziny 21 przyszła pora na prezentację premierowego materiału z krążka Buslav. Pierwsze co nasuwało się do głowy podczas koncertu to słowo – magia. Subtelność męskiego wokalu Buslava wypełniała całą salę przez ponad godzinę. Ze sceny wybrzmiały utwory takie jak Hope, Świt, Our Way, a także singlowe Running on high oraz Searching For You. Jest jednak rzecz, która robiła niesamowite wrażenie. Jak wiadomo, koncert tym lepszy, im pojawi się na nim więcej zaskoczeń. Każdy, dosłownie każdy instrumental, którego nie ma na studyjnej wersji, albumu tworzył dozę niepewności, radości, nadziei i miliona innych emocji w ciągu kilku sekund. Był to element, który bandowi w składzie Marcin Ułanowski (perkusja), Maciej Mąka (gitary), Paweł Bzim Zarecki (piano) oraz Tomasz Busławski wychodził po prostu bezbłędnie. Jednak najbardziej utkwiło mi w głowie rozwinięcie utworu Tysiąc, a także piękno płynące z prostoty kompozycji Eternity.



Na szczęście nie obyło się bez bisu, na którym ponownie wybrzmiał utwór Searching For You, a spomiędzy publiczności wydobywały się pojedyncze głosy wspierające śpiewającego Buslava. Dodatkowe ukłony kieruję w stronę realizatora światła, który barwami tworzył niesamowity klimat i jeszcze bardziej upiększał muzykę płynącą ze sceny. Jeśli ktoś chciałby wyłączyć się na chwilę z otaczającego go świata, to koncert Buslava jest do tego idealnym miejscem.
Pełną fotorelację znajdziecie na naszym fanpage’u All About Music Concert Photography.