Pierwszy tydzień lutego przyniósł nam całkiem sporo ciekawych nowości, w tym duże powroty i zaskoczenia. My to oczywiście uwielbiamy, bo mamy z czego dla Was wybierać, chociaż te wybory nie należą do najłatwiejszych. Pamiętajcie żeby podzielić się z nami tym, co Was zachwyciło w tym tygodniu!

The Pussycat Dolls – React
Na ten powrót czekało naprawdę spore grono ludzi. Między innymi dlatego, że właściwie nie było wiadomo czego możemy się spodziewać po 10 latach przerwy, ale jest dobrze. Chociaż według niektórych to nadal bardziej „Nicole i dziewczyny”, jednak te „dziewczyny” też słychać! Odrobinę mroczny, dziarski, kuszący – całościowo dość ekscytujący. Do tego, ten teledysk, może i niezbyt skomplikowany, ale przyjemnie wizualnie współgra z utworem. My to kupujemy!
Nicki Minaj – Yikes
Dostaliśmy też nowość od Nicki Minaj, która niedawno zapowiedziała, że przechodzi na muzyczną emeryturę, następnie dość szybko zmieniając zdanie. Raperka zapowiedziała jednak, że utwór nie jest głównym singlem kolejnego krążka, tylko kawałkiem promocyjnym. Wydaje nam się, że Nicki powraca trochę do swojego starego stylu, co nas bardzo cieszy, bo nie da się zaprzeczyć, że jest po prostu dobra w tym co robi.
Rosalie. – Nie mów
20 marca ukaże się jej drugi longplay, a póki co mamy przesłanki, że jest na co czekać. Nie mów prezentuje sobą totalnie międzynarodowy poziom, wyobrażamy sobie ten utwór w klubach wielu miast. Bujający, sprawia, że nie da się przynajmniej nie potupać nogą do rytmu, z totalnie otulającym głosem Rosalie. Złoto!
Bovska – Wujek G.
W dzisiejszym zestawieniu mamy naprawdę mocne przedstawicielki polskiej sceny muzycznej. Bovska sprawia, że już nie możemy się doczekać jej kolejnego albumu. Wujek G.to idealne przedstawienie tego co właściwie odczuwa każdy z nas. Oprawiony w świetny bit, totalnie hipnotyzujący.
Sean Paul, Tove Lo – Calling On Me
Nie przypuszczaliśmy, że głos Tove Lo wpisze się tak dobrze w jamajskie klimaty Seana, a jednak! Właśnie to uwielbiamy w muzyce, że może nas zaskakiwać na każdym kroku. Tutaj mamy kolaborację, która po prostu zaraża dobrą energią, czego nam w te zimne wieczory potrzeba ze zdwojoną siłą.
Coals – pearls
Gwarantujemy, że jak pokażecie komuś kto nie zna muzyki Coals ich najnowszy utwór pearls może Wam nie uwierzyć, że to polscy artyści. Za niecały miesiąc ukaże się ich nowe wydawnictwo zatytułowane docusoap i już czujemy, że będzie dobre. Ich muzyka to połączenie elektroniki, folku, w tonie odrobiny psychodeliki i marzycielstwa. Pearls to kwintesencja tego wszystkiego razem.
Carly Rae Jepsen – Let’s Be Friends
Chociaż po Call me maybe niektórzy wróżyli Carly karierę typowej one hit wonder, ona udowadnia na każdym kroku, że tak nie jest. Czy Let’s Be Friends może zawojować listy przebojów? Trudno powiedzieć, ale ten refren jest tak uzależniający, że jesteśmy pewni, że u wielu z was wyląduje w zapętleniu na przynajmniej kilka najbliższych dni.
5 Seconds of Summer – No Shame
Oh, jak dobrze, że przyjadą do Polski! Będziemy mogli zobaczyć ich na tegorocznym Orange Warsaw Festival i już nie możemy się doczekać. Tym bardziej, że panowie przyjadą z materiałem z nowego albumu, który ukazać się ma pod koniec marca. To właśnie z tego krążka pochodzi najnowsze No Shame, który nabija się ze sławy, z ogromną dawką dystansu i humoru.
X Ambassadors – Everything Sounds Like a Love Song
Do koncertu chłopaków w gdańskim klubie B90 zostały już tylko tygodnie i będzie to zaledwie kilka dni po premierze ich najnowszej epki, co całkowicie podsyca ekscytację tym wieczorem. Everything Sounds Like a Love Song to piosenka o tęsknocie za miłością naszego życia, która tekstem przeszywa serce tak mocno, że nie sposób tej tęsknoty nie poczuć. Muzycznie w klimacie ich równie dobrego Joyful, pochodzącego z poprzedniego albumu, co tylko utwierdza nas w przekonaniu, że talent pozostaje niezmienny.
Christine and the Queens – People, I’ve been sad
Christine to jedna z tych artystek, która mówi wprost nawet o najtrudniejszych uczuciach. Tak bezpośrednio, personalnie, prawdziwie. Prosto, dotykając uczucia, które często ukrywamy. Właśnie za to kochamy jej twórczość – możliwość odnalezienia się zawsze w tym co kryje się za jej tekstami. Z idealnym uzupełnieniem synthpopowego tła.

