Interesujące wiadomości przynosi „Music Bussines Worldwide”. Magazyn informuje, że Spotify nie ma podpisanych długoterminowych kontraktów z wielką trójką. Przyczyna? Chce obniżyć stawki.
Spokojnie, bez paniki. Póki co możecie jeszcze słuchać swoich ulubionych piosenek w największym serwisie strumieniowym. Póki co. MBW donosi, że Spotify nie ma podpisanych długoterminowych umów licencyjnych z wielką trójką: Universal Music Group, Sony Music Entertainment i Warner Music Group. Magazyn twierdzi, że kontrakt ze UMG wygasł rok temu, z WMG na początku roku, a z SME kilka miesięcy temu. Mowa o długoterminowych kontraktach.
Mniejsza stawka
W tym momencie Spotify zawiera umowy licencyjne co miesiąc – twierdzi MBW. Przyczyn ma być kilka. Przede wszystkim szwedzki serwis chce obniżyć stawkę wypłacaną dla wytwórni z aktualnych 55% do ok. 50% uzyskiwanych dochodów (stawka dla właścicieli masterów, do tego dochodzi ok. 15% dla właścicieli praw do kompozycji).
Trzeba przy tym pamiętać, że podział dochodów między Spotify a wytwórniami jest bardzo skomplikowany. Nieaktualny już, trzyletni kontrakt z Sony dla terytorium Ameryki Północnej (USA i Kanada) zakładał:
- Zaliczkę zwrotną w wysokości 42,5 mln dolarów w ciągu 3 lat – było to „minimum” wypłacane niezależnie od popularności katalogu Sony. Zaliczka podlegała odzyskaniu z należności dla wytwórni;
- Zaliczkę roczną (bezzwrotną) proporcjonalną do udziałów
- Stawkę proporcjonalną do liczby streamów – Spotify płacił 60% dochodów z subskrypcji i kont wspieranych reklamami proporcjonalnie do udziału katalogu wytwórni w ogólnej liczbie odtworzeń.
- Minimalną stawkę – za odtworzenie i za aktywną subskrypcję (co również przekłada się na stawkę za odtworzenie premium).
Fotokopię kontraktu możecie znaleźć na stronie DMN. Nic dziwnego, że podział 50:50 (a nawet gorszy) nie cieszy wytwórni. Dla porównania Apple Music wypłaca 58,5% dochodów właścicielom masterów, Tidal nieco więcej – 62,5%. Z drugiej strony Spotify w 2015 r. uzyskało dochody na poziomie 1,9 mld Euro, a mimo to w łącznym rozrachunku straciło 173 mln EUR.

Premium only
Fanów muzyki może jednak bardziej zainteresować to, że wytwórnie chcą, aby Spotify wprowadziło blokadę możliwość wyboru, czy nagranie dostępne jest dla wszystkich czy tylko dla płacących. Do tej pory serwis bronił się przed tym pomysłem jak tylko mógł – w historii zrobił tylko jeden wyjątek, dla nagrania „The Globalist” grupy Muse.
Proponowane rozwiązanie miałoby polegać na tym, że nowe albumy byłyby dostępne przez pierwsze 2 tygodnie od premiery wyłącznie dla użytkowników subskrypcji. Do tej pory część wytwórni robiła to w sposób manualny – po prostu nie udostępniano albumu Spotify (Adele, Rihanna), a dopiero po pewnym czasie, gdy popularność krążka malała, materiał pojawiał się na platformie.
Nota redaktorska: Artykuł pierwotnie pojawił się na blogu Mateusza – PopRunTheWorld. Jednak jako, że współpracujemy z Mateuszem, przedruk pojawił się i u nas.


W tekście jest mowa”,ze po 2tygodniach popularność krążka malała” W życiu bym nie zapłacił za taką muzykę. To tylko świadczy o twórcach i o tym że przemysł muzyczny to maszyna do zarabiania pieniędzy. Nie ma tam duszy.
Chodzi o to, że stopniowo malejąca popularność krążków świeżo wydanych była naturalnym zjawiskiem po ukazaniu się ich . Wytwórnie (Sony, Universal i Warner) chciałyby z pewnością, by „niedoczekalscy” rzucali się na krążki lub cyfrowe kopie w sklepach, a dopiero potem, reszcie – nie tak zdeterminowanej do ich nabycia – dawałoby się możliwość streamingu. Ja osobiście nie jestem narwany na nowości, nie muszę ich mieć od razu, więc na mnie „wielka trójka” nie zarobi. :-)
Chce ograniczenia na Spotify . Chce zeby w darmowej wersji można było usłyszeć tylko 3 kawałki z albumu. A peremium dostęp do dużej bazy. Coś za coś. Dajcie artystom żyć, gdyż muzyka schodzi w dol.
Możliwość dodawania komentarzy nie jest dostępna.