Aż pięćdziesiąt tysięcy widzów bez maseczek i dystansu na największym koncercie od wybuchu pandemii koronawirusa. Da się?
Da się! Ale, póki co, w Nowej Zelandii. A konkretnie w Auckland.
Chodzi o zespół Six60, który zagrał największy koncert od momentu wybuchu pandemii koronawirusa. Przy okazji, było to zakończenie ich trasy koncertowej. W Auckland, na ich występie, bawiło się ponad 50 tysięcy osób – bez żadnych maseczek i dystansu. Było to możliwe z jednego, a zarazem najważniejszego powodu… Nowa Zelandia po prostu perfekcyjnie sobie poradziła z wirusem.
Od stycznia w tym kraju dzienna liczba nowych przypadków zachorowań na koronawirusa nie przekroczyła 30. Najpiękniejsze podsumowanie zostało napisane przez samych członków zespołu na Instagramie.
Następnym razem, kiedy powiedzą ci, że to niemożliwe – pokaż im to.
Jak to się stało? Otóż, Nowa Zelandia od początku pandemii postawiła na szeroko zakrojone testowanie mieszkańców, dwutygodniowe kwarantanny dla osób powracających na wyspy i… regionalne lockdowny. Dzięki temu, zachorowań jest coraz mniej.
Phil Goff, burmistrz miasta, powiedział tak:
Nasze miasto pokazało światu, że nawet w środku globalnej pandemii, w Auckland możemy wieść życie zbliżone do normalności.
Ciekawe kiedy my doczekamy się powrotu do takich wielkich koncertów…


