Drake – If You’re Reading This It’s Too Late (2015), recenzja Kacpra Rogalewskiego

Przyszłością zarówno komercyjnego, jak i niszowego rynku muzycznego z pewnością jest hip-hop. Niewątpliwie to właśnie ten gatunek muzyki rozwija się najszybciej. Osobiście uważam, że to właśnie hip-hop jest czarnym koniem współczesnych dźwięków. Raperzy coraz częściej eksperymentują poszukując własnej estetyki. Stosunkowo niedawno rap był uznawany za część kultury dla wyrzutków społecznych. Dzisiaj wszyscy w tej muzyce doszukują się najwyższej wartości i inspiracji. Przekonanie, że to właśnie na owoce pracy raperów czeka prawie cały świat muzyczny jest jak najbardziej prawidłowe.

Drake jako początkujący raper szybko zdobył zainteresowanie tego społeczeństwa. Pomimo tego album pt. Nothing Was The Same błyskawicznie podzielił świat rapu na dwie grupy. Na tych którzy uznali działalność Kanadyjczyka za świadectwo upadku rapu oraz na zwolenników wykreowanej przez Grahama rewolucji. Bądź co bądź wszyscy czekali na kolejny ruch Drake’a.

Drake korzysta z swojej popularności bowiem już w listopadzie 2014 roku zapowiedział nowy album pod tytułem Views from the 6. Jednak w wyniku sprzeczki wśród zarządu i artystów Cash Money Records  nastąpiła zmiana planów muzyka. W lutym 2015 roku bez jakiejkolwiek promocji w Internecie pojawiło się nowe wydawnictwo pt. If You’re Reading This It’s Too Late. Drake tym mixtapem pokazał Bryanowi Williamsowi środkowy palec. Udowodnił, że sam dysponuje swoją muzyką.

If You’re Reading This It’s Too Late jest o wiele mroczniejszym krążkiem od swoich poprzedników. W tym albumie pojawiło się wiele ciężkich dźwięków. Niektóre kompozycje ściśle opierają się na trapowy koncepcjach. Pomimo tego, że jestem ogromny fanem takich rozwiązań pierwszy kontakt z mixtapem Drake’a przyniósł falę rozczarowań.

Zanim przejdę do meritum moich wrażeń po odsłuchaniu If you’re Reading This It’s Too Late chciałbym opowiedzieć o plusach tego wydawnictwa. Najnowszy album Aubrey Grahama otwierają trzy bardzo agresywne kompozycje czyli Legend, 10 Bands oraz Energy. To właśnie ta część albumu jest dla mnie najbardziej spójna i przemyślana. Słuchając tych utworów poznajemy drugą twarz Drake’a. Bowiem artysta powraca jako nadzwyczaj pewny siebie kreator. W utworze Legend przejawia się bezczelność rapera. I nie jest to bezczelność o znaczeniu negatywnym. Utwór przypomina mi te emocje które wyraził Kanye West w swoim utworze pt. I Am a God. Ci raperzy są pewni siebie oraz znają swoją wartość. Utwórem Energy artysta odkrywa przed nami kulisy brudnego backstage’u. Dla mnie ten utwór jest świetną kompozycją, która idealnie pasuje do podstawowych wzorców współczesnego hip-hopu. Know Yourself to zdecydowanie jeden z moich ulubionych utworów z tego wydawnictwa. To dzieło Drake’a jest dowodem na oryginalność jego dokonań. Melancholijny bit idealnie komponuje się z głosem Aubrey Grahama. Ostatnią perełką na tym albumie jest utwór Jungle. Dopiero w 16. utworze powraca do nas stary Drake. Wraca artysta który jest niezwykle unikatowy. Utwór ten uczy nas też, że nie każda piosenka hip-hopowa musi być pełna gangsterskich klimatów.

Na najnowszym wydawnictwie Drake’a pojawia się stosunkowo niewielu gości. Graham podczas tworzenia mixtape’u współpracował tylko z Lil Waynem, Travisem Scottem oraz PARTYNEXTDOOR. Niestety te utwory kolaboracyjne nie są mocną stroną tego albumu. Wydaje mi się, że jedynie Travis Scott wspaniale dostosował się do klimatu reszty utworów. Company to dla mnie najlepszy utwór na płycie. Kompozycja, która jest pełna mroku i emocji jest po prostu strzałem w dziesiątkę. Travis Scott dodał  temu utworowi siłę przebicia. W kompozycji Company każdy dźwięk jest na odpowiednim miejscu. tym samym nic w tej piosence nie jest przesadzone. Wręcz przeciwnie każdy zabieg użyty w tej piosence jest wykorzystany z umiarem.  Najgorzej natomiast sprawdził się PARTYNEXTDOOR. Utwory z jego udziałem są dla mnie swoistą klęską obu artystów. W utworach Preach oraz Wednesday Night Interlude wokal Jahrona  Brathwaite’a brzmi bardzo przeciętne. Według mnie żaden dźwięk wokalu tego artysty nie pasuje do klimatu piosenki. Kwestie PARTYNEXTDOOR są nadzwyczaj przesadzone. Sądzę, że potencjał obu artystów został w tej piosence kompletnie zbeszczeszczony.

Zawsze wychodzę z założenia, że muzyka spełnia swoją rolę, gdy zapada nam w pamięci. W moim przypadku mixtape If You’re Reading This is Too Late kompletnie spadł w przepaści. Album tworzy aż 17 kawałków. Bez dwóch zdań ta ogromna ilość piosenek nie wpływa dobrze na cały obraz wydawnictwa. Wszystkie utwory zlewają się w jedną nieokreśloną całość. If You’re Reading This is Too Late to zlepek przeróżnych kompozycji. Przyznam szczerze, że album mi się  niezwykle dłużył. Pomimo tego, że ten mixtape wcale nie jest niesamowicie długi. Uważam, że najnowsze dzieło Drake’a jest bardzo nieprzemyślane. Gołym okiem widać, że kolejność utworów jest kompletnie przypadkowa. Kompozycje z tego wydawnictwa są na pewno ciekawe oraz nietuzinkowe. Jednak całość albumu bywa męcząca. Odnoszę wrażenie, iż mixtape był tworzony w ekspresowym tempie. Przez co niektóre bardzo ważne detale zostały kompletnie zignorowane.

Zauważone przeze mnie niedociągnięcia najwidoczniej nie wpływają na poziom sprzedaży płyty. Bowiem If You’re Reading This is Too Late świetnie poradził sobie na rynku muzycznym. Bez sprzecznie płyta osiągnęła szczyt komercyjny. Tym samym kompletnie nie mam zamiaru przekreślać Views from the 6. Wierzę, że Drake może ponownie zaskoczyć swoich fanów. Ostatecznie If You’re Reading This is Too Late  uznaje za stonowane preludium przed prawdziwą bombą muzyczną. Preludium na które składa się garść porzuconych kompozycji użytych jako broń w wojnie z wytwórnią artysty.

Czytaj również