U2 – iNNOCENCE + eXPERIENCE: Live in Paris (2016), recenzja Katarzyny Turowicz

0
199

40 lat na scenie. 14 albumów studyjnych. 48 singli. Te liczby robią wrażenie. I mimo stale wschodzących, a czasem jeszcze szybciej znikających muzyków, ci giganci rocka od niemal pół wieku mają się dobrze. Nawet bardzo. Mowa oczywiście o U2. Ich 40-letni dorobek artystyczny zamyka wydany w 2014 roku krążek Songs of Innocence. Na potrzeby promocji tego wydawnictwa irlandzka formacja ruszyła w świat z serią 76. koncertów, które zakończyło show w Paryżu. Hasłem przewodnim tego wyjątkowego koncertu była miłość.

Tej nocy wybieramy miłość, nie strach. – Bono

Z takim nastawieniem irlandzka formacja U2 rozpoczęła swój finałowy koncert trasy Innocence + Experience. Brzmi jak nakaz? Niekoniecznie. Bardziej przypomina tchnienie otuchy, ale też słowa wsparcia. To przesłanie towarzyszyło całemu koncertowi, który odbył się 7. grudnia minionego roku jako ostatni, 76. przystanek trasy Innocence + Experience promującej ostatni album grupy U2 zatytułowany Songs of Innocence. Koncertowi wyjątkowemu. Dlaczego? Głównym powodem odmienności tego występu jest przede wszystkim fakt, że oba koncerty, które dzień po dniu, tj. 6 i 7 grudnia, odbyły się w Paryżu, pierwotnie miały mieć miejsce 14 i 15 listopada. Nim jednak do tego doszło, 13 listopada w stolicy Francji odbyły się ataki terrorystyczne. Z tego powodu irlandzka formacja zmieniła daty ostatnich występów tej trasy. To wydarzenie wycisnęło głębokie piętno na wydźwięku tego koncertu.

Nie sposób nie zauważyć, że album Songs of Innocence ma tyle samo pochlebców, co krytyków zarówno wśród ogromnej rzeszy fanów, jak też w szeregach dziennikarzy muzycznych. Liczne kontrowersje i dyskusje w środowisku muzycznym bez wątpienia wzbudziła premiera albumu oraz sposób jego zaprezentowania. Dla jednych powiew świeżości, dla drugich odgrzewane po latach kotlety.  Mnie ten krążek pochłonął. Jestem nim całkowicie zafascynowana i muszę przyznać, że czwórka z Dublina również tą trasą zaskoczyła, zresztą nie po raz pierwszy.

Pomimo niemal półwiecznego stażu na scenach całego świata, dostrzegalne oraz „dosłyszalne” było zdenerwowanie, a także podekscytowanie członków grupy. Szczególnie łatwo można było to dostrzec w rozedrganym głosie Bono w pierwszych utworach zagranych przez formację. I nie ma się czemu dziwić. Zespołowi, a zwłaszcza ich liderowi tak bardzo zaangażowanemu oraz zainteresowanemu aktualnymi wydarzeniami politycznymi, a chyba nawet bardziej sytuacją społeczną na świecie, ten koncert był wyjątkowym wydarzeniem.

Trzeba przyznać, że Bono posiada niezwykłą, unikalną zdolność wchodzenia w szczególną interakcję z uczestnikami koncertu. Wykonywane przez zespół utwory przeplatały się z anegdotami opowiadanymi przez wokalistę formacji, jego wspomnieniami, refleksjami, przemyśleniami, apelami o pokój na świecie. Żywe reakcje publiczności wzbudzały szczególnie dawne przeboje irlandzkiej formacji. Ogromny aplauz i wyraźny odzew wywołały chociażby pierwsze akordy utworu Sunday Bloody Sunday.

Nie będę ukrywać, że wiele momentów tego koncertu niejednokrotnie chwyciło mnie za gardło, jak chociażby podczas utworu One w końcowej części koncertu. Mnóstwo wypowiedzi Bono, którymi przetykane były poszczególne utwory, już w trakcie trwania show naprowadzały na pewne refleksje. Myślę, że lider tej uznanej na całym świecie formacji skorzystał z okazji, jaką dał mu rejestrowany występ, by wypowiedzieć się na temat aktualnych wydarzeń oraz ponadczasowych problemów, takich jak konflikty zbrojne.

Dzisiejszego wieczoru wszyscy jesteśmy Paryżanami. – Bono

Jedno jest pewne – to nie jest przekombinowane wydawnictwo w formie, aranżacji utworów, które w przeważającej mierze niemal nie różnią się z tym, co formacja serwowała swoim słuchaczom na albumach studyjnych w ciągu ostatnich czterech dekad. Wyjątkowo wyraźnie różniła się aranżacja utworu Every Breaking Wave, która na tym koncercie zyskała nowe, bardziej stonowane brzmienie poprzez aranż oparty wyłącznie na pianinie. Również sam dobór oraz konstrukcja setlisty koncertu łączyła się w spójną, kompatybilną całość. Oczywiście wśród 30. zagranych utworów pojawiają się kompozycje pochodzące z różnych etapów kariery grupy zaczynając od debiutanckiego albumu Boy z 1980 roku, kończąc na najnowszym Songs of Innocence, ale tworzą one pewien spójny, komplementarny łańcuch. Muzycznemu scenariuszowi tego koncertu brakuje przypadkowości. To fakt.

Zdecydowanie istotny wpływ na odbiór oraz estetykę, oprawę tego koncertu miała scena oraz towarzyszące jej instalacje, oświetlenie, rekwizyty, jak chociażby żarówka, która mimowolnie stała się symbolem tego wydarzenia. Innym przykładem niesztampowego wsparcia wizualnego jest instalacja błyskawicznie rozstawiona głównie na potrzeby utworu Cedarwood Road, po której przechadzał się Bono. Z całą pewnością wszelkie urozmaicenia techniczne i świetlne wzmocniły widowiskowość całego show. Głęboki ukłon za wyreżyserowanie tego widowiska należy się Hamishowi Hamiltonowi, który współpracuje z U2 od 2001 roku.

Niezwykły gest, ukłon w stronę osób poległych podczas listopadowego ataku w Paryżu przybrał postać zaproszenia grupy Eagles of Death Metal, podczas których koncertu miała miejsce druga seria listopadowych ataków terrorystycznych w stolicy Francji, oraz wspólnego wykonania przedostatniego, niezwykle energetycznego utworu, czyli People Have the Power. Goście wykonali też solo utwór I Love You All the Time, który zakończył ostatni koncert trasy Innocence + Experience.

„Ta noc do innych jest niepodobna” – tak śpiewała kiedyś Kora. Ta noc w Paryżu była całkowicie inna, nieprzystawalna do 75. pozostałych tej trasy. Być może treść tego koncertu tonęła w pacyfistycznym wydźwięku. Być może przesłanie, przekaz tego koncertu nie należy do najprostszych. I najprawdopodobniej nigdy nie będzie należał. Pewne jest natomiast to, że Bono oraz pozostali członkowie formacji mają pełną świadomość swojej ogromnej popularności i, co ważniejsze, wiedzą, w jaki sposób właściwie ją wykorzystać. Niezwykle istotny jest również fakt, że U2 nie odgrzewa dźwiękowych kotletów i ma nam jeszcze wiele do zaoferowania.