Dzisiaj mamy dla Was kolejne piętnaście utworów! Swoje piątki prezentują dwie redaktorki – Joanna i Agata, a także jeden z komentatorów ubiegłego miesiąca, YAR. Sprawdźcie, co im w duszy gra!
Agata Omelańska
Black Sabbath, Iron Man
Po pół roku w minimalowych klimatach zatęskniłam za porządnym, rockowym łupnięciem. Wiele, wiele lat temu dzięki kawałkowi Iron Man poznałam Black Sabbath, a utwór ten powrócił do mnie niedawno ze zdwojoną siłą. Jeden z najbardziej rozpoznawalnych riffów w historii muzyki, szalona perkusja i świetny wokal Ozzy’ego to właśnie to, czego potrzebowałam. Czyżby szykowało się rockowe lato?
https://www.youtube.com/watch?v=5c5xZFUq04w&
Jon Hopkins, Open Eye Signal
W techno lubię tajemnicze i ciężkie brzmienia, a pod tym względem Jon Hopkins jest absolutnie fascynujący. Tworząc muzykę bez ani jednego słowa, nadaje jej całe mnóstwo precyzji dźwięku i ekspresji; jest przy tym nieco nieprzewidywalny, a jego utwory czasami przypominają porwane konwencje snu. Mnie Open Eye Signal prześladuje mnie od kwietnia i nie mogę wyrzucić go z głowy. I szczerze mówiąc, wcale nie mam takiego zamiaru.
Kaya Stewart, In Love With A Boy
Dave Stewart, 1/2 słynnego duetu Eurythmics, może być dumny z córki. 15-letnia Kaya postanowiła pójść w ślady znanego taty i również zająć się muzyką. Bardzo polecam hipnotyzujący utwór In Love With A Boy, jak dotąd to dla mnie jedna z najlepszych piosenek 2015 roku. Synthpopowe klawisze w refrenie przyprawiają o miłe ciary na całym ciele. Parenting – robisz to dobrze.
GusGus, Airwaves
Och, GusGus! Po Berlin Festival dosłownie wchłonęłam płyty tej islandzkiej grupy – słucha się jej ciekawie i ze smakiem; jest trochę tajemnicza, a trochę nostalgiczna. Elektronika w jej wykonaniu jest plastyczna i łatwo wpada w ucho, ale nie oznacza to przewidywalności czy kiczu. Ostatnio szaleję za utworem Airwaves: uwielbiam jego popowy rytm i ciepłe brzmienie. A po obejrzeniu klipu jednoznacznie stwierdzam, że Daniel Agust Haraldsson jest zdecydowanie zbyt przystojny.
Ellie Goulding, Without Your Love
Podczas biegania uwielbiam ten moment, gdy wiem, że jestem na ostatniej prostej – to ta chwila, w której zaciskam zęby i maksymalnie daję sobie w kość. Nieodłącznie towarzyszy mi przy niej utwór Ellie Goulding: uwielbiam jego szybki, energetyzujący rytm i to właśnie dzięki niemu jestem w stanie przebiec całe 4:25. A tekst refrenu nieraz ratował mnie z porozstaniowych zapaści: Without your love I’m getting somewhere.
Joanna Gulewicz
Przed nami festiwalowe lato! Specjalnie dla was rekonesans najbardziej soczystych kawałków i festiwali, gdzie możecie usłyszeć je na żywo. Dacie się skusić?
Underworld – Born Slippy
Co prawda największą gwiazdą bez dwóch zdań jest Roisin Murphy ale przy okazji tego eventu warto wspomnieć o legendarnym Underworld i kawałku Born Slippy, znanym przede wszystkim z soundtracka do głośnego obrazu – Trainspotting. Jest wakacyjnie, lekko i z dużą ilością przestrzeni a przy tym dynamicznie. Chillout spod znaku plażowania i kolorowych drinków.
- Audioriver (24 – 26.07)
Julia Marcell – Matrioshka
Zapewne dla całej mrocznej reprezentacji spod znaku starych glanów i powyciąganych koszul wśród najważniejszych gwiazd znalazłoby się przede wszystkim Within Temptation a zaraz po nich Coma. Dla mnie jednak chyba największą osobowością tegorocznej edycji jest nasza rodzima Julia Marcell. Rewelacyjna technicznie, z doskonałym warsztatem wokalnym i niebanalnymi, świeżymi kompozycjami. Kwintesencją tego wszystkiego jest dla mnie Matrioshka.
- Woodstock (30.07 – 1.08)
State Of Mind- City on Fire
- Let It Roll (30.07 – 1.08)
Xiu Xiu – I Luv the Valley OH!
- Off Festival (7 – 9.08)
Vessels – As You Are
- Tauron Nowa Muzyka (20 – 23.08)
Jarosław 'YAR’ Drzewiecki – komentator miesiąca
Avengers Age of Ultron Song Parody – „Ultron Funk”
Kiedy po raz pierwszy zobaczyłem teledysk „Uptown Funk” Marka Ronsona w jednej z muzycznych stacji telewizyjnych oniemiałem z wrażenia, ze takowe piosenki w ogóle jeszcze powstają. Swoista reaktywacja stylu lat 70-tych i to jeszcze dokonana na tak wysokim poziomie, że trudno dostrzec jakieś różnice to naprawdę rewelacja wśród nie tylko tegorocznych przebojów. Pozytywne drgawy odczuwam na każde jakiekolwiek odtworzenie tego kawałka w jakichkolwiek mediach. A ponieważ mam poczucie humoru, także to muzyczne, to lubię również parodie słynnych hitów, co bynajmniej nie ma celu umniejszania ich wielkości, wręcz odwrotnie – stanowi podkreślenie ich muzycznej wartości. Ostatnio wyszperałem taką właśnie parodię rzeczonego kawałka wydanej pod szyldem „Ultron Funk” – Avengers Age of Ultron Song Parody nawiązującą do pewnego słynnego hitu filmowego, w którym jego bohaterowie Kapitan Ameryka, Hulk, Iron Man i tytułowy Ultron rytmicznie podrygują w rytm owego światowego przeboju.
Luis Fonsi, Juan Luis Guerra – Llegaste Tú
Tą jakże romantyczną w klimacie i prześliczną w swej muzycznej warstwie kompozycję znalazłem całkiem niedawno. Została ona nagrana przez dwójkę latynoskich artystów – Portorykańczyka Luisa Fonsiego oraz Panamczyka Juana Luisa Guerrę i umieszczona na albumie tego pierwszego artysty zatytułowanym „8”, a poświęcona jest córce Fonsiego – Mikaeli. Przyznam, że zawsze miałem jakiś kłopot w odbiorem takich trochę zbyt rzewnych latynoskich (albo np włoskich) utworów, bo wydawały mi się one niejako „przeemocjonowane”, czasem nawet aż do poziomu fabuł południowoamerykańskich oper mydlanych. A tu pełne zaskoczenie: wspaniały, świetnie intonowany śpiew obu wykonawców, pięknie brzmiące gitary, delikatność brzmień, powiew muzycznej bryzy doświadczany całym ciałem i duszą zawładnęły moją wrażliwością w sposób totalny. Do tego rewelacyjny, bardzo plastyczny teledysk, muzycy grający przy świecach i miłosna historia opowiedziana prosto, ale bardzo wymownie oczarowały mnie bez reszty. Jeśli ktoś jeszcze kogoś nie kocha to po wysłuchaniu tej piosenki chyba będzie miał szansę przybliżyć się do takiego właśnie poziomu emocjonalnego.
Gotan Project – „Panamericana”
Utwór „Panamericana” pochodzi z albumu „Tango 3.0” argentyńsko-francusko-szwajcarskiego tercetu, który klimaty tanecznego tanga aranżuje na modłę muzyki elektronicznej. Utwór ten jest nieco nostalgiczny, ale przewija się w nim – zgodna z tytułem – cała istota amerykańskiej muzyki, ujęta w sposób abstrakcyjny. Prócz tanga słychać tu i bossa novę i bardzo ciekawe, egzotyczne, jakby sprężynowe brzmienia znane choćby z muzyki westernowej. Kompozycja zachwyca mnie właśnie tą zmiksowaną progresją rozmaitych dźwięków, dających efekt bardzo wciągającej melancholii przepojonej hipnotycznym rytmem. Utwór to niepozorny, ale wciąga mnie niesamowicie, ot takie inne spojrzenie na kulturę tanga i nie tylko.
Thunder „Wonder Days”
https://www.youtube.com/watch?v=WAUjXbeD-3k
Ten utwór pochodzi z najnowszego, świeżego wydanego w tym roku, noszącego taki sam tytuł krążka założonej w 1989 roku brytyjskiej grupy Thunder. Zachwycające są dla mnie te „sfuzowane” gitary na początku kawałka, przemieszane ze skoczną perkusją, później przeistaczające się w modulowaną solówkę. Cały utwór nawiązuje do klasycznego rocka lat 70-tych, ja osobiście mam tu skojarzenia z kawałkiem „Perfect Stranger” Deep Purple. Warto posłuchać „Wonder Days”, bo dzięki niemu człowiek ma na szczęście wrażenie, że dobry rock wciąż jest obecny we współczesnej muzyce.
Jarek Śmietana Trio – „A Story of Polish Jazz”
Ta kompozycja (jak i zresztą cała płyta) to moim zdaniem absolutnie niedoceniane wydarzenie na polskim rynku muzycznym. Pochodzi ona z wydanego w 2009 roku krążka tria jazzowego nieżyjącego już gitarzysty Jarosława Śmietany zatytułowanego „A Story Of Polish Jazz”. W utworze tym mistrza polskiej gitary jazzowej, wielokrotnie nagradzanego choćby w rocznych podsumowaniach prestiżowego magazynu Jazz Forum, wokalnie wspierają m.in raperzy Bzyk i Guzik, opowiadający w pigułce historię polskiego jazzu poczynając od czasów powojennych i pierwszych muzycznych dokonań Jerzego „Dudusia” Matuszkiewicza. Kawałek ten cechuje wielość muzycznych stylów, bo mamy tu i jazz i funk i hip-hop. Ciekawym pomysłem jest fakt wgrania na zakończenie każdej zwrotki tego utworu wstawek z archiwalnymi fragmentami nagrań największych sław polskiego jazzu np trąbki Tomasza Stańki, skrzypiec Michała Urbaniaka, czy organów Hammonda Wojciecha Karolaka, zawsze w tej samej frazie. Ten bezprecedensowy, można powiedzieć „historiograficzny” muzycznie kawałek ma także swoją wersję angielskojęzyczną, ja jednak zamieszczam tu link do wersji polskiej, chyba lepiej zrozumiałej dla większości i mającej w sobie szczyptę takiego typowo polskiego klimatu.


