5 Seconds of Summer to jeden z tych zespołów, którego rozwój jest niezwykle przyjemnie śledzić. Na przestrzeni lat muzyka Panów dojrzewa wraz z nimi, czego najświeższy efekt stanowi album CALM.
Już otwierające album Red Desert rozgrzewa słuchacza. Choć to wokal Luke’a wychodzi na prowadzenie, wspierający go w niektórych partiach pozostali członkowie zespołu – Michael, Ashton i Calum – świetnie dopełniają kawałek harmonijnym połączeniem swoich głosów. Kolejny numer – No Shame – jest stopniowo budowany przez warstwę instrumentalną, do której Panowie kolejno się włączają, jak i przez sam wokal, którego wysokie partie w refrenie wypadają absolutnie bezbłędnie. Tekst jest równie ciekawy i niestety bardzo życiowy… „I only light up when cameras are flashin’ / Never enough and no satisfaction / Got no shame / I love the way you’re screaming my name”.
W Old Me zabierani jesteśmy w sentymentalną podróżą, którą odbywamy w dźwiękach powiewających stylem… R&B. Pomimo tego nieco zaskakującego brzmienia, jak najbardziej odnajduje ono właściwe miejsce na albumie! W Easier z kolei wplatamy się delikatnie w brzmienie elektroniczne, z bardzo chwytliwym bitem, sprawiającym, że kawałek pozostaje nam w głowie na długie, długie godziny!
Do kolejnej kompozycji – Teeth – spokojnie i nieco tajemniczo wprowadza nas wokal Luke’a, który w refrenie, wyraźnie akcentując słowa i kończąc wersy świetnym falsetem, porywa nas w rytm urywanej melodii. Pozostając przy melodii – pojawia się tu więcej przestrzeni dla basu! Z delikatnie mrocznego klimatu wskakujemy w słoneczny numer przenoszący nas w klimaty lat 80-tych. Mowa o numerze Wildflower, który koniecznie musicie zapisać na tegorocznych wakacyjnych playlistach! Głos Caluma, doskonale sprawdza się tu w roli głównego wokalu. Wielokrotnie powtarzane, śpiewane chórkiem przez zespół „Wildflower” wzmacnia błogi klimat utworu.
Odrobinę zwalniamy przy balladzie Best Year. Jest ona prostym listem miłosnym, w którym liczą się przede wszystkim oczywiście słowa. „I’ll give you the best years / Past love, burned out like a cigarette / I promise, darling, you won’t regret”. Panowie nie pozwalają nam jednak na przesadne rozczulanie, bo w kolejnej piosence – Not In The Same Way – opowiadają o jednej z tych bardziej skomplikowanych relacji. Ponownie mamy tu do czynienia ze znanym nam już, pozytywnym, „przyjemnie bujającym” bitem, jednak warstwa liryczna zdecydowanie nie kieruje nas na drogę optymizmu, a raczej frustracji i przygnębienia. Mimo rozbieżności emocjonalnej na polu liryka – melodia, numer brzmi jak najbardziej spójnie. W kolejnej pozycji poruszającej tematykę miłości – Lover of Mine – doskonale sprawdzają się klasyczne instrumenty – pianino i gitara akustyczna. Świetnie wypada też perkusja, w drugiej części utworu w nienachalny sposób wzmacniająca jego wydźwięk.
Thin White Lies skupia na sobie uwagę przede wszystkim otwartym, szczerym tekstem. Szczególnie uderzające są wersy bridge’u: „I don’t think I like me anymore / Can someone tell me who I was before?”. Zaśpiewane jedynie w towarzystwie gitary akustycznej, skupiają na sobie jeszcze większą uwagę. Przedostatni utwór – Lonely Heart – rozpoczyna się spokojnie, by po chwili z przytupem wejść w melodyjny refren. W trakcie bridge’u wokal Panów dzieli się na głosy, co stanowi zdecydowanie przyjemne urozmaicenie. Niestety przyjemności dobiegają końca, bo tak oto dotarliśmy do ostatniego numeru – High. Przygodę z albumem zamykamy minimalistycznie – przy delikatnym, stałym motywie gitary akustycznej i urokliwym wydaniu wokalu Luke’a.
Swoim kolejny albumem australijski zespół ponownie udowodnił, że drzemie w nim potencjał, który zdecydowanie nie pozostaje rzucony na zmarnowanie. Lata mijają, a muzyka 5 Seconds of Summer rozkwita w piękny sposób. CALM to zbiór dobrych tekstów, dopracowanych partii instrumentalnych, przyciągających bitów oraz przede wszystkim świetnego operowania wokalami, które robią na tej płycie ogromną „robotę” (ok, przyznaję, trochę tęsknię za czasami, gdy Calum, Michael i Ashton śpiewali więcej…). Do tego pojawiają się eksperymenty (udane!) – jak chociażby czerpanie z tanecznych klimatów lat 80-tych. Oby Panowie nie ustawali w rozwijaniu się i na kolejnym wydawnictwie przeskoczyli postawioną sobie krążkiem CALM poprzeczkę.
- Data premiery: 27 03 2020
- Single: Easier, Teeth, No Shame, Old Me, Wildflower
