Tego słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 41)

Dzisiaj swoje pięć obłędnych utworów prezentują panowie – Paweł, Michał i Kacper. Mamy trochę hip hopu, trochę pofestiwalowych nostalgii no i… Sarsa.

Paweł Markiewicz

Lily Allen – 22

Lily zawsze była dla mnie ewenementem muzycznym. Jak tak słodki głos może krytykować wszystko wokół? Ze zniecierpliwieniem czekam na jej kolejny album, a w oczekiwaniu towarzyszy mi jej dość stary utwór pt. 22. Piosenka jest jedną z najlepszych na albumie It’s not me, it’s you – cieszę się, że ta artystka nie ustępuje miejsca na rynku muzycznym, bo zdecydowanie takich osób teraz brakuje.

Delta Goodrem – Wings

Smuci mnie fakt, że Delta na rynku muzycznym obecna jest już 15 lat, a w Polsce, jak i na całym świecie ma mało fanów. Jej muzyka znacznie wyróżnia się wśród obecnych artystów, czego dobrym przykładem jest jej najnowszy singiel Wings – bardzo przyjemna, świeża kompozycja. Niedługo również ukaże się jej nowy album. Can’t wait.

Justyna Steczkowska – Grawitacja

Justyna jest jak wino, im starsza tym lepsza… jednak nie należy zapominać o jej starych dokonaniach. Bardzo się cieszę, że Justyna staję się jeszcze bardziej sławna w naszym kraju. Do jej twórczości przekonała mnie Grawitacja i z tym utworem też wiążę wiele sentymentów. W singlu tym wszystko się zgadza – od muzyki, aż po słowa – nie zapominając oczywiście o głosie Steczkowskiej, który potrafi dotrzeć w najskrytsze emocje. Kunszt sam w sobie.

Rita Ora feat. Chris Brown – Body On Me

Ayaya co się porobiło. W życiu bym się nie spodziewał, że duet Rity i Chrisa może być tak dobry. Utwór zdecydowanie lepszy od poprzedniego Poison, ale i tak dalej czegoś mi brakuje i wiem, że Ore stać na więcej. Mam nadzieję, że pomimo słabego startu, singiel rozwinie się, a Ricie w końcu uda podbić się amerykański rynek muzyczny.

Sarsa – Nienaiwne

Każdy Sarse kojarzy z dwóch singli – Naucz mnie i najnowszego Indiana. Ja natomiast chciałem skupić się na jej dość starym utworze pt. Nienaiwne. Kiedy ukazała się pierwsza tracklista Zapomnij Mi ucieszyłem się, że kompozycja ta znajdzie się na albumie, jednak teraz wiadomo, że piosenki tej nie będzie na płycie, a szkoda – ukazuje ona Sarsę z wrażliwej, emocjonalnej strony.

Kacper Rogalewski

Asaf Avidan – The Jail That Sets You Free

Wokal Asafa Avidana to jedno z największych zaskoczeń tegorocznej edycji Sziget Festivalu. Jego możliwości nie są w żaden sposób do zbadania czy wytłumaczenia. W tej piosence dobrze słychać jak ten wokal jest w stanie dopasować się do każdej melodii. Od wolnych rytmów wybitych przez perskuję aż do gitarowego grania. Ten kawałek będzie mi przypominał o artystycznej stronie minionego już festiwalu.  

Annie Lennox – Walking on Broken Glass

Prawdziwy klasyk. Niegdyś Annie Lennox była artystką znaną przez wszystkich. W dzisiejszych czasach jej blask trochę zbladł jednak o jej talencie na nowo usłyszeliśmy podczas tegorocznego rozdania statuetek Grammy. Jestem przekonany, że ten utwór zostanie już z nami na zawsze. Oby dołączyły do niego nowe jeszcze lepsze produkcje.  
 

SBTRKT feat. Ezra Koenig – NEW DROP. NEW YORK.

Depresja pokoncertowa trwa w najlepsze. Efektem tego jest moje wręcz szaleńcze przesłuchiwanie kolejnych to utworów SBTRKT. Od dawna uwielbiałem ten utwór bowiem jest to mój faworyt z najnowszej płyty tego projektu. Na żywo jednak dostał on nowego blasku, który bezsprzecznie powalił mnie na kolana. Głos frontmana Vampire Weekend w połączeniu z zdolnościami producenckimi niejakiego Aarona Jeromie’go to nie mogło się nie udać.

Lana Del Rey – High By the Beach

 Byłem w grupie osób, którzy krytykowali poczynania Lany Del Rey. Zawsze brakowało mi w tym autentyczności. Wiedziałem też jak bardzo Lana nie potrafi sobie poradzić z własną muzyką. Jednak z każdą kolejną płytą coraz mocniej byłem przekonany do tej muzyki. Wszystko dzięki  dobrym  kompozycjom. High By the Beach pochłonęło całą moją uwagę. Wydaje mi się, że to jeden z najlepszych kawałków tej artystki. Bowiem oryginalny bit oraz głos Lany komponuje się w coś na prawdę świeżego i ciekawego.
 

Sigur Ros – Hoppipolla

 Nie od dziś wiadomo, że mieszkańcy Islandii potrafią wzruszać dźwiękami. A prekursorami w tej dziedzinie na pewno jest zespół Sigur Ros. Niesamowicie bogata gama instrumentów oraz wspaniały głos Jóna Þór Birgissona to prawdziwa muzyczna uczta. Jak dla mnie nie ma bardziej kojącego utworu na tym świecie.
 

Michał Szum

Modestep – Rainbow

Na początek ode mnie, trochę elektronicznych klimatów. Polecam szczególnie do jazdy samochodem tudzież do wszelakich aktywności fizycznych, bowiem utwór znacząco podnośni poziom adrenaliny. Nie jest to być może szczyt jeżeli chodzi o kwestie muzyczno-artystyczne, jednak piosenka niesie za sobą wiele energii i szaleństwa. Zresztą co tu dużo mówić – ci, którzy byli pod dużą sceną na tegorocznym Woodstocku w trakcie ich koncertu wiedzą o czym mówię, gdyż w wersji 'live’ cały tłum popadł w tamtym momencie w nieopisany obłęd.

Chunk! No, Captain Chunk! – Playing Dead


Skoro początek był mocny, toteż warto tę moc kontynuować i tym razem czas na zastrzyk energii w wersji nieco bliższej rockowi. Co prawda zespołowi Chunk! No, Captain Chunk! (nie mogli sobie wymyślić krótszej nazwy…?) bliżej do klimatów core, jednak odrobina ostrego brzmienia gitarowego jeszcze nikomu nie zaszkodziła. Sprawdzony patent na ciężkie poranki, kiedy perspektywy nie rysują się w jasnych barwach, a łóżko przyciąga człowieka z siłą wprost proporcjonalną do ilości obowiązków, które przed nim czekają.

Phedora – Love Me Like You Do (Cover)

W większości wypadków jestem przeciwnikiem coverów, jednak w paru przypadkach mogę zrobić wyjątek i udaje mi się akceptować daną piosenkę w wykonaniu kogoś innego. Tak jest w przypadku utworu Love Me Like You Do piosenkarki Ellie Goulding, gdyż chłopaki z polskiej formacji Phedora odwalili kawał dobrej roboty przy tym utworze. Świetnie brzmiące gitary, które dodały mu powera, były chyba przy tej okazji kamyczkiem do ogródka wersji Ellie, który przesądził o tym, że w moim odczuciu pobił na głowę oryginał (swoją drogą oryginał także bardzo lubię, a to ze względu na wokal, który we wtórnej wersji jednak momentami kole w uszy).

P.O.D. – Lost in Forever


Z racji tego, że dotychczasowe utwory były dość energiczne, toteż postanowiłem, że kolejne nie mogą im w tej kwestii ustępować. P.O.D. jest jednym z tych zespołów, które tak naprawdę poznałem podczas występu na jednym z festiwali. To jest tak, że człowiek niby coś tam zna z twórczości danego zespołu, niby coś słyszał, ale do końca nigdy nie mógł się przekonać. Wtedy dzieje się wielkie bum! podczas koncertu i z losowego bandu dana formacja staje się naprawdę dobrą kapelą. Singiel Lost in Forever w wersji 'live’ brzmi bowiem obłędnie, jak zresztą cała płyta Murdered Love.

Młody M x Pawbeats feat. Justyna Kuśmierczyk – Wiecznie Młodzi

Po tych mocniejszych akcentach pora na tradycyjny w moim wydaniu kącik małego rapera, czyli w tym przypadku kawałek Młodego. Co prawda w takiej wersji jest mu bliżej do muzyki klasycznej niż do rapu, bowiem sam Pawbeats zadbał o perfekcyjne brzmienie, jednak w utworze pojawiają się także elementy wokalno-rapowe, więc pozostańmy przy tej pierwszej wersji. Wielką robotę wykonuje także Justyna Kuśmierczyk, gdyż swoim wokalem w refrenie bardzo ładnie wpasowuje się w dość dynamiczny charakter utworu wynikający z szaty rytmicznej. Uwielbiam hip-hop (o ile to jeszcze jest hip-hop) w takiej wersji!

Czytaj również