Avicii – Stories (2015), recenzja Łukasza Tworzewskiego

Avicii debiut dawno ma już za sobą. Drugi album zazwyczaj pokazuje rozwój muzyczny u artysty lub jego brak. Jest potwierdzeniem przynależności do danego gatunku lub poszukiwaniem innych brzmień. Drugi krążek to rodzaj sprawdzianu dla twórcy, dla jego muzyki. W mojej ocenie Avicii ten sprawdzian zdał i obronił swoją twórczość. Potwierdzeniem moich słów jest jego studyjny album Stories.

Avicii, a właściwie Tim Bergling jest pochodzącym ze Szwecji dj i producentem muzycznym prezentującym muzykę elektroniczną. Odkąd rozpoczął swoją przygodę z muzyką nie stoi w miejscu, stara się nie powtarzać schematów, kombinuje. I to kombinowanie z dźwiękami wychodzi mu dobrze. Od swojego debiutu choć minęło parę lat, młody artysta zdobył popularność, zgromadził wokół siebie odbiorców, a każdy kolejny singiel to radiowy przebój.

Zacznę od Waiting For Love. To kompozycja otwierająca całą tracklistę, a zarazem singiel numer jeden zapowiadający całe wydawnictwo. To muzyczny przepis na radiowy przebój i piosenkę każdej imprezy. I to zdecydowanie się Aviciiemu udało. Taneczna linia melodyczna z mieszanką delikatnego country plus doskonały wokal Simona Aldresa oraz ambitny tekst pokazują, że płyta Szweda zapowiada się dobrze.

Perełka i strzał w 10 to dla mnie utwór Ten more Days z gościnnym udziałem Zaka Abela. Od pierwszej sekundy dźwięki gitary wprowadzają ciekawy, tajemniczy klimat. To piosenka pokazująca nowego Aviciiego, który lubi zabawę dźwiękami oraz porzucającego taneczną tematykę. Jedyna klasyczna ballada na tej płycie stanowi mieszankę nowoczesnej elektroniki zabarwianej gitarowymi zwrotkami doprawionymi bluesowymi nutami. To piosenka budująca napięcie, od spokojnej zwrotki po wybuchowy refren. Czekam na zimowy singiel w postaci Ten More Days.

Ten more days to find my way
Ten more days til I’m awake
Ten more days til I don’t have to fight
I don’t need a future king
There ain’t a prayer that I could sing
Ten more days and I’m gonna make it right

Na trackliście obfitującej  w 14 kawałków znalazłem trzy, której mnie nie porwały i nie zrobiły wrażenia. Mianowicie są to utwory: Touch Me, True Beliver oraz City Light. O wszystkich mogę powiedzieć, że nie pasują do reszty i na ich tle wypadają niedobrze. Według mnie mają słabe refreny, ciężką nadmierną warstwę elektroniki z ciągłą jej powtarzalnością. Dodatkowo dochodzą długie intra z wybuchowymi elementami EDM.

Trzy słabe produkcyjne utwory zrekompensował mi drugi singiel, a dokładnie piosenka For a Better Day w wykonaniu Alex Ebert. To kompozycja, którą chce się włączyć po raz kolejny. Uwagę odbiorcy przykuwa dynamika, rozwój tempa i świetny pomysł na wykorzystanie dźwięków fortepianu. Duże wrażenie zrobił na mnie klip do niej, który przedstawia dość drastyczny obrazek z mocnym przekazem pokazujący, że Avicii ma głowę także do teledysków.

Płyta przykuwa uwagę niezwykle tanecznymi rytmami z wyważoną elektroniką. A wśród niej znajdziemy jeszcze: dyskotekową Talk to Myself czy kojarzący mi się z poprzednim hitem artysty Wake me Up piosenkę Trouble jako przedstawicielkę country z elektroniką. Świetne dla mnie wykorzystanie motywu werbla ze szczerym tekstem znajdziemy w utworze Somewhere In Stockholm.

Trzecim teledyskiem jaki poznaliśmy jest obrazek do Pure Grinding. To bujająca, hip-hopowa kompozycja pokazująca, że Avicii próbuje różnych gatunków muzycznych nie bojąc się krytyki.

Zostały utwory, które wrzuciłem do jednego worka – nie dlatego, że są takie same – ale dlatego, że mają w sobie coś co mi się podoba i coś do czego nie mogę się przekonać. Pierwszą jest piosenka Sunset Jesus ze świetnymi, szybkimi i rytmiczny zwrotkami, która niestety w refrenie nie zachwyca. W Broken Arrows gdyby wyciąć początek i koniec piosenka choć krótka byłaby ciekawą propozycją. Takie samo odczucie mam do Gonna Love Ya, lecz tu zbędny jest środek mało ciekawej elektroniki.

Był hip-hop czy pop, była nawet ballada. Na płycie Stories nie zabrakło także przedstawicielki muzyki reggae jaką jest piosenka Can’t Catch Me. Utwór oprócz wprowadzania bujanego klimatu zaskakuje po raz kolejnym ciekawym wykorzystaniem subtelnych dźwięków pianina. Avicii do tego kawałka zaprosił Matisyahu i Wyclefa Jeana, którym klimaty muzyki reggae nie są obce.

Historie od Aviciiego z jego najnowszej płyty to wielokolorowa opowieść pisana wieloma dźwiękami stanowiąca misz masz różnych gatunków. Poza małą liczbą wyjątków całość wypada bardzo dobrze. Szweckiego dj i producenta nie można zaszufladkować w jednym gatunku. Jednak czy wybiera pop, czy rap każdy utwór naznaczony jest domieszką elektroniki, której jest wierny od początku swojej kariery. Niewątpliwie na poprzednim krążku True EDM było więcej, ale minimalna jej ilość teraz i doskonałe wyważenie powodują, że kompozycje są dopracowanie od początku do końca. Stories to płyta niosącą dobre, pozytywne przesłanie. Młody dj pokazuje poprzez  muzykę i warstwę liryczną swoją dojrzałość artystyczną. Ogromnym plusem są teksty oraz świetna produkcja. Zaproszeni przez Aviciiego goście to artyści mniej znani, których Szwed wspiera od początku swojej popularności.

Najważniejsze jest jednak, że Avicii nie stoi w miejscu i wie co ze sobą zrobić. Ciężko pracując stara się rozwinąć swoje umiejętności. Siła tego albumu to taneczny rytm, mądry tekst i spokojna elektronika stanowiąca idealne dopełnienie albumu. Tak ja to widzę i słyszę.

Czytaj również