Little Mix – Get Weird (2015), recenzja Oli Lis

Little Mix kazały nam długo czekać na nową płytę, ale twierdziły, że to dlatego, że chcą by była idealna. Czy im się udało?

Little Mix, mimo że są chyba obecnie najpopularniejszym brytyjskim girlsbandem, brakowało do tej pory stylu. Mam wrażenie, że w końcu są na dobrej drodze. Get Weird to seksowna, bezczelna i zabawowa mieszanka solidnego popu (a’la lata 90-te) i ballad z solidnymi wokalami i przepięknymi melodiami. Dziewczyny nie ukrywały, że płyta jest zbiorem piosenek, które skwapliwie dobierały, jednak płyta brzmi prawie jak album, a nie zbiór singli.

Get Weird zaczyna się mocno od hitu Black Magic, które zdobyło 1. miejsce na listach przebojów. Dobry pomysł. Mi osobiście często przeszkadza przebój w środku płyty i rozprasza w porządnym słuchaniu. Jednak czy kolejna piosenka rozczaruje? Stanowczo nie. Love Me Like You to świeży utwór w stylu retro, który muzycznie trochę powiał mi świętami i – cóż za intuicja – okazuje się, że w edycji japońskiej zamieszczona będzie wersja xmas tej piosenki. Bardzo mi się spodobała (top!) i czuję, że z dzwoneczkami w tle i siarczystym śmiechem Mikołaja będzie grała w drodze na Wigilię w tym roku. Na płycie jest jeszcze 2. utwór w podobnym stylu, jednak w wersji stripped, mianowicie The End. Słucha się go też dobrze, ale mimo fajnych harmonii nie powala. Trzecia piosenka Weird People, którą można by uznać za tytułową, jest pełna energii, jednak dość odtwórcza (nie wyróżnia się niczym szczególnym).

Za to Hair jest naprawdę zabawowe, pomysłowe i już czuję, że mi się wkręci bardziej od Adele, i będę słuchać jej jutro średnio co 5 minut. Oprócz niej mam jeszcze trzech faworytów, wszystkie z miłością w tytule: Love Me or Leave Me to ballada na miarę wokalnych diw, mega mocne wokale, mega emocje i mega moc! Ciekawa melodia to klucz do mojego serca i dlatego I Love You zachwyciło mnie od pierwszego słuchania i od pierwszej nuty. W końcu porządna piosenka pop od niepamiętnych czasów (czytajcie mojego dzieciństwa) #ekscytacjaMax! Secret Love Song z Jasonem Derülo kończy moje top 5 płyty, epickie piosenki niemal zawsze mnie poruszają. Słucham i mam wrażenie, że jestem zakochana… I chyba jestem, w tej muzyce. Na płycie jest też wersja solo, ale to już nie to samo.

Na wspomnienie zasługują jeszcze cztery piosenki, każda z innego powodu. Lightning to bardzo ciekawa propozycja muzyczna. Niby pop, ale z lekkimi inspiracjami etnicznymi (bliski wschód) i wchodzącym beatem trap, a później ‘ooh’ przypominające Chrisa Browna w jego najlepszym wydaniu r&b-pop. Pod koniec pojawiają się nawet elementy chóralne. Zazwyczaj takie mieszanki nie kończą się dobrze, jednak w tym wypadku tworzą niezwykle oryginalny utwór w dobrym guście. A.D.I.D.A.S. również zasługuje na uwagę, to najbardziej niegrzeczna piosenka dziewczyn do tej pory. Zakładając, że głównymi odbiorcami będą dzieciaki w wieku 9-15 lat, nie pozostaje mi nic innego jak naiwnie wierzyć, że nie zrozumieją co kryje się za słowami:

Jak niewolnik w kuchni lukruję Ci tort (…) ale nie zjadłeś go
Byliśmy zajęci odtwarzając 50 twarzy Greya słuchając muzyki Drake’a

Slavin’ in the kitchen iced you a cake (…) but that ain’t what you ate, no
We been busy doin’ all 50 Shades while we listen to Drake

Styl retro łagodzi tekst piosenki, dzięki czemu jest seksowna, a nie wulgarna. Na koniec chciałabym wymienić 2 piosenki, które muzycznie są w stylach na topie. I Won’t to tropical house, gatunek niezwykle popularny ostatnimi czasy (jeśli ktoś jest fanem Klangkarussella albo lubi nowe propozycje Biebera ta piosenka jest właśnie dla niego). Piosenka jest energiczna i momentami słychać w niej pop, ale oczekuję więcej niż tytułową frazę powtórzoną miliard razy. Lepszą propozycją jest OMG, które muzycznie brzmi jak Fancy Iggy Azalei z Charli XCX, ale tekstowo jest o wiele bardziej zaczepne. Może nawet zaliczę je do empowering songs. Słowa „nie mam pojęcia czemu wciąż się we mnie zakochują” są pełne pewności siebie i słodkiej bezczelności, której odrobina nigdy nie zawadzi.

Podsumowując, Get Weird to najlepsza płyta Little Mix do tej pory i naprawdę fajna, świeża propozycja muzyczna. Jestem pozytywnie zaskoczona i mam nadzieję, że to początek odnajdywania przez dziewczyny własnego stylu, girlsbandy nie muszą być nijakie! A tymczasem dziewczyny pozdrawiają:

Czytaj również