W najbliższą niedzielę w Poznaniu zagra znany i lubiany zespół Afromental. Jako partner koncertu udało nam się porozmawiać z Torresem, Lajanem i Dziamasem. Chłopaków wypytaliśmy o wspólne funkcjonowanie, kłótnie czy o nową płytę
Jako Afromental funkcjonujecie ponad dekadę. Wspólne płyty, piosenki, koncerty, życie w studiu. Przez ten czas zawsze mieliście wspólną ideę zespołu, wiedzieliście w jakim kierunku podążać i co prezentować swoim słuchaczom?
Idea była wspólna. Tworzyć muzykę i grać ją z przekazem pozytywnej zmasowanej energii, pokoju i miłości. Podążać za tym co nam w duszy gra i za naturalną ewolucją czasów i nas samych jako ludzi i muzyków. Natomiast zespół składa się z siedmiu facetów i nie zawsze szukanie wspólnego mianownika było łatwe. To właśnie ta dekada funkcjonowania zespołu sprawiła, że tak świetnie nauczyliśmy się sami siebie. Nieraz prowadziliśmy ostre dyskusje jak ma wyglądać nasz materiał, nieraz się o to kłóciliśmy. Nieraz musieliśmy odpoczywać od siebie poza próbami, żeby moc sobie patrzeć w oczy. To wszystko doprowadziło nas do tego miejsca w którym jesteśmy teraz, gdzie mówimy sobie wszystko totalnie szczerze. Nikt nie boi się mówić na głos co czuje, jesteśmy wręcz idealnie przystosowani do siebie nawzajem! A jeśli chodzi o sposób tworzenia to jakiś czas temu wyrobiliśmy sobie taki schemat, że przychodzimy do studia z demówkami, zbieramy wszystkie, słuchamy, analizujemy i robimy demokratyczne głosowanie. Te które mają najwięcej głosów przechodzą dalej. Daliśmy sobie również szansę na „vetowanie” numerów, które mogą jednej osobie tak bardzo nie pasować, że je odpuszczamy. Drogą takiej eliminacji chcemy czuć się całym band’em, że gramy i nagrywamy dokładnie to co wszyscy czujemy za stosowne.
Jest Was siódemka, dlatego nie wyobrażam sobie, że zawsze jesteście zgodni. Zdarzyła Wam się w życiu zespołu jakaś sytuacja, w której byliście podzieleni co do decyzji? Kto wtedy ma decydujący głos?
Oczywiście że nam się zdarzyła.To by było wręcz dziwne gdybyśmy się zawsze zgadzali. W naszym zespole nie ma decydującego głosu. Zawsze staramy się dogadywać jak przyjaciele i bracia ale jeśli nie ma jednolitego zdania to rozwiązujemy to prostą, demokratyczną zasadą ‘’większość ma rację ‘’ Przy układzie 4:3 jeszcze negocjujemy ale przy 5:2 nie ma gadki.
Oczywiście bywa i tak, że coś co jest przegłosowane, zostaje unieważnione bo coś komuś nie pasuje (śmiech), jesteśmy bardzo specyficznym tworem i to czasem daje super kopa i powoduje, że jesteśmy w stanie ponieść setki ludzi na koncertach, a czasem powoduje, że między sobą się trochę pogryziemy. Ale czym by były zwierzęta gdyby się czasem pomiędzy sobą nie pogryzły.
Wasza stylistyka to brudne granie. Jest tu miejsce na hip-hop, ciężki rock, R&B, soul, rapcore i pewnie kilka innych stylistyk, o których nie każdy słyszał. Macie takie wrażenie, że wypełniacie naszą polską niszę muzyczną pod tym względem?
Niczego nie chcemy wypełniać. Gramy swoje od siebie dla tych którym się to podoba i to czują – czyli dla fanów którym jak widać zmiana stylistyki na przełomie 11 lat odpowiada, bo wciąż są z nami i za to szacun!
Myślę, że nigdy nie podchodzimy do tworzenia naszej muzy z taką myślą czy chcemy wypełnić jakąś pustkę na rynku czy nie. Po płycie „Playing with Pop” uznaliśmy, że przyszedł najwyższy czas robić swoje i nie martwić się czy wytwórnia i radio będą na to przytakiwać. To był czas na robienie tego co czujemy. Byliśmy już rozpoznawalni i mogliśmy pokazać co nam w duszy gra. Z nami nigdy nie wiadomo, bo „Mental House” jest trochę metalowa, ą może kolejną płytę nagramy w zupełnie innej stylistyce. Rezerwujemy sobie to prawo, żeby robić to co nam się podoba i nie pytamy już o zdanie nikogo.
Będąc dalej w temacie tych cięższych brzmień, jakie zespoły lub jacy wykonawcy na polskim rynku muzycznym Was ostatnio zaskoczyli?
Chyba większość z nas raczej wsłuchuje się w rynek zagraniczny. Ale oczywiście każdy z nas byłby w stanie znaleźć jakichś polskich wykonawców którzy w jakiś sposób nas inspirują. I ciekawe jest to, że są to wykonawcy z totalnie różnych klimatów muzycznych. Bo oczywiście potrafimy docenić jakość jaką reprezentują Spoken Love i nasi przyjaciele Grizzlee/Dryskull (ze swoim albumem Stadium Regenesis), ale lubimy również słuchać takich projektów jak zespół Materia!
Mieliście także „romans” z trochę lżejszym graniem, które prezentowaliście na Playing with Pop, niektóre z piosenek były grane nawet w polskich radiach. Szybko jednak z tej drogi zeszliście. Nigdy nie kręciło Was bardziej popowe granie i życie w świecie mainstreamu?
Kreci nas różne granie i to chyba słychać na naszych płytach. A jakiś mainstream zawsze będzie często narzucany przez tych co nie do końca się znają. Natomiast jesteśmy wychowani na ciężkiej muzie. Jesteśmy z tego czasu kiedy co druga osoba słuchała takich zespołów jak KoRn, Sepultura, o ile nie mocniej jak Vader, Behemoth etc. Płyta „Playing with Pop” jest dość specyficznym tworem gdyż w dużej mierze znajdują się na niej utwory, które były ściśle związane z projektami bardzo komercyjnymi. My zawsze chcieliśmy grać mocno i z mocnym groove’em co słychać chociażby po jednym z naszych pierwszych singli „The Breakthru”. Na etapie drugiej płyty („Playing with Pop”) jeszcze nie mogliśmy sobie pozwolić na taką dowolność. Dlatego założyliśmy sobie plan tzw. „konia trojańskiego” i dokonaliśmy z premedytacją świadomego zabiegu aby zaistnieć w radiu i wyrobić pewną markę jakości, a potem pokazać swoje prawdziwe oblicze! Miało to swoje plusy i minusy ale doprowadziło nas do miejsca w którym jesteśmy teraz.
Na swoim koncie macie cztery płyty studyjne, każda z nich różni się od poprzedniej. Celem Afromental jest więc ciągła zmiana i ciągłe rozwijanie się? Nie chcecie powielać standardów, które przyniosły Wam sukces?
Rozwój postępuje naturalnie, nie powstrzymujemy tego. Przez jedenaście lat wypracowaliśmy pewne standardy które powielamy niezależnie od gatunku, tworząc styl zespołu.
Tak jak mówiliśmy wcześniej, za nasz największy sukces uważamy to, że muzycznie robimy co nam się podoba. Na pewno chcemy się rozwijać, na pewno chcemy robić coś nowego czego nie robił nikt wcześniej. Nie chcemy iść starymi ścieżkami, które sprawiły, że zespół stał się rozpoznawalny. Mamy ponad 200 tysięcy fanów na Facebook’u i uważamy, że są to osoby które totalnie wiedzą na co nas stać. Myślę, że następna płyta będzie zaskoczeniem dla wszystkich. Staramy się być na bieżąco ze stylami muzyki na świecie i lubimy przemycać tą wysoką jakość na swoich albumach.
Ostatnią płytę Mental House prezentowaliście nam w listopadzie 2014 roku. Pojawiają się już nowe pomysły i dźwięki co do jej następcy? Na jakim etapie tworzenia nowej płyty jesteście?
Jesteśmy na etapie wyobrażania sobie naszego ‘’5 dziecka’’. Jest już wiele pomysłów, nieustannie podrzucamy sobie nowe tematy.
Ostatnia płyta jest efektem wielu rozmów i wielu prób w bardzo krótkim czasie. Pewnego dnia siedliśmy razem i zaczęliśmy dyskutować na temat tego jak widzimy naszą kolejną płytę. Jakie czynniki muzyczne nas dalej kręcą a jakie chcielibyśmy wyeliminować. Tak zdecydowaliśmy, że zostawiamy gitarowe riffy i hip-hopowy groove. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy już dziś nie mieli pomysłu na kolejną płytę. Oczywiście, jak to zwykle bywa w zespole złożonym z tylu osób, nie jest łatwe wziąć się do roboty, zgrać terminy itd, tym bardziej, że każdy z nas poświęca swój czas również na inne projekty muzyczne. W każdym razie rozmowy dotyczące nowej płyty już się zaczęły i mamy nadzieję, że niedługo będziemy w stanie zacząć pierwsze pracę nad nowym albumem. Nie chcemy nic obiecywać odnośnie terminów bo potrzebujemy na to czasu i nie chcemy czuć się pod presją jakichkolwiek „deadline’ów”. Jednym słowem – jak zrobimy nową płytę to na bank o tym usłyszycie!
Koncert w Poznaniu to jeden z Waszych pierwszych w tym roku. Co nam na nim zaprezentujecie? Będą jakieś niespodzianki?
Poznań jest super miejscem na muzycznej mapie Polski, a z klubem Eskulap mamy najlepsze wspomnienia! Po nowym roku mieliśmy szansę się już trochę rozegrać na paru koncertach, cały czas udoskonalamy swój sprzęt koncertowy więc ten koncert na pewno będzie się różnił od poprzednich! Każdy nasz koncert jest zawsze trochę inny, unikatowy. Jeśli chodzi o niespodzianki to było by to nie fair gdybyśmy o nich mówili bo przestałyby być niespodziankami. Możemy zdradzić tylko tyle, że pojawimy się w Poznaniu w bardzo wyjątkowym dniu, dniu który będzie wypełniony miłością, a jak wiadomo zespół Afromental na temat miłości co nieco może powiedzieć, także bądźcie tam z nami i obiecujemy, że nikt nie poczuje się zawiedziony.



