Natalia Kukulska – Ósmy plan (2015), recenzja Dominiki Mrówczyńskiej

Natalia Kukulska – znana wszystkim raczej jako córka wokalistki Anny Jantar. Obcując z muzyką od młodości, zadebiutowała już w wieku 10 lat. Jej późniejsze płyty pokrywały się złotem i platyną, a obecnie każdy z nas rozpoznaje jej piosenki takie jak Światło czy Dłoń. Kilkunastokrotnie nominowana do Fryderyków, wydała album kompletnie odbiegający od poprzednich, na którym słychać dużą dojrzałość muzyczną i oryginalność.

23 lutego tego roku ukazał się Ósmy Plan. Album, do którego muzyka w większości napisana jest przez samą Natalię oraz Michała Dąbrówkę. W większości, gdyż na płycie znajduje się jeden cover i to od niego warto zacząć mówić o całości. Zaopiekuj się mną, w oryginale prezentowany przez zespół Rezerwat, w aranżacji Natalii i Michała nabiera nowej wartości. Intymność, a zarazem wyniosłość piosenki, jaką udało im się osiągnąć jest wręcz imponująca. Delikatność wokalu w połączeniu z pojedynczymi, dźwiękami instrumentów klawiszowych i syntezatorów tworzy klimat zmysłowości. Warto dodać, że w utworze udziela się Krzysztof Zalewski. Oryginalność jego głosu idealnie pasuje do tego typu muzyki. Moment samego instrumentarium, gdzie bardzo wyraźnie można usłyszeć perkusję, odrywa na chwilę człowieka od ziemi.

Jak już jesteśmy przy utworach, które mają dotknąć naszych serduch trzeba wspomnieć o kompozycji Na koniec świata. Zachęcam do przesłuchania jej wraz z obrazkiem, który do niej powstał. Klip pokazuje bowiem jaki koniec świata artystka miała na myśli.

Od zmysłowości czas przejść do nieco bardziej energetyzujących kawałków. Tutaj zdecydowanie na uwagę zasługuje Miau, jeden z singli promujących płytę. Dobrym posunięciem jest fakt, iż to właśnie ten utwór promuje cały album. Dokładnie odzwierciedla tego, co można na nim usłyszeć. Rytm i duża ilość elektroniki to główne elementy Ósmego Planu. Do tego dochodzą mocne, dosłowne teksty napisane przez Natalię. Do tej samej kategorii utworów zaliczyłabym W nosie oraz Dyspensę. Mimo tego, że są to utwory, które jak na ten album, według mnie są mniej warte uwagi, to przypadną do gustu starszym fanom artystki.

Jedną z pierwszych piosenek, jakie usłyszeliśmy jeszcze przed ukazaniem całości albumu był numer jeden tracklisty – Pióropusz. Tutaj pojawia się instrument zapomniany przez muzyków w dobie dzisiejszego postępu elektroniki – mowa o ksylofonie. Nie przypominam sobie współczesnego utworu, w którym byłby to instrument tak wyraźny, prowadzący całą kompozycję. Do tego tekst o masce samotności i kolejny utwór warty przesłuchania. Dodam, że teledysk jest jeszcze bardziej interesujący, gdyż wykonany techniką animacji poklatkowej.

Warto wspomnieć o So natural. Jest to jedyny utwór w języku angielskim, jaki znalazł się na płycie. Ewidentnie słychać tutaj ucieczkę w delikatne, soulowe melodie.

Na deser Natalia przygotowała drugą płytę. Odbiega ona w 100% od tego, co dzieje się na jej pierwszej części. Znajdują się na niej nagrania tych samych utworów z kwartetem smyczkowym. Owym kwartetem jest Atom String Quartet. Nagrań, którymi zajął się Piotr Witkowski, dokonano w Alvernia Studios. Zostały one umieszczone na krążku w wersji live, co jeszcze bardziej podnosi ich wartość, gdyż brzmią genialnie! Za bardzo dobry miks tej części płyty odpowiedzialny jest Leszek Kamiński.

Ósmy Plan to przede wszystkim płyta dla słuchacza ambitnego. Wielu fanów Natalii, zamkniętych na starsze kompozycje, może nie przekonać się do takiej muzyki. Duża ilość elektroniki, syntezatorów i dźwięków dotychczas im nieznanych na pierwszy rzut oka, może odrzucać. Jednak zapewniam, że jest to krążek warty uwagi przede wszystkim ze względu na swoją oryginalność. Od siebie dodam, że na koncertach utwory brzmią jeszcze lepiej!

Czytaj również