5 powodów, dla których warto pojawić się na koncercie Trentemøllera

Już za niecałe 2 tygodnie, a mianowicie 5 lutego, do Polski przyjedzie jeden z bardziej utalentowanych i intrygujących twórców współczesnej elektroniki. Chociaż wynosząc wnioski po przesłuchaniu ostatniego albumu Fixion, można stwierdzić, że elektronika to zaledwie cząstka konstrukcji muzycznej jaką proponuje nam teraz Trentemøller. Poniżej znajdziecie 5 powodów, dla których na prawdę warto pojawić się w warszawskiej Progresji lub poznańskiej hali MTP nr 2.

  1. ŚWIATŁO I WIZUALIZACJE

Tego elementu nie można wymienić w późniejszych podpunktach tej listy. Jak wiadomo, koncerty Trentemøllera słyną z niebanalnych pokazów sztuki wizualnej. Nie inaczej odbywa się to na rozpoczętej pod koniec stycznia trasie promującej album Fixion. Pomimo, że artysta nie pojawił się jeszcze w tym roku na ogromnej festiwalowej scenie, to dopasowanie strony wizualnej do muzyki udaje się mu… a właściwie jego realizatorom, nawet w mniejszych klubach. Interesujące, jednocześnie nie przesadzone swoją treścią wizuale, połączone z idealną konstrukcją światła, akcentującą nawet najmniejsze brzmienie w 100% dopełniają muzykę Holendra. Aż strach pomyśleć jak pięknie musi to wyglądać na wielkich scenach…

2. TRENTEMOLLER LIVE BAND

Gdyby wpisać w wyszukiwarkę hasło Trentemøller znajdziemy tam słowo „DJ”, co od razu skieruje nas na niewłaściwą drogę myślenia o jego koncercie. Dla wielu osób występ nawet najlepszego DJa staje się nudny, gdyż co ciekawego może się dziać, kiedy poza kilkoma konsoletami na scenie widzimy jednego człowieka, jedynie przekręcającego pokrętełka. A więc, DJ DJ’em, ale czym byłby te koncerty bez towarzyszącej  Trentemøllerowi grupie muzyków. A takich koncertów elektroniki aż chce się słuchać! Żywe gitary i perkusja nadają wydarzeniu niezwykły charakter, który w połączeniu z wydobywającymi się z nich dźwiękami, wprowadzają koncert na wyższy level.

3. …POZA ELEKTRONIKĄ

To co stało się ze sceną muzyki elektronicznej przez ostatnie kilka, czy nawet kilkanaście lat udowodniło, że zabawę dźwięków pochodzących z komputera można idealnie połączyć z brzmieniem rocka, punku czy indie. Takiej sztuki dokonał Trentemøller m.in.: na ostatnim krążku Fixion. Ciężko wrzucić płytę do worka z czystą elektroniką. Tak na prawdę trudno gdziekolwiek przypisać tą płytę, aby w całości podlegała pod jeden z gatunków. Właśnie ta różnorodność muzyczna jest kolejnym powodem, dla którego każdy szukający interesujących elementów muzyki człowiek powinien zjawić się na koncercie Trentemøllera. Usłyszymy tam na pewno wiele elektroniki, jednak nie zabraknie również dźwięku rocka, progressu, indie, alternatywy, czy nawet brzmień kierujących się w stronę delikatnej psychodeliki.

4. TRENTEMOLLER

Wizuale, światło, band… Wszystko to jest istotną częścią koncertu, jednak jest jedna główna postać, dla której za 2 tygodnie odwiedzimy warszawską Progresję. Ktoś w końcu musiał zebrać to wszystko razem i stworzyć tak niepowtarzalne widowisko. Jest to nikt inny, a sam Trentemøller, a właściwie Anders Trentemøller. To właśnie temu kopenhaskiemu muzykowi, producentowi i DJ’owi zawdźwięczamy tak niecodzienne dźwięki, którymi pieści nasze uszy już prawie 11 lat. Dokładnie tyle minęło od czasu wydania debiutanckiego krążka The Last Resort, którym zasłynął Trentemøller. A aranżacje utworów, które w oryginale pojawiły się właśnie na tej płycie, podczas obecnych występów na żywo brzmią milion razy lepiej!

5. TOM AND HIS COMPUTER

Do koncertu Trentemøllera rozgrzewać nas będzie TOM And His Computer, który pojawi się w roli supportu. Ten również pochodzący z Kopenhagi artysta zaledwie kilka dni temu wydał nową EP’kę zatytułowaną Playing in the Night. Klimat, który tam znajdziemy oscyluje w granicy psychodeliki, alternatywy i elektroniki, a więc idealnie przygotuje nas na przeżycia podczas koncertu Trentemøllera.

Czytaj również