Do piętnastego odcinka wybrałem energetycznych klezmerów z Izraela, wybitnego pieśniarza z Polski oraz zespół z jedną z najbardziej niezwykłych muzycznych osobowości jakie znam – zespół ten pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Miłego odsłuchu!
Na dobry początek i na rozbudzenie energetyczny zespół prosto z Izraela – Marsh Dondurma. Warto, a nawet koniecznie trzeba, powiedzieć o składzie grupy, a jest on zdecydowanie imponujący. Tak więc – Marsh Dondurma liczy piętnastu muzyków! Oto instrumenty, które to liczne grono obsługuje: dwa werble, trzy trąbki, dwa puzony, dwa saksofony tenorowe, saksofon sopranowy, suzafon, sabar, darbuka, bęben wielki, saksofon barytonowy oraz saksofon altowy. Myślę, że już po przedstawieniu instrumentarium można się łatwo domyślić, z jakim rodzajem muzyki mamy do czynienia. Ale o tym za chwilę, a teraz jeszcze, w telegraficznym skrócie, dyskografia – liczy ona sześć płyt, które wydawane były od 2005 roku, czyli od daty powstania grupy. Marsh Dondurma mają na swoim koncie koncerty na całym świecie, w tym oczywiście w Polsce, podczas których są niezwykle gorąco przyjmowani. Ale nie ma tym nic dziwnego, bo ich muzyka to tak ogromna dawka energii, że aż nie sposób usiedzieć w miejscu. To, trzymając się szufladkowych zasad, połączenie muzyki cygańskiej, klezmerskiej (tę słychać szczególnie) czy rytmów latynoskich lub nawet bliskowschodnich. Poniżej fragment koncertu ulicznego (bo takowe zdarza się zespołowi grać) na rynku w Jerozolimie – koncert odbył się z okazji ich szóstych urodzin. Ależ to musiało być fantastyczne wydarzenie!
Kolejnego artystę, którego na dziś wybrałem znać trzeba. Nie, że wypada, można albo należałoby – po prostu trzeba i już. Dlaczego? Dlatego, że Mirosław Czyżykiewicz, bo o nim mowa, to żywa legenda i artysta, któremu długo nikt nie dorówna. Ale na początku garść faktów. Dyskografia tegoż wokalisty, gitarzysty, kompozytora i poety prezentuje się następująco: dwadzieścia jeden płyt z czego pięć to w pełni autorskie projekty. Oczywiście Czyżykiewicz jest laureatem wielu nagród i do wielu był nominowany (między innymi do Fryderyków). Na dziś wybrałem płytę Ave z 1999 roku – jedną z najważniejszych płyt w moim życiu. Formalnie rzecz ujmując, Czyżykiewicz zajmuje się poezją śpiewaną, ale niech nie zrażają się ci, którzy pod tą nazwą widzą smutnych, zamyślonych panów w powyciąganych swetrach. Otóż bohater tej części odcinka śpiewa inaczej i inaczej gra. Jego muzyka jest przepełniona emocjami, jego głos jest poruszający do głębi, a teksty…teksty są wybitne. To wszystko można znaleźć właśnie na wyżej wspomnianej płycie, której dźwięki znam na pamięć – jeden po drugim. Niech na potwierdzenie moich słów wybrzmi piosenka Gdy wiatr i deszcz (Bieg lat) (z płyty Ave) do wiersza Thomasa Hardy’ego w tłumaczeniu Stanisława Barańczaka. To tak piękny i mądry tekst i tak pięknie i mądrze zinterpretowany.
Na koniec zespół Antony and the Johnson, którego liderką jest Antony Hegarty (teraz rozpoczęła nowy projekt pod nazwą Anohni i właśnie z nim pojawi się na katowickim OFF Festival). Antony and the Johnsons pochodzą ze Stanów Zjednoczonych, mają na swoim koncie pięć dobrze przyjętych przez krytykę płyt oraz kilka bardzo znaczących nagród – między innymi Merkury Music Prize dla najlepszej płyty roku (w 2005 roku za album I am a bird now). Mówiąc o tymże zespole nie można nie wspomnieć o niezwykłości jej liderki. W czym owa niezwykłość się objawia? Jak pewnie dało się już zauważyć, mimo że Antony jest imieniem męskim, ja pisałem żeńskie odmiany czasowników. Skąd takie formy? Otóż stąd, że Antony Hegarty jest transseksualistą. I oczywiście nie wyskakuję tutaj z teoriami, że jest niezwykła tylko dlatego, że jest transseksualistą. Piszę o tym, ponieważ to bardzo istotny fakt, który pomaga zrozumieć jej wrażliwość. Tak więc, wracając, na czym polega jej niezwykłość? Właśnie na jej ogromnej wrażliwości przede wszystkim. Bardzo polecam pooglądać nagrania koncertowe, na których tę wrażliwość widać najbardziej – chociażby to, gdy wykonuje Cohenowskie If it be your will. Perfekcja. Jej niezwykłość opiera się również na niesamowitym głosie – przejmującym do bólu. Poza tym ma ona na swoim koncie wspólne nagrania, np. z Björk (Islandka jest nią zafascynowana) czy z Coco Rosie. Do odsłuchania wybrałem piosenkę The great white ocean z płyty Swanlights. Wybrałem ją dlatego, ponieważ niewiele jest utworów, które wzruszają mnie tak bardzo, jak ten.
https://www.youtube.com/watch?v=IXb2z72gnMw


