Kolejny tydzień czas rozpocząć! A żeby było ciekawiej, kolejni redaktorzy All About Music proponują Wam utwory, które grają im w głowach. A tutaj m.in. Disclosure, ChVRCHES, Fall Out Boy, Kwabs, Natalia Przybysz czy Sia. Sprawdźcie koniecznie!
Michał Pietruszka
CHVRCHES – Never Ending Circles
Słuchacze, którzy znają Chvrches pewnie mają przekonanie, że to nie produkt międzynarodowej wytwórni płytowej pokroju Taylor Swift cz Iggy Azalei. Natomiast ci którzy po raz pierwszy odpalili sobie Every Open Eye na swoich odtwarzaczach przekonają się o tym niemal już po pierwszy dźwiękach otwierającego Never Ending Circles. Brzmienie wydobywające się z nich to powiew świeżości, organiczności w warstwie muzycznej i autentyczności w warstwie tekstowej.
Kwabs – Love + War
Wydany trochę ponad miesiąc temu Love+War można zaliczyć do materiałów spójnych brzmieniowo, ale na pewno nie monotonnych. Kwabs na owym wydawnictwie żongluje naprawdę różnymi stylistykami, robiąc to jak na rasowego artystę przystało z wyczuciem i naturalnym już chyba instynktem. Otwierająca, tytułowa zresztą kompozycja to obok singlowego i dobrze wszystkim znanemu Walk jest tu bez wątpienia najjaśniejszym punktem. To elegancka, wyważona kompozycja, charakteryzująca się delikatnymi chórkami czasami przywodzącymi na myśl gospelowe zacięcia.
Fall Out Boy – Uma Thurman
Panowie z Fall Out Boy razem ze swoją ostatnią płytą mogą być naprawdę dobrym substytutem kubka gorącej czekolady w te deszczowe, jesienne wieczoru. Kawałki z American Beauty / American Psycho to energetyczne bomby, którym nie można odmówić równocześnie nośności i przebojowości. Takich numerów jak Irresistible, Centuries, Novocaine czy Fourth of July na próżno szukać można na radiowych playlistach. A szkoda, bo słucha się mi ich naprawdę przednio.
Sia – Alive
Ona znów to robi! I choć premierowe Alive w czasie pierwszego odsłuchu nie zrobiło na mnie zbyt dużego wrażenia, to po n-tym już tak. Sia Furler ponownie używa swoich najsilniejszych argumentów, by świat znowu zwariował na punkcie jej singla. Jest pomysł na promocję, przebojowa aranżacja, buchające emocje i powalający na kolana wokal. Nowy album w tym roku prosimy!
Of Monsters and Men
Ich ostatni album to majstersztyk! Ostrząc pazurki na promocję Beneath The Skin w jednej z sieci muzycznych (studencka kieszeń, zrozumcie), nie pozostaje mi nic innego jak zasłuchiwać się w magicznych dzwiękach chociażby numeru Human, łączącego w sobie zarówno nutkę radości, czegoś z podróży do głębi siebie z tą nutką bardziej melancholijną. Całość krążka zresztą to zbiór rzeczy nieoczywistych, obcowanie z którymi jest niezastąpionym uczuciem.
Aleksandra Żeleźnik
Disclosure– Jaded
Utwór ten pochodzi z najnowszej płyty zespołu zatytułowanej Caracal. Grupa Disclosure znana jest ze swojego zamiłowania do kolaboracji, dlatego tym bardziej zdziwiłam się, że tym razem Panowie postanowili zadziałać solo. I to z jakim efektem! Refren magicznie czaruje swoim wyjątkowym brzmieniem, głosy Howarda i Guy’a brzmią bardzo dobrze, a sama piosenka wbija się w pamięć słuchacza. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze teledysk, który utrzymany jest w specyficznym klimacie. Jedna z lepszych piosenek na płycie.
DNCE– Cake By The Ocean
Od razu przyznam: nigdy nie byłam fanką żadnego z braci Jonas. ŻADNEGO. I tak doznałam głębokiego szoku, gdy dowiedziałam się, że za projektem DNCE stoi Joe, ten średni, który jakoś dał o sobie na chwilę zapomnieć i pozwolił błyszczeć swojemu młodszemu bratu Nickowi. Nie na długo. Propozycją, jaką zaserwował wraz z zespołem DNCE podbił moje serce od pierwszego przesłuchania. Świetnie skrojony kawałek popu z wpadającym w ucho refrenem, charakterystycznym beatem i powiewem lata, za którym jak się domyślam tęskni prawie każdy. Brawo Joe! Czekam na więcej.
Daniel Bloom feat. Mela Koteluk– Katarakta
Po kilku pierwszych nutach w życiu nie spodziewałabym się, że to polska produkcja. Piosenka Katarakta to pierwszy singiel z szóstej płyty Daniela Blooma, w której gościnnie udziela się Mela Koteluk. I to właściwie tyle, ponieważ Bloom plus Koteluk broni się samo za siebie. I muzycznie i wizualnie, bo teledysk jest małym dziełem sztuki. I może według niektórych trochę przesadzam, ale już dawno nie oglądałam jakiegokolwiek klipu z takim zaciekawieniem. Elektroniczne brzmienia połączone z delikatnym i zjawiskowym głosem Meli sprawiają, że mam ochotę założyć słuchawki, podkręcić muzykę na maksa i zwyczajnie odpłynąć…
Zara Larsson– Lush Life
Czy to MØ? Czy to Rihanna? Nie! To Zara Larsson. Jej utwór Lush Life to idealna propozycja do tańca, która już od jakiegoś czasu czaruje słuchaczy w polskich radiach. I kto by przypuszczał, że ta dziewczyna ma tylko 17 lat! Świetny wokal (nawiasem mówiąc wersja live jest równie dobra jak wersja studyjna), fajny lekki beat, trochę gwizdania, klaskania i hit gotowy. Nie ma się co dziwić, że ta propozycja wpada w ucho, wyjść z głowy nie chce i na dodatek umila nie jedną podróż. Nic tylko słuchać, zachwycać się i nie porównywać do Rihanny, bo, mimo iż pierwsze wrażenie jest, jakie jest, to im dalej w las tym bardziej widać, że z Barbadoską ten utwór ma niewiele wspólnego.
Natalia Przybysz– Nazywam się Niebo
Na utwór Nazywam się Niebo ponowna fascynacja pojawiła się zaraz po niedawnym koncercie Natalii Przybysz w Tarnowie, na którym miałam przyjemność być. I tak od 9 października ciągle nucę i nucę i nucę… Może fakt, że piosenka na żywo brzmi bardzo dobrze, może to przez charyzmę artystki, ale pokochałam ten kawałek od nowa. Charakterystyczna chrypka Natalii połączona z cudownym, dorosłym tekstem z dodatkiem dziecinnej ufności w refrenie sprawiła, że jeszcze na długi czas ten utwór pozostanie w mojej playliście.
Jonatan Paszkiewicz
Edyta Bartosiewicz – Ta noc do innych jest niepodobna
W tym roku mija 40 lat od momentu założenia jednej z największych legend polskiej muzyki rockowej, zespołu Maanam. W miniony piątek, trójkowa Lista Przebojów poświęcona była właśnie temu wspaniałemu jubileuszowi. Słuchacze stworzyli unikatowe zestawienie najlepszych, ich zdaniem, utworów Maanamu. Pierwsze miejsce zajął wielki Krakowski Spleen, ja natomiast chciałbym zatrzymać się przy trzynastej pozycji tego notowania, a mianowicie kompozycji pod tytułem Ta noc do innych jest niepodobna. To jedna z moich najukochańszych piosenek tej grupy. Czegokolwiek nie napisałbym jednak o tym utworze, jak i o całej twórczości Maanamu, będzie mało, dlatego wypada mi jedynie za tę twórczość podziękować. Podziękować całemu zespołowi, zwłaszcza Korze, ale także Edycie Bartosiewicz, która podczas ubiegłorocznej gali wręczenia Fryderyków, w towarzystwie orkiestry, przepięknie zinterpretowała ten utwór. Obie Panie kocham miłością nieskończoną.
Natalia Przybysz – Królowa Śniegu
Królowa Śniegu to piąty, ostatni singiel promujący genialny Prąd zjawiskowej Natalii Przybysz. Obok tytułowego Prądu, to właśnie Królowa Śniegu jest moją ulubioną kompozycją z całego albumu. I choć tekst tego utworu jest raczej melancholijny, to całość wzbudza we mnie niezwykle pozytywne emocje. Smaczku nadają urocze dźwięki banjo (czy to banjo?), które na myśl przywodzą mi utwór Hen, hen Anity Lipnickiej. Ale to już inna bajka…
Jeśli nasze drogi są tak odległe, dlaczego wciąż mnie wołasz?
Magda Umer & Janusz Gajos – Pa! – Role
Początkowo myślałem, że jest to zwykła polska wersja tego popularnego włoskiego utworu. Teraz wiem, że Magda Umer tworzy rzeczy wyłącznie niezwykłe. Taka właśnie jest jej interpretacja utworu Parole, parole, który artystka wykonuje wspólnie z Januszem Gajosem. Fantastyczna jest gra słowem, którą Andrzej Poniedzielski (autor brawurowego przekładu) zastosował w tytule, będącego kwintesencją całego tekstu. To bardzo ciepły, sympatyczny, a przy tym dowcipny utwór. Polecam gorąco, nie tylko miłośnikom poezji śpiewanej, i dziękuję koleżance, która twórczość Magdy Umer mi poleciła.
Fisz Emade Tworzywo feat. Justyna Święs – Pył
Fisz Emade Tworzywo pojawiają się w rubryce Tego słuchamy podpisanej moim nazwiskiem już drugi raz – wszystko z okazji koncertu, na którym miałem przyjemność ostatnio być. Pył to jeden z trzech utworów z wydanego przed niemal rokiem Mamuta, w którym gościnnie udziela się Justyna Święs. Nie inaczej było na wspomnianym koncercie. Bartosz Waglewski z zespołem i Justyną stworzyli niesamowity klimat. Już niebawem zapraszam na relację z tego wydarzenia.
Bryan Ferry – Don’t Stop the Dance
Bryan Ferry. Ten brytyjski piosenkarz obchodził 26 września swoje 70. urodziny. W telewizji natknąłem się tego dnia na skrót jego najpopularniejszych utworów. Obok chyba największego przeboju artysty, jakim jest Slave to Love, moją uwagę przykuło subtelnie taneczne, jeśli tak to można określić, Don’t Stop the Dance. Znałem ten utwór, ale dawno o nim zapomniałem. Cieszę się, że odkryłem go na nowo. Dziś już nie ma takich piosenek, właśnie takich subtelnie tanecznych. Długo nie wychodzi z głowy.


